Gorące Dysputy

Ruchome obrazy - film - "Mania masowego oglądania - seriale"

Aktualnie w Osadzie: Ognisko jest zgaszone.
Osada 'Pazur Behemota' > Gorące Dysputy > Ruchome obrazy - film > Mania masowego oglądania - seriale
Wędrowiec: zaloguj, wyszukiwarka
Behemoth

Imperator Behemoth

3.09.2007
Post ID: 18886

W dobie szybkiego internetu, kiedy to najnowszy odcinek emitowanego za oceanem serialu możemy mieć 30 sekund po tym jak amerykański widz zdąży odnieść do kuchni miskę po popcornie, większość z nas musi mieć jeden lub więcej ulubiony serial. Cóż więc to będzie? Tragikomiczna opowieść o zupełnie niepoukładanej rodzinie prowadzącej zakład pogrzebowy ["Sześć Stóp Pod Ziemią"]? A może rozciągnięta do granic możliwości ucieczka z więzienia wraz z rozciągniętymi w nieskończoność konsekwencjami ["(czy muszę? :-)"]? Zmasowana dawka niełatwych do strawienia emocji w serialowej adaptacji sztuki teatralnej traktującej o początkach epidemii AIDS ["Anioły w Ameryce"]? Czy po prostu lekka, łatwa i przyjemna rozrywka obyczajowa z doklejanym i odklejającym się wątkiem kryminalnym ["Gotowe Na Wszystko"]? A może ktoś wykopał jakąś rzadką, emitowaną o skandalicznych porach serialową perełkę, której nikt inny nie zna (sam mam parę w rękawie)? :-)

Zapraszam do dyskusji! :-)

Infero

Infero

3.09.2007
Post ID: 18894

Przyznam się bez bicia ;), dawniej byłam serialomanką, oglądałam głównie komediowe typu „Przyjaciele” i „Skrzydła” i oczywiście (a może i przede wszystkim) „Z archiwum X” (tym bardziej mnie cieszy, że mają puścić nową serie). A gdy trochę podrosłam zaczęły się seriale fantasy typu „Xena”, „Herkules”, „Anioł ciemności” (i tym podobne wampirze), ale już z mniejszym zaciekawieniem je oglądałam.
Były dwa, które przypadły mi szczególnie do gustu (nawet czytałam streszczenia w gazecie z programem): pierwszy to „Nikita” z Petą Wilson (zaczęłam go oglądać bo uwielbiam wersje francuską Luca Besson’a)- serial naprawdę mