Imperium

Behemoth`s Lair

Lobo

Chwilę za Admirałem do Zakątka wszedł odziany w pasiasty marynarski uniform Lobo, który właśnie wrócił z Tarbandem ze swojej pierwszej morskiej podróży. - Ech...przyjemnie to tak pływać po otwartych morzach, lecz zawsze mawiam, że nie ma to jak w domu...miodq, jeśli łaska droga...
-Już się znamy... - rzekł Lobo kłaniając się nisko przed nowoprzybyłą - choć dawnośmy się nie widzieli - rozejrzał się wokół i sięgnął po kufel - Ech, ale nas się tu nagromadziło...jeszcze parę kolejek postawicie to wam pieniędzy braknie... hehe. W każdym bądź razie mi...
Lobo podniósł leniwie głowę znad kufla i rozejrzał sie po sali, zdając sobie sprawę, że niejedna para oczu mu się przygląda. Westchnął i poprawił się na krześle. - Cóż, skoro naprawdę chcecie tego wysłuchać...ale ostrzegam, nie będzie to ciekawa historia! - mruknął - Jak...
Gollum mało nie podskoczył gdy usłyszał za plecami jakiś przypominający szuranie drewnem o podłogę odgłos. Spojrzał w tamtą stronę i ujrzał leżącego pod pobliskim stołem drowa. Lobo wyczołgał się spod stolika z niemałym trudem i beknął donośnie drapiąc się po głowie. -...
Drużyna ruszyła dalej ścieżką prowadzącą do aresztu. Położyli się płasko na ziemi obserwując okolicę i czekajac na dogodną chwilę na atak. Chwila ta nadeszła, gdy Ilness zauważył, ze jeden z trzech strażników udał się w krzaki za potrzebą. Zdjęcie go zlecił Gollumowi,...
Lobo uśmiechnął się ponuro i obrał pozycję na małym daszku nad wejściem aby zajść przeciwników od tyłu i zablokować im ewentualną drogę ucieczki. Teraz wszyscy czekali tylko aż Gollum wywabi strażników na zewnątrz.
- Może go tak zostawimy? - spytał Lobo - Mniejszy z nim kłopot będzie. Drużyna spojrzała na niego karcąco. - To była tylko sugestia - Lobo wzruszył ramionami i poszedł szukać mikstury w piwnicy. Ilness zajął się strychem a reszta przeszukała parter. Iscandel w tym czasie...
- A pan po kogo? - spytał Lobo stojącego w kącie sali Śmierć. Śmierć rozejrzał się wokoło i poskrobał się po łysej czaszce, widocznie pomylił lokal i wyszedł cichcem z sali. Jeśli można sposób jego poruszania nazwać chodzeniem, stąpanie byłoby tu bardziej odpowiednie....
Lobo wzruszył ramionami. Oczywiście, ze wolałby posiedzieć w ciepłej karczmie przy kominku popijając miód, niż błąkać się nie wiadomo po co po skutej mrozem Dolinie Lodowego Wichru. Ale niestety miał u Illnesa dług, pieniądze na którego spłacenie zdobyć mógł tylko w tej...
Lobo poruszył sie niespokojnie, gdy przed jego nosem znalazł sie kawałek ciasta kokosowego. Uniósł senne powieki badając znajdujacy sie przed nim cudnie pachnący przedmiot i identyfikujac go jako jadalny. Wydostał się spod stołu, gdzie spędził kilka ostatnich godzin chrapiąc głośno...
Lobo warknął coś w odpowiedzi i zwrócił się do Sulii. - Dwa kielichy w takim razie. - powiedział cicho aby nie budzić pozostałych. - A ty Ghoście, powinieneś nauczyć się manier, mało z krzesła nie spadłem! - powiedział z wyrzutem. Po chwili jednak rozpromienił się...
Wzrok Loba wędrował za przybyszem aż do pobliskiego stołu, przy którym siedziała Hexe. Podrapał sie po głowie i odezwał się. - Eeee...Kot? Powiedz z łaski swojej...skąd ta nagła...zmiana image'u? Słysząc rechot siedzącego obok Ghosta, szturchnął go łokciem i zmierzył...
Lobo przyglądał sie przez czas jakis Maryanowi, po czym skinieniem ręki zaprosił go do stolika i wskazał mu miejsce naprzeciw siebie. - Witaj...Maryanie, jesli słuch mnie nie myli. Zwą mnie Lobo - powiedział kłaniajac sie grzecznie - usiądź proszę i opowiedz jakie to przygody...
Lobo podniósł się z krzesła i ruszył w stronę dość gęsto juz zaludnionego stolika. Ukłonił sie grzecznie i serdecznie powitał Mirabell. - Mi, Zakątek nie był tym samym Zakątkiem bez Ciebie i twego inwentarza, pozwól, że ja również przyłączę się do prośby o jakąś...
- Lubią kości, o ile jest, lub w ciągu ostatnich kilku lat, było na nich mięso. Zaśmiał się Lobo pociągając solidny łyk ze swojego kufla i przygladając się kursujacej w tem i na zad pomiędzy kieszenią jego i DruidKota wiewiórce. Wyjął z rękawa kolejną porcję orzeszków i...
"I znowu przyszło mi przemieżać samotnie swiat" pomyślał Lobo po czym wzruszył ramionami i przystapił do pakowania swych manatek. Po jakiejś godzinie był już w drodze. Puszcza dziwnie się kończyła. Zaraz na jej skraju zaczęły się piaski, a dalej była tylko Pustynia Rhad. Gorące...
Zatrzymał się na chwilę aby przemyśleć sytuację. Z jego obserwacji wynikło, że miał przed sobą pięciu rosłych i bez wątpienia dobrze uzbrojonych rozbójników a to za wiele nawet dla niego. Po krótkim namyśle postanowił spróbować swego szczęścia i w jakiś sposób przekraść...
Lobo rozejzał sie wokół. Góry lub las, to były jedyne możliwości uieczki. Wybrał las. Biegł co sił w nogach słysząc za sobą wrzaski ścigających go zbirów. Dobiegł do pierwszego drzewa i szybko wspiął sie na nie po czym wykorzystując swoją wielką zwinność rozkołysał się...
Lobo nie przejmował się rozbijaniem obozu. Zamiast tego rozłożył sie wygodnie między konarami starego drzewa nie zapominając jednak o wszelkich koniecznych środkach ostrożności i rozgladając sie co jakis czas na boki oraz pilnie nasłuchując. - Wydaje sie spokojnie - zwrócił się...
Darkena poczuła coś pod nogami. Coś twardego. Zaciekawiona co to było zafundowała temu czemuś kilka kopniaków. Jakież było jej zdziwienie gdy spod stolika wyczołgał się obolały drow pojękując co jakiś czas i pocierając niewyspane oczy. - Co to już spać uczciwemu...