Imperium

Behemoth`s Lair

I już po...

Permalink

Dagon

Jednak mam w pamięci również tych, którzy nie mogli się pojawić między nami jak Nami i Zagubiony, ale na pewno jeszcze będzie okazja do spotkania :)

Dagon.. Mordo Ty moja Miodopijna!... Pozwól, że zacytuję Twój tekst sprzed roku: "Jesteś Wielki!".

Gratulacje dla Mosesa za wygranie turnieju.
I chciałem jeszcze zapytać, kto był drugim finalistą :>? Czyżby Wojrad? A jeśli nie to w której rundzie został pokonany i kto dokonał tego epickiego czynu?


Permalink

Wojrada mógł pokonać tylko Razer, tak BTW.

Cieszy mnie Wasza pokonwentowa radość, to dobrze, że bawiliście się dobrze ;)

Pozdrawiam


Permalink

Cieszę się, że udało mi się dotrzeć na Konwent. Nawet się nie spodziewałem, że spotkam tylu znajomych. Niestety bylem tylko 2 dni, w związku z czym z większością nie zdążyłem pogadać, o zaprzepaszczonym udziale w turnieju nie wspomnę :(
Ale warto było, poza tym trzeba się cieszyć z tego co życie daje ;) (lepsze te 2 dni, niż nic). Musze przyznać, nie spodziewałem się, że ktoś jeszcze pamięta Magie i Miecz. Grę zabrałem, bo Rafał lubi w nią pograć ( o sobie nie wspomnie), a tu totalne zaskoczenie. Nawet jakby plansza była 4x większa to chyba i tak brakło by miejsc dla wszystkich dookoła.
A co do Konwentu, to szkoda ze tak krótko, następny dopiero za rok. Mam nadzieje, ze szybko trafi się jakiś wrocławski mini-zlocik.

Permalink

Wróciłem wczoraj, ale po nieprzespanych konwentowych nocach (które oczywiście uznaję za jego zaletę) postanowiłem wstrzymać się z pisaniem do dnia dzisiejszego. Na tegorocznym Konwencie nie miałem już problemu z nickami, a swoją przygodę zacząłem od licznych przywitań i udziału w jednym z wielu treningowych meczów BH – JB. W tym roku było ich znacznie więcej niż poprzednio, a i poziom był wyższy. Wyprzedzając fakty, końcowe spotkanie zakończyło się 0 – 0, niestety przegraliśmy 3 – 2 w karnych. Gratulacje dla zwycięzców, na szczęście z roku na rok wynik jest lepszy(za rok wygramy!). Dla mnie standardowo gwoździem programu była gra w mafię, na początku na boisku, dnia kolejnego już w świetlicy, ostatniego zaś ze specjalnymi kartami i żetonami. Podobała mi się również Neuroshima Hex, żałuję, iż nie miałem okazji spróbować Jungle Speeda ani Magii i Miecza(nadrobię za rok). Turniej w HoM&M III był dla mnie miłym dodatkiem, choć po zaciętej walce uległem Denowi 2 – 1. W Spichlerzu jak zwykle panował świetny klimat, zwyczajowo skandowano nicki finalistów oraz Mamy Nuka. Nagrania sztuk konwentowych były, zgodnie z założeniem, bardzo zabawne i dostarczały nam dużo śmiechu, muszę jednak stwierdzić po porównaniu, że na żywo jesteście jeszcze lepsi. Mam nadzieję, iż za rok stworzycie coś nowego ;)

Teraz, po krótkim "raporcie", przyszedł czas, na podziękowania, a więc dziękuję:
- Mamie Nuka, za to, że czuje się i jest częścią naszej społeczności i za to, iż po raz kolejny mnie nie zawiodła ;]
- Sandro i Wojradowi, od których uczę się grać w Mafię ;), a także wszystkim prowadzącym i grającym w tę grę
- Kastylii, za dużo kółeczek na bieżni i rozmowy ostatniego dnia(nocy?) :D
- nowym członkom mojej rodziny, czyli: II mamie, żonie, siostrom(Nuka i Kolegi), bratowej, bratu i tacie(zainteresowani wiedzą :P)

Ten Konwent wspominam jeszcze milej niż poprzedni, mimo mniejszej ilości atrakcji, działo się wręcz odwrotnie proporcjonalnie - bardzo dużo. Nie zawracając żubra, chciałbym z tego miejsca pozdrowić wszystkich, byliście wspaniali. Pretoria oczywiście czuwała :D Do zobaczenia za rok!


