Imperium

Behemoth`s Lair

Częstochowa, Żarki i inne atrakcje

Permalink

O ile matura i ryzyko wywalenia ze szkoły mnie nie przytłoczą, to przyjadę. :P


Permalink

Zapewne będę. Obydwa terminy mi odpowiadają.


Permalink

Potwierdzam tylko termin - 27 marca, sobota, Częstochowa. Dzień w mieście, wieczornym pociągiem do Żarek, gdzie mamy już trzy! knajpy.

Nie spodziewajcie się tylko wielkich wygód (herbata i kawa będą w tej samej szafce, co zawsze ;p) u mnie, sam do domu wracam w nocy z 26 na 27, więc nie będę miał czasu przygotować odpowiednio dużo miejsc do spania - jeśli ktoś może zabrać śpiwór, byłoby bardzo fajnie.

Permalink

Zły termin wybrałeś... Na mnie nie liczcie.


Permalink

I ja jednak niestety nie dam rady :(


Permalink

Z Phaere tak na 85% będziemy chyba że coś nam nagle wyskoczy na co póki co się nie zapowiada ;)


Permalink

Zamiaruję się pojawić. Tę trzecią knajpę trzeba opić!


Permalink

Raczej BD :).


Permalink

Jeszcze nie wiem dokładnie jak, ale będę. Dałem też znać reszcie Wrocławian. Na pewno któregoś wyciągnę.

Ciao!

[color=#FCE94F]Wcale nie dałeś :P
Van[/color]


Liczba modyfikacji: 1, Ostatnio modyfikowany: 25.03.2010, Ostatnio modyfikował: Vandergahast

Permalink

Jak już napisałem Gnomowi na komunikatorze - będziemy razem z Anią.
Z nowych informacji - zgodnie z prośbą organizatora zaopatrzymy się w śpiwory i karimatę :-) Dotrzemy do Cz-wy w sobotę około 11:30 (z rozpaczą stwierdziłem, że liczba bezpośrednich połączeń Krk -> Cz-wa w sobotę jest wręcz żenująca).

Pozdrawiam


Liczba modyfikacji: 1, Ostatnio modyfikowany: 21.03.2010, Ostatnio modyfikował: MiB

Permalink

Skoro już mi dali do zrozumienia, że nie mam nic do gadania i przyjeżdżam, choćby grzmiało i sr...lało, to uprzejmie informuję, że Lobo i ja będziemy, o ile szanowne pkp da, o ok 12:15 do odbioru. Miło by było jakby nas ktoś zgarnął (i niekoniecznie, żeby to była policja/straż kolei ;P).
Tobołki z psiworkami planowane. ;)
Howk.


Liczba modyfikacji: 1, Ostatnio modyfikowany: 25.03.2010, Ostatnio modyfikował: Phaere

Permalink

Mam nadzieję, że uda mi się być w Częstochowie po 11, ale głowy nie dam (prawdopodobnie w sobotę rano będę musiał jechać jeszcze z psem do weterynarza). Jeśli mi się nie uda, to złapię Was w okolicach 13 - do tego czasu mam nadzieję poradzicie sobie bez gnoma.

Permalink

Szacuję, że zajadę 15:31. Nie wypijcie za dużo piwa do tej pory.
Albo pijcie, będzie przyjemnie gonić!

Jest jakaś promocja na pociągi TLK? A najlpeiej, żeby się jeszcze z osobowymi połączyły.


Permalink

Ja będę chyba o 12:30, jak coś, to będę z trasy dawać znać. Kiepskie mam połączenia.


Permalink

Zapewne dobrze się bawicie. Ja dopiero skończyłem pracę, a jeszcze muszę dojechac do domu. W innym przypadku z pewnością bym się do Częstochowy wybrał.


Permalink

Miśki i jak tam? Dotarliście do domów? Nikt się nie zatrzasnął w kiblu? ;]


Permalink

Mimo wszelkich usilnych starań, mi niestety się nie udało zatrzasnąć w kiblu... Muszę pobrać jakieś lekcje w tej dziedzinie. ;]
A tak po za tym to dziękuję wszystkim za przemiły weekend. :)
Może się zobaczymy szybciej niż za następne 6 lat. :P


Permalink

Dobrze było! Dobrzy ludzie w dobrym miejscu!

Strasznie się cieszyłem na wyjazd do Żarek, ponieważ bardzo miło wspominałem poprzedni tam wypad trzy lata temu.
Zajechałem do Częstochowy gotowy na szukanie towarzystwa i picie piwa po tamtejszych knajpach, jednak towarzystwo przechwyciło mnie już na peronie. Kazali kupić frytki, bilet i wpakować się do kolejnego pociągu. W pociągu odbijało Darkenie. Ale słodko odbijało :)
Zadowolony jestem wielce ze spotkania z Phaere i Lobo, którzy się zmienili strasznie przez 6 lat, jak ich nie widziałem. Za to oni stwierdzili, że ja się nie zmieniłem w ogóle, co ugruntowało mój dobry humor :D
Żarki. Rozreklamowana przez Czubka trzecia! knajpa... cóż... pizza była tania, ale na moją prośbę o 5 Żubrów pani smutno rozłożyła ręce... nie było lanego piwa... Nic to, stwierdziłem, wezmę butelkowe. Odpowiedź była taka sama... Wychodzimy, Mahadeva opuścił to miejsce.
Druga knajpa była zamknięta. Ostatecznie wylądowaliśmy w knajpie znanej nam sprzed trzech lat. Tam zrobiliśmy im miesięczny obrót, popykaliśmy w piłkarzyki.
W knajpie może siedzielibyśmy krócej, ale ekipa wrocławska bardzo usilnie próbowała do nas nie dojechać. Cod się zatrzasnął w kiblu, Isli zatrzasnął się w kiblu...
W domu Craziego było już... jak w domu :) Czyli Żubry, szisza, rozmowy bez sensu i te pozbawione szczątek sensu.
Pozwoliłem sobie odpaść przed północą, ale wstałem o 3:30, żeby zobaczyć Morga i Czubka klęczących przed Kaczmarskim. Cenię sobie rozmowę z Guineą o planach życiowych i konwentowych oraz późniejszy dyskurs o świecie bez pieniędzy.

Rano udało mi się jednocześnie zadowolić sześciu facetów i jedną niewiastę ;)
Nauczyłem się czaru pomniejszego przywołania piwa.

Było baaaardzo miło :)

Lista obecności:
Codringher, Crazy, Darkena, Guinea, Islington, Ingham, Lobo, MiB, MiBowa Ania, Morgraf, Phaere


Liczba modyfikacji: 2, Ostatnio modyfikowany: 3.04.2010, Ostatnio modyfikował: Ingham

Permalink

Wiadomo kiedy coś będzie w Częstochowie?:)