Gorące Dysputy

Karczma Pazur Behemota - "Zostań Osadnikiem!"

Aktualnie w Osadzie: Ognisko jest zgaszone.
Osada 'Pazur Behemota' > Gorące Dysputy > Karczma Pazur Behemota > Zostań Osadnikiem!
Wędrowiec: zaloguj, wyszukiwarka
Sandro

Sandro

14.11.2006
Post ID: 5958

Wszedłszy do Karczmy zwyczajowo skierowałeś swe kroki w stronę szynkwasu. Uwagę twą zwróciło jednak osobliwe poruszenie panujące przy jednym z potężnych słupów podtrzymujących belkowany strop przybytku. Gawiedź zebrała się wokół przybitego doń ogłoszenia i rozgorączkowanym głosem komentuje jego treść. Zafrapowany, ruszasz w tamtą stronę, i rozpychając ciżbę starasz się odczytać znaki wykaligrafowane na afiszu.

I TY ZOSTAŃ OSADNIKIEM!

Drodzy Poddani JIM Behemotha!

Imperium rośnie w siłę a mieszkańcom żyje się dostatniej! Z każdym dniem, dzięki benedyktyńskiej pracy nowych Administratorów, kolejne lokacje powstają z popiołów, a Jaskinia powoli wraca do swej dawnej chwały i potęgi.

Niedawno swe podwoje otwarła na nowo niegdysiejsza perła w koronie Imperium, Osada 'Pazur Behemota'. Zbudowana w zamierzchłych czasach przez legendarnego Barda WWalkera, Osada była pierwszym domem dla wielu spośród nas. To w jej przepastnych bibliotekach zaczytywaliśmy się w baśniowych opowieściach, to przy ognisku u jej murów zadzierzgnęliśmy wiele trwałych przyjaźni. Osada była mekką jaskiniowych literatów, poetów i romantyków. Toczone tam dyskusje długo pozostawały w pamięci, a niepowtarzalna atmosfera tego miejsca sprawiała, iż każdy, kto raz tam zawitał, zawsze powracał.

Później jednak Osada upadła, wskutek splotu niefortunnych okoliczności. Mech porósł jej tętniące niegdyś życiem alejki, budynki wyludniły się i popadły w ruinę. Przez długi czas nie było komu zadbać o Osadę i w końcu wielu straciło nadzieję, iż miejsce to kiedykolwiek powróci do dawnej świetności.

Lecz oto dziś ‘Pazur Behemota’ odradza się! Kasztelan Crazy, poprzez swą wytrwałość i rozliczne talenta sukcesywnie urzeczywistnia marzenia o renesansie Osady, wspierany przez nieocenioną Iluminatorkę Aerilien. Na powrót płonie już osadowe Ognisko, dawne miejsce towarzyskich spotkań i zabaw. Odrestaurowane zostały Misterne Rękopisy, składnica opowieści pióra osadowych minstreli. Ponownie toczą się Gorące Dysputy na rozmaite zagadnienia, zaś w Gildii Łowów Przygód już wkrótce śmiałkowie zmierzyć się będą mogli z niebezpieczeństwami osadowych gier fabularnych. To wszystko jednakże tylko skromne początki. Kolejne budynki otworzone zostaną już niebawem, wśród nich zaś kilka takich, których nigdy wcześniej w Imperium nie było…

Czymże są jednak puste budowle bez mieszkańców? Toż z dawnych Osadników pozostała dziś jedynie garstka. Dlatego też zwracam się do Ciebie, rezydencie, mieszkańcu, Jaskiniowcu, bądź Weteranie! Jakikolwiek jest Twój status w Jaskini, kimkolwiek jesteś i czymkolwiek się parasz, i Ty możesz przyczynić się do wskrzeszenia Osady. Pomóż ją zaludnić! Zostań Osadnikiem! Już dziś jako Osadnik cieszyć się możesz specjalnymi przywilejami – prawem do oceniania opowieści oraz możliwością wypowiedzi przy słynnym (Pod)Stoliku. W miarę rozbudowy Osady ilość uprawnień zarezerwowanych wyłącznie dla Osadników z pewnością zwiększy się.

Rzecz jest nadzwyczaj prosta. Jeśli chcesz zostać Osadnikiem, napisz kilka słów pod niniejszym obwieszczeniem, krótko uzasadniając dlaczego. Klucze do Osady przyznawać będę całkiem subiektywnie, nie obawiaj się jednak – nie stawiam szczególnie wygórowanych wymagań. Na początek w zupełności wystarczy, że potrafisz posługiwać się poprawną polszczyzną i reprezentujesz przyzwoity poziom wypowiedzi. Staż w Jaskini nie gra większej roli. Ach, tak na marginesie – bardzo mile widziane jest posiadanie przyzwoitego biogramu w swoim profilu, upewnij się wpierw zatem, iż masz takowy.

Q Chwale Osady i Jaskini!

Grododzierżca

Eru

Eru

15.11.2006
Post ID: 5987

Dlaczego chciałbym zostać Osadnikiem. Niby łatwe pytanie, a tak na prawdę dla mnie dość trudno to ubrać to w słowa. Może dlatego że gdzieś tam we mnie czai się chęć bycia kimś lepszym, ważniejszym od całej reszty? Równie złym powodem do zostania Osadnikiem jest osobiste przekonanie, że powinienem nim zostać z niejako stażu, bytności swego czasu w pierwszej linijce (Pod)stolika i znajomości starej, WWalkerowskiej Osady. Dobrym powodem jest, choć może nie do końca, chęć pospamowania, na (Pod)stoliku. Od razu napiszę, iż komentować dzieł raczej nie będe, z braku jakichkolwiek umiejętności, czy posiadania skali porównawczej, choć czytać i oceniać opwiadania mam zamiar. Pewnym sposobem umotywowanie moze być także fakt, że dostało mnie się w posiadanie moderatorstwo Gildii Łowców Przygód, w związku z czym w Osadzie będę obecny obecnością i słowem dość często.
Tak na prawde niewiele więcej można napisać, bo Osadnicy niewiele maja sensu stricte przywilejów, choć pewnie jakieś jeszcze będą mieli - i dla tych przywilejów także można chcieć zostać Osadnikiem.

Biogram widocznego nie mam, choć kiedyś go napisałem. Został on jednak utopiony w backup'ie ze staroforumowego fRPG. Nowa GŁP ma otrzymać zapisy ze starego forum, w zwiazku z czym mam nadzieje na odzyskanie biogramu i wklejenie go do profilu.

Ahh :)
Weszedłem do Osady. Obejrzałem sobie Gorące Dyspyty i co zobaczyłem? Mogę odpowiadać. I wezbrała we mnie radość. Tyle można od razu napisać, ale wpierw należy lekcje odrobić ;) Wspaniałe miejsce na mądre dyskusje. Zajrzałem jeszcze do Misternych. Przejrzałem pierwszą dwudziestkę opowiadań - zacząłem sobie przypominac te wspaniałe historie, doszedłem do wniosku, że należy je jeszcze raz przeczytać.

PS. Napisałeś, Sandro, że nie-osadnicy nie mogą oceniac powieści. I tu cię mam: właśnie oceniłem nowe opwiadanko Nami, a nie jestem Osadnikiem (choć nim byłem dawno temu).
Dopisek Crazy'ego: to był bug, został już poprawiony (wystawione już oceny się liczą, prawo nie działa wstecz).

PS2

Poddani JIM Behemotha

Cóż znaczy JIM? I dlaczego Behemota przez h - w bannerze jes spolszczone...

Vinius

Vinius

15.11.2006
Post ID: 5989

*Jego Imperatorowskiej Mości Behemota.

Greenman

Greenman

15.11.2006
Post ID: 5995

Dlaczego? Ach bo lubię czytać. Mości Sandro, to taka moja i pewnie wielu innych pasja. Bo składam się aby sam coś nabazgrać. Bo jestem świeży i obiektywny. Bo na razie poza szklanicą ale'a w karczmie nie pozostaje mi nic innego w Jaskini. Bo to świetny sposób aby uciec od biurowej nudy. Ach kamieniste, pokryte aksamitnym mchem alejki Osady, pod zimowym gwiaździstym niebem... versus obrzydłe światło energooszczędnej żarówki, drewnopodobny blat i pseudoturkus(?) nie NIJAKA wykładzina... No i przede wszystkim jeszcze nie mam dachu nad głową w Jaskini, deszcz pada i Osada może dać mi w końcu pierwszy kąt do spania.

Sandro

Sandro

16.11.2006
Post ID: 6010

- Panowie, witam niniejszym w szeregach Osadników. Obyście dawali przykład tym, którzy przyjdą po was, i oby naśladowców takich było jak najwięcej!

co rzekłszy Sandro wręczył Eru i Greenmanowi ciężke, żelazne klucze do bram Osady i kolejno uścisnął ich prawice, samemu klekocząc przy tym

Lyonis

Lyonis

17.11.2006
Post ID: 6018

O Wielki Sandro...

Dlaczego chcę zostać osadnikiem... to proste, uwielbiam pisać. W moim skromnym mieszkaniu pod jakże Wielkim Obeliskiem, w mojej biblioteczce trzymam, o jak wielką ilość mych skromnych rękopisów, które czekają na światło dzienne i oczy czytelników całego Imperium. Są tam opisane me wyprawy do Eofolu podczas Odrodzenia Erathii, książka podpisana przez samego króla Rolanda Ironfista i królową Katarzynę Ironfist. Przyjmnij mnie o Panie do Osady, a obiecuje, me słowa znajdą się jak najszybciej w Rękopisach całej Osady i Imperium.

Trang Oul

Trang Oul

17.11.2006
Post ID: 6020

Dlaczego chcę zostać Osadnikiem... Pytanie wydaje się łatwe, ale trudno na nie odpowiedzieć. Dlaczego? Chciałbym poczytać teksty innych mieszkańców, Gorące Dysputy, a także w nich odpowiadać. Po prostu chciałbym oderwać się od szarej rzeczywistości, raz jeszcze zawitać do Steadwick i do paru innych miejsc na Antagarichu...

Krewal

Krewal

17.11.2006
Post ID: 6036

Nie. Nie będę zaczynał od pytania. Ja wiem dlaczego chce być osadnikiem, wiem dlaczego warto nim być i dlaczego być osadnikiem to też zobowiązanie. Właściwie sprawa prosta.
Wbrew pozorom moja polszczyzna stoi na bardzo wysokim poziomie. Fakt, pisanie na forach mi nie idzie, ale jeśli chodzi o pisanie powieści, opowiadań, wyrażenia się w odpowiednim dla sytuacji klimacie-tu naprawdę jestem w swoim żywiole.
Być osadnikiem to też działać-bo co to za osadnik bierny. Przecież samo słowo świadczy już iż taka osoba powinna coś robić, coś tworzyć. I w tej kwestii czuje się bardzo dobry.
Co na koniec? Że nadzieja na nową Jaskinie jest, trzeba jednak ją wykorzystać, staram się to robić jak tylko w pełni mogę.
*oddaję się w ręce wyroczni*

Moandor

Strażnik słów Moandor

18.11.2006
Post ID: 6040

Dołączam się do życzeń szanownego Grododzierżcy zapraszając Was jednocześnie w bramy Osady

Spodziewam się, że nowy Grododzierżca obejmując swoją funkcję nie wymienił zamków do Wrót Osady i, że moje stare, zardzewiałe już trochę klucze, otrzymane jeszcze od Hetmana jOjO za dawnych czasów nadal będą mi służyły.

Jeżeli dobrze policzyć za tydzień miną dokładnie 4 lata odkąd noszę te klucze u pasa. W tym czasie wiele się zmieniało, nie wszystko się układało jak powinno. Barbarzyńskie Imperium przeżywało chwile chwały i upadku, podobnie jak jego kulturalna stolica, Osada.
Pamiętam dzień przybycia do Osady bardzo wyraźnie. Przemierzałem stepy Imperium w poszukiwaniu miejsca gdzie mógłbym zatrzymać się na dłużej. Lata spędzone na polach bitew, w ogniu walki, w ciągłym ruchu, wywołały tęsknotę za stabilizacją życia, za odpoczynkiem i odrobiną spokoju. Po dojściu do władzy Finneasa Vilmara w Deyji zrobiło się niebezpiecznie dla wszystkich niepodzielających poglądów nowego króla. Złożywszy stanowisko generała opuściłem kraj w poszukiwaniu nowej przystani życiowej.
Niestety ludzie w barbarzyńskim kraju (jak i wszędzie indziej) nie darzą nekromantów szczególną sympatią. Powszechnie Deyja uważana jest za kraj złowrogi i niebezpieczny, rządzony przez okrutnych i bezwzględnych władców, pragnących pozbawić życia wszystkie żywe istoty na ziemi. Dalekie to od prawdy, lecz ów pogląd głęboko zakorzenił się w świadomości ludzkiej. Nekromanta, wszędzie gdzie się pojawi, wzbudza strach i nieufność.

Po wielu dniach podróży dotarłem do Osady. Jakie było moje zdziwienie kiedy wjeżdżając do niej po raz pierwszy, pochmurnego i deszczowego dnia, spotkałem na drodze nekromantę przechadzającego się w towarzystwie dostojnego wojownika. Nikogo nie dziwił widok Lisza na czarnym koniu. Spędziwszy w Osadzie kilka dni poznając tutejsze życie wiedziałem już, że znalazłem przystań na długi czas.

Powyżej chwila fantazji, a teraz powrócę do pytani szanownego Grododzierżcy. Dlaczego zostałem Osadnikiem? Ponieważ lubię literaturę, a także sagę Heroes of Might and Magic. Początkowo to właśnie ona mnie zatrzymała w Osadzie. Poprosiłem o klucze, które dostałem niebawem, bez żadnego problemu. Z każdą chwilą przebywania w tym magicznym miejscu rosło we mnie przekonanie, że znalazłem swój kąt w Internecie. Miejsce, gdzie spotkałem ludzi o podobnych zainteresowaniach, którzy tak samo jak ja literaturą nie gardzą, lubią czytać i mają chęć o tym porozmawiać. Pamiętam jaką popularnością cieszyły się Gorące Dysputy. Codziennie nowe posty. Dla mnie, który w tamtym okresie dopiero poznawałem fantasy, czytanie recenzji książek, o których (poza WP i dziełami Tolkiena) nie miałem pojęcia było frajdą. Któregoś dnia czytałem swoje pierwsze posty w GD, koszmar. Daje mi to świadomość, jak bardzo człowiek się zmienia (lisz też) z upływem czasu (na lepsze oczywiście). Jest w tym widoczna zasługa Osady. Idę o zakład, że nie jestem osamotniony w swoim przekonaniu.
Chociażby dlatego warto pozostać Osadnikiem, a przecież to nie jedyny i nie największy profit. Są jeszcze opowiadania, nieocenione ognisko, zawarte przez lata przyjaźnie. Ogromny kapitał, którego nie warto marnować.

Nuk

Nuk

18.11.2006
Post ID: 6041

Może nie jestem osobą, która się wyróżnia. Może nie mam na liczniku tysięcy postów i stażu w Jaskini. Wiem jednak, że to magiczne miejsce stało się dla mnie czymś ważnym. Odkąd odkryłem drogę do niego, spędzam w nim wolne chwile. Na pewno nie jest to stracony czas. Z polską mową problemów nie mam. Oceniałbym opowieści najlepiej, jak potrafię. Dlatego zwracam się do Ciebie, Grododzierżco z prośbą o klucze do Osady. Byle szybko, bo zimno pod tą bramą ;)

Sandro

Sandro

18.11.2006
Post ID: 6061

Sandro zbliżył się do nowoprzybyłych. Jego kroki akompaniowało klekotanie kości i brzęczenie pęku pokaźnych kluczy, który trzymał w dłoni.

- Lyonis, tak? - rzekł do pierwszej postaci z grupy, spoglądając zarazem na pergamin, który wydobył z kieszeni. - Cóż my tu mamy, hm? Kapłan światła, powiadasz waść? Celeste? Znakomicie, oto Twój klucz. Witaj w Osadzie! - co powiedziawszy lisz uścisnął prawicę Lyonisa.

- Trang Oul, jak mniemam? - ozwał się do kolejnej postaci, marszcząc kość czołową. - Spójrzmy... generał w armi Nagasha, bogata historia wojenna... no i lisz, oczywiście, czegóż chcieć wiecej? Oto Twój klucz. Witaj w Osadzie, i niechaj nieumarli rosną w siłę! - po czym, uśmiechnąwszy się gotycko, uścisnął i jego kościstą dłoń.

- Ty zatem musisz być Krewal - lisz przeszedł do trzeciego z grupy. - Popatrzmy... hm hm, cóż za ciekawa przeszłość. No i zamiłowania literackie, znakomicie. W kwestii publikacji opowieści, nawiasem mówiąc, polecam kontakt ze Skrybą Morgrafem. Oto zaś Twój klucz. Witaj w Osadzie! - co rzekłszy uścisnął jego prawicę.

- Ciebie zaś zwą Nuk, czyż nie? - skierował swe słowa do czwartej postaci. - Niech spojrzę... parasz się zatem magią chaosu? Świetnie, adeptów sztuki magicznej nigdy dość. Oto Twój klucz drogi Nuku. Witaj w Osadzie! - w te słowa Sandro uścisnął dłoń Nuka.

Następnie zwrócił się do wszystkich:
- Panowie, niechaj Wasz wkład w Osadę uczyni ją miejscem jeszcze bardziej szczególnym, które, jak wielu z nas, będziecie mogli nazwać domem. Witam raz jeszcze, i oby inni szli za waszym przykładem!

Gdy czwórka nowych Osadników jęła przygotowywać się do przekroczenia bram Osady, Sandro wdał się w rozmowę ze stojącym nieopodal Moandorem.

- Widzisz, drogi liszu - rzekł odpowiadając na jego obawy - zamki w bramie, naturalnie, pozostały niezmienione. Doszły nas jednak słuchy, iż materiał, z którego wykonano wiele starych kluczy, łatwo ulega wypaczeniom, stąd niektóre z nich mogą dziś nie pasować. Bez obaw jednak - gdy tylko zostanie mi zgłoszony podobny przypadek, natychmiast osobiście zaopatrzę poszkodowanego w nowe klucze.

Altair

Altair

20.11.2006
Post ID: 6111

Chcę zostać Osadnikiem, ponieważ interesuje mnie tematyka zawarta w Osadzie. Mam bogatą wyobraźnie i twórczy umysł, dlatego chciałbym mieć możliwość oceniania opowieści i uczestniczyć w życiu Osady.

Danio

Danio

25.11.2006
Post ID: 6208

I ja pragnąłbym zostać osadnikiem. Przyczyna jest całkiem banalna, wobec wszelkich zalet, którymi obdarzył mnie Bóg/Rodzice/Geny znalazło miejsce również kilka wad, w tym pycha. Nic tak nie poprawia mi samopoczucia niż poczucie wyższości. Oczywiście argument to słaby, więc przygotować wypadałoby inne. Mianowicie (przez czas dość krótki niestety) osadnikiem byłem. Wszystko zaczęło się dawno- zepsuta maszyna (tudzież organizacja) do wydawania kluczy, wreszcie udało się ją naprawić. Hasło wysłano na mój email, z tym też był problemy ( od dziejów zarania używałem Outlooka do poczty odczytywania, gdy się coś zepsuło ciężko mi było przypomnieć sobie hasło, nie należę bowiem do tych ludzi, którzy wszędzie muszą odczytywać pocztę, ani do tych, którzy często formatują komputer). Wreszcie, gdy wszystko się jakoś ułożyło wyszła ustawa, że jedynie jaskiniowiec może być osadnikiem. Jaskiniowcem nie byłem, jeno rezydentem w tym czasie i do końca nie wiem, czy pozostawiono mi klucze, czy też nie. Potem miały miejsce sprawy przykre(powolne podupadanie Imperium), zaniedbałem osadę, jak i forum(mea culpa). Następnie przeprowadzka, brak internetu i inne nieciekawe perypetie, którymi forum zanieczyszczać nie będę, doprowadziły do zupełnego opuszczenia tego miejsca. Dzisiaj powracam (bądź, co bądź zmieniony). Proszę o klucze, gdyż coś mnie tknęło i wzięła we mnie górę ta część, która jest odpowiedzialna za stworzenie dyskutanta, fanatyka literatury zwykłej i niezwykłej.

Bardzo proszę o pozytywne prośby rozpatrzenie.

Moandor

Strażnik słów Moandor

25.11.2006
Post ID: 6213

Danio

Proszę o klucze, gdyż coś mnie tknęło i wzięła we mnie górę ta część, która jest odpowiedzialna za stworzenie dyskutanta, fanatyka literatury zwykłej i niezwykłej.

Każdy miłośnik literatury jest w Osadzie mile widziany. Ostateczna dezyzja należy do Sandro, ale nie powinno być problemów.

Sandro

Sandro

25.11.2006
Post ID: 6215

Sandro z jednej z niezliczonych kieszeni swej powłóczystej szaty wydobył dwa potężne klucze z szarego żelaza. Zwrócił się następnie do Altaira i Danio:

- Panowie, dobry i częsty czyńcie z nich użytek, nie pozwalając zardzewieć tym samym. Witajcie w gronie Osadników, a wasz przypadek niechaj dla innych będzie inspiracją!

Vilentretenmerth

Vilentretenmerth

5.12.2006
Post ID: 6467

Ja także chciałbym zostać osadnikiem. A dlaczego? nie lubie pisać, a jak już piszę to robie straszne błędy ort... ale.... odybłem podróż, daleką podróż w której napotkałem wiele niebezpieczeństw na swej drodze. Choć opuśćiłem funkcję druida w IJB, z powodu zawiedzeniem się IV odsłoną tak ukochanej gry o świecie Might and Magcik to w pewnym sensie pozostałem bliski "23:04 You see yourself. You are an elder druid. You are Young Behemot of the Behemots Lair (Rider On The Storm).". Lecz teraz kiedy moc i magia na nowo powróciły do mego życia w raz z Heroes V, postanowiłem wrócić do miejsca które mnie od zawsze przyciągało swoim urokiem i czarem...

Besr Regards
Vilentretenmerth

PS
Kocham proze Sapkowskiego jeśli to coś pomoże

Denadareth

Denadareth

1.01.2007
Post ID: 6964

Nagle przed Sandrem niezgrabnie wylądował Denadareth. Zasyczał zirytowany nieudanym lądowaniem, otrzepał się i starając się dalej wyglądać dumnie podpełzł do Sandro.

- Szanowny Sandro, byłbym wielce zaszczycony mogąc dołączyć do grona Osadników. Ma rasa wolno reaguje na zmiany, tak że trochę zajęło nim zdecydowałem się powrócić do Imperium... ale teraz gdy taką decyzję podjąłem nic nie zmieni mego postanowienia. Zaś w Osadze pociąga mnie wielce możliwość dyskutowania o literaturze (coś za mało o Martinie tam jest mowa, może czas to zmienić?) i grach wyobraźni. Również moja ograniczona moc przepowiadania przyszłości może się przydać podczas dyskusji nad przyszłością literatury fantasy, zaś podczas mego długiego życia przeczytałem wiele antycznych woluminów, chciałbym przybliżyć je tym którzy jeszcze ich nie czytali, dodając swoją ocenę na ich temat. Liczę liczu, że przychylisz się do mej prośby i dasz mi klucze do Osady. -

Denadareth skłonił się przed Sandrem.

Pozdrawiam

Sandro

Sandro

2.01.2007
Post ID: 6998

//Sandro, powróciwszy z dalekich wojaży, na które udać się musiał całkiem dla siebie nieoczekiwanie, czym prędzej pośpieszył do hallu, w którym zbierali się pretendenci do miana Osadnika. Zastawszy tam Vilentretenmertha i Denadaretha, mocno już znudzonych, przemówił w te słowa://

- Panowie, suplikuję, raczcie mi wybaczyć mą opieszałość, nawet lisze, choć wymknęły się śmierci, nie są do końca panami własnego czasu. Przyjmijcie proszę te oto klucze do bram Osady, wraz z życzeniami, by jej progi zawsze były dla Was gościnne, a jej atmosfera przyjazna. Witajcie w gronie Osadników.

Co rzekłszy wyjął z poły swej szaty dwa żelazne klucze znacznych rozmiarów, po czym ręczył je obu kandydatom, uścisnąwszy pierwej ich prawice.

Bubeusz

Bubeusz

14.01.2007
Post ID: 7224

-I ja się zwrócę z pokorną prośbą o klucze do Osady, szlachetny liszu. Niestety, nie mogę się pochwalić potężną wiedzą, twórczością, czy zamiłowaniem do literatury, ale ufam, że wyrządzę tam więcej pożytku niż szkód ;) Bardzo lubię zaczytywać się w rozmaitych legendach i wysłuchiwać opowieści innych. Ponadto, jestem głęboko przekonany, że w Osadzie odnajdę cząstkę tej starej, dawnej Jaskini, której wciąż szukam, snując się po nowych, kolorowych, ale niestety, pustych korytarzach. Mam nadzieję, że być może w Osadzie odnajdę te wspaniałe rozmowy, te arcyciekawe przygody, te tajemnicze legendy, ten powiew leśnego wiatru, ten magiczny blask srebrzystego księżyca...

Mag zastygł wpatrzony w bliżej nieokreślony punkt na ścianie za Sandrem, a jego myśli powędrowały w przeszłość. Ocknął się po chwili, przypominając sobie, gdzie jest. Uśmiechnął się i kontynuował:

-Długo wahałem się przed podjęciem tej decyzji, bo wiem, że nie mam zbyt wiele do zaoferowania, a moje parę wierszy, które popełniłem, najwyższych lotów niestety nie jest... (Mam nadzieję, że nie będę musiał ich wystawiać na światło dzienne, aby się dostać do Osady... Świat nie jest przygotowany na taką katastrofę kulturalną :) ) W końcu jednak decyzję podjąłem, a to za sprawą przyjaciela mego, Denadaretha, za co mu serdecznie dziękuję. Myślę, że razem uda nam się coś w Osadzie zmajstrować, aby pokryć ten kredyt zaufania, jakim mnie obdarzysz w wypadku przyjęcia, szlachetny liszu.

Biały Czarodziej spojrzał w kamienną twarz Sandro i zdał sobie sprawę, że jego przemowa na kolana go nie powaliła. Pokazał wszystkie zęby w uśmiechu, czując, jak strużka potu spływa mu po skroni. Nigdy nie lubił przenikliwych spojrzeń, a już tym bardziej, jeśli wpatrywała się w niego para oczodołów...

Sandro

Sandro

15.01.2007
Post ID: 7241

//Sandro wysłuchał Bubeusza uważnie i z właściwą sobie beznamiętnością, po czym, bez słowa, podszedł do swego zagraconego biurka, na którym spoczywała opasła księga, smoczą oprawna skórą. Dotknąwszy mosiężnej klamry wypowiedział słowo, na co ta odskoczyła z głośnym kliknięciem. Lisz jął następnie wertować pożółkłe stronice, co i rusz odruchowo usiłując nawilżyć palec, i co i rusz reflektując się, przypomniawszy sobie o braku gruczołów ślinowych. Znalazłszy czego szukał zatrzymał się i począł wodzić oczodołami z lewa na prawo, czytając.

- Giuseppe Bubelli de Jayoguovy - wyrzekł po czym zerknął w stronę Bubeusza i zdawać by się mogło, iż kąciki jego żuchwy uniosły się lekko w gotyckim uśmiechu. Czytał dalej.

- Hm. Hm. Książę Pelargonii. Hm. Mole książkowe. Hm. Hm. Hm. Izolda Czarnomara, no proszę. Hm. Tytuł arcymaga, hmmm.

Sandro zamknął księgę z głośnym łupnięciem, klamra zaskoczyła sama. Spojrzał następnie na Bubeusza, a w jego oczodołach błądziły ogniki wesołości.//

- Choć zdać by się mogło, iż jestem zimnym trupem... - przerwał, zastanowił się moment, po czym zreflektował - choć JESTEM zimnym trupem, nie zapomniałem wciąż jeszcze, iż nietuzinkowe poczucie humoru markować zwykło osoby o nietuzinkowych osobowościach. A takich właśnie w Osadzie potrzeba nam najbardziej. Uważaj się tedy od dziś za jej mieszkańca, a na potwierdzenie mych słów przyjmij ten oto klucz do jej bram - co rzekłszy wręczył Bubeuszowi ten sam żelazny klucz, których pęk cały trzymał gdzieś w powałach swej szaty. Uścisnął następnie prawą dłoń czarodzieja.

Gdy Bubeusz wychodził usłyszał jeszcze ciche mamrotanie nekromanty "Bubelli de Jayouguovy" i następujący po nim chichot.