Permalink

Byłam w tym roku pierwszy raz na Konwencie. I od razu mówię, iż w przyszłym roku też przyjadę, choćby był Armageddon, który jakiś mag ześle na nas niespodziewanie ;)

Atmosfera była świetna, chociaż ja, jak ktoś zapewne zauważył, w większym gronie (ponad 5 osób ;) ) mało się odzywałam, jednak zawsze tak mam i to nie jest nic dziwnego.

A znalazło się też i parę osób, z którymi bardziej na osobności pogadałam więcej niż „cześć”. Im też chciałbym podziękować za parę rzeczy, i mam nadzieję, że spotkamy się tak szybko, jak to będzie możliwe.

Tak więc:
* Codiemu – za wieczorne (nocne) kocykowanie i że było fajnie i miło ;)
* Nukowi – za te 8 km zrobione na bieżni (liczyłam i przez prawie 2 godz chodzenia, od 23:30 do 1:30, tyle wyszło) i za to, że fajnie się z nim gada :)
* Całemu BH, Wawrzyńcowi i Dianie – za to, że są świetnymi ludźmi, którzy przyjeżdżając urozmaicają też turniej na Arence o bardzo dobrych graczy (Black, Razer gratulacje) i nie rozumiem, jak można by ich nie lubić, i jeszcze wyszczególnię Razera, dzięki któremu mam męża ;)
* KOK’owi – za organizację całej imprezy
* Samuelowi – za ogranie mnie w h3 ;) i chęć zobaczenie moich rysunków (tak, wstawię tego feniksa i inne prace, jak tylko znajdę dłuższą chwilę)
* Sevornowi, Śliffce, MiBowi, Denadarethowi, Ilnessowi (pamiętam, zajrzę do Oberży) – za to że są fajnymi ludźmi. I na pewno wymieniłabym tutaj jeszcze parę osób, o których na pewno zapomniałam, ale o tej porze dnia (nocy) mój mózg nie chce już aż tak dobrze pracować ;)


Permalink

Dagon

Jednak mam w pamięci również tych, którzy nie mogli się pojawić między nami jak Nami i Zagubiony, ale na pewno jeszcze będzie okazja do spotkania :)

Ja również miałem w pamięci co najmniej kilkoro nieobecnych Jaskiniowców i żal mi było, że nie dane było mi spotkać ich na tegorocznym konwencie. Nami i Zagubionego także mi brakowało. :)
A później jak już wracaliśmy do domu i dzięki uprzejmości Sulii mogłem obejrzeć jej zdjęcia z poprzednich konwentów uświadomiłem sobie jak wielu znamienitych osób wśród nas w Byczynie zabrakło. Gren, jOjO, Ann, Ra-V, Misza, Eldacar, Waylander, @lan, Raj, Darkena i wielu wielu innych.


Permalink

Odespałem, odpocząłem, mogę już coś napisać.

Przede wszystkim organizacyjnie wszystko przebiegło całkiem sprawnie. Co prawda kilka kryzysowych sytuacji było, ale bez przesady. Z roku na rok coraz lepiej to wygląda.
Odpowiedzialność obywatelska ludzi również wzrosła, czego dowodem było pozostawienie pokoi w bardzo dobrym stanie (pomijając pokoju Tarnuma, który Codhringer musiał osobiście sprzątnąć!).
Wszyscy byli zadowoleni, łącznie z paniami sprzątaczkami i dyrektorem internatu.
Pamiętaliśmy tym razem o workach na śmieci, przedłużaczach i kupie innych pierdółek, które utrudniały nam i wam wypoczynek.
Konwent się rozwija, przewinęło się przez niego 20 osób więcej niż w zeszłym roku, sprzedano ponad 50 koszulek, pula nagród przekroczyła sumę 2 tysięcy złotych (sposnorowane przez Stowarzyszenie oraz Gminę Byczyna).

Wypada mi teraz podziękować kilku osobom, których nie wymieniłem na ognisku, a na to z pewnością zasłużyły.

Black Hoods - to dzięki nim wzrósł poziom turnieju i przyciągają też innych. A czasem w porównaniu z nimi wydaje mi się, że jaskiniowcy są leniwi i marudni.

Codhringerowi - za to że z KOKu zrezygnował, ale do niego wrócił i do końca walczył o jak największą liczbę noclegów i salę informatyczną. Bez niego nie byłoby tak jak było.

Kucharowi - za transport z rzutnikiem, ekranem i nagrodami.

Logosowi - twój jeden wyrzucony worek na śmieci wprawił panią sprzątaczkę w taką euforię, że opowiadała mi o tym przez 10 minut

Sevornowi - za stworzenie listy koszulek i przyjezdnych, bez której nie dalibyśmy sobie rady, oraz wszelką pomocną dłoń w trakcie konwentu i przed nim.

Tarbandowi - przede wszystkim za wzięciem na siebie odpowiedzialności za nagrody i koszulki, oraz wszelkie napędzanie reszty KOKu do działania.

Wojradowi - i całej jego rodzinie, która udowodniła, że całą rodziną na konwencie również można się dobrze bawić i wypoczywać. Na początku troszkę zaskoczył mnie ten pomysł, ale zobaczyłem i uwierzyłem, więc zdanie zmieniłem ;)

Vandergahastowi - za "kreatywną księgowość" i wzięcie na siebie odpowiedzialności za dużą ilość gotówki, liczenie, zbieranie, co nie przeszkadzało mu wcale w uciszaniu ludzi i ogarnianiu innych spraw.

Na pewno o kimś zapomniałem, ale wiecie, że tak naprawdę dziękuje wszystkim i każdemu z osobna, cieszę się, że mogłem uczestniczyć w czymś takim i jestem dumny z nas, że co roku dajemy radę.
Z zaskoczeń cieszę się z poznania Ilnessa i przyjazdu Mr.Rabbita.
Z zagrożeń widzę tu siebie jako przyszłorocznego czarnego konia w turnieju
Z marzeń - a tu nie powiem, może będzie niespodzianka.

Na zakończenie dodam, że kiedy dojechaliśmy z Codem do Wrocławia to nie chcieliśmy wysiadać z pociągu, bo wiedzieliśmy, że coś się w tej chwili dla nas kończy. A na twarzach wrocławian nie było tyle radości i uśmiechu i wszyscy byli jacyś tacy spięci i zabiegani.

Za szybko minęło.


Permalink

Ja chciałem oficjalnie przeprosić za syf w pokoju, nie został pozostawiony z premedytacją. Po prostu zostałem obudzony o 5:30, a pociąg miałem o 6:15. Mając wybór: spakować się albo posprzątać wybrałem spakowanie się i bieg w stronę stacji.
Tak czy inaczej, przepraszam, Codi :p

A posta o wrażeniach wysmaruję później, bo jeszcze żyję konwentem.


Permalink

Było wyśmienicie, jak co roku. Mimo małej, w porównaniu z rokiem ubiegłym, liczby atrakcji, czas dało radę wypełnić niezwykle zajmującymi aktywnościami - inwencja uczestników w kwestii wymyślania konkursów i bicia wszelakich rekordów nie przestaje mnie zadziwiać ;-) Cieszę się też, że jeden z konkursów, którego, rzec można, byłem sponsorem, przyczynił się (m.in.) do krzewienia lekkiej atletyki. Konwent to zdrowie!

Jedynym minusem imprezy był brak możliwości zakupu Ciechanów Miodowych, ale głęboko wierzę, że tę drobną usterkę Organizatorzy z pomocą Mnicha zdołają za rok naprawić :-)

A troszkę bardziej serio... dziękuję przede wszystkim Organizatorom za to, że kolejny raz pozwolili nam cieszyć się wspólnym spotkaniem oraz wysuszać lokalne knajpy. Dziękuję też wszystkim uczestnikom, bez których knajp wysuszanie nie byłoby możliwe. I, last but not least, dziękuję Administratorom, dzięki którym mamy gdzie spotkać się przez cały rok.

Do zobaczenia na zlotach wszelakich. Jakoś dotrwamy do następnego Konwentu :-)


Permalink

Już po... Kurde, już po...
Jak zawsze bawiłam się świetnie, szczególnie super było na ognisku- całkowita integracja :D
Kocykowanie pod rozgwieżdżonym niebem, pod palącym słońcem...
Ludzie jesteście cudowni! Po prostu cudowni!
Dzięki wszystkim obecnym za klimat jaki tworzycie, a tworzycie coś wyjątkowego i dzięki Wam przyjeżdżam i chcę nadal przyjeżdżać co roku do was, do Byczyny.
Do zobaczenia za rok!!!


Liczba modyfikacji: 1, Ostatnio modyfikowany: 21.08.2009, Ostatnio modyfikował: Infero

Permalink

Ale późno się zebrałem, żeby odpisywać :P

Eech, cudowne dni ( i noce) :]

Co tu dużo mówić, wrażenia ogromne, a nic szczególnego się nie działo. Ludzie wspaniali, KOK również wspaniały i ten cholerny entuzjazm po powrocie, wszyscy się biorą do roboty tylko mi, jak zwykle się nie chce :P

szczególne podziękowania :]

- Logosowi, Ilnessowi i Lipowi za to, że ze mną w pokoju wytrzymali :]

- Hubiemu, za kółeczka na bieżni

- Samowi, za chińską superprodukcje, której nie skończyliśmy oglądać i za wygodny parapet, ale to całemu pokojowi nr.16

- Aryence i Aerilien, za wprowadzenie mnie w tajniki mafii i za ten ostatnią noc (poranek ?), i za to, że uchroniły mnie przed udarem słonecznym i za Jungle Speda

- Bubiemu, Hellburnowi i Denowi za drogę powrotną z finału (kogo mieliśmy pilnować :?) i za Jungle Speda :]

- Levemu i wszystkim grającym za Talizman

- Joce, Guiemu i jeszcze raz Denowi i Hubiemu za eee to chyba był sobotni wieczór i Mgliste Elfy :]

- Gnomowi za to, że nie pił i miał samochód

- Razerowi, Wojradowi, Sandro, Faramirowi, Enlethowi, Crazyemu, Kumbatowi, Mollahowi, Wawrzynowi, Uzzie, PanTeusowi, Nukowi, Kastylii, Ice (dobrze napisałem ?), Acidowi, Rabicanowi, Ae, Ary, Predriksowi, eeeeee kto tam jeszcze w Mafie grał? za Mafie :]

- Uczestnikom najruchliwszej biby ostatniego wieczoru ( to ta na schodach przed internatem) eee, Arvillii, Mamie Nuka, Nukowi, Rionowi, Wojradowi, Kastylii, Ary, Tarnumowi, eeee kto tam jeszcze przesiadywał?

- KOKowi za zorganizowanie konwentu

- I na koniec jeszcze raz Rabicanowi i Predriksowi za podróż powrotną :]

No to chyba wszystko, do zobaczenia za rok :]

Edit:

Aha, zapomniałbym. Podziękowania dla kelnerek ze spichlerza, w szczególności dla Arlety ,że Jaskiniowców dzielnie znosiły :]


Liczba modyfikacji: 1, Ostatnio modyfikowany: 28.08.2009, Ostatnio modyfikował: Irydus

Permalink

Faktycznie, Arleta stanowiła tam niezłą atrakcję :)


Permalink

Ilness

Faktycznie, Arleta stanowiła tam niezłą atrakcję :)

Nie wspomnę tutaj o tym w jaki sposób przypominałeś sobie jej imię. ;P


Permalink

Jak on sobie przypominał to jeszcze pikuś z tym jak jej to opowiedziałeś, hihihi.


Permalink

Mr. Rabbit

Jak on sobie przypominał to jeszcze pikuś z tym jak jej to opowiedziałeś, hihihi.

Nie ja, zdaje się Irydus to nieopatrznie przy niej wspomniał.
Btw. Jak tam zmiany papieru w kasach fiskalnych?

Btw. Wbrew pozorom to nie jest OffTop.


Permalink

Wił się i kręcił, ale w końcu wszedł ;).


Permalink

To Tarnum jej opowiedział :P


Permalink

Nie, nie, nie... powiedział to Sam, bo jak wróciliśmy do stolika to się śmiał, że chyba nie potrzebnie jej to opowiedział. Pamiętam jak dziś :P.


Permalink

Mr. Rabbit

Nie, nie, nie... powiedział to Sam, bo jak wróciliśmy do stolika to się śmiał, że chyba nie potrzebnie jej to opowiedział. Pamiętam jak dziś :P.

Stary zaczynam się obawiać o to jak pamiętasz dzisiejszy dzień. :P


Permalink

To był Tarnum, nie Samuel :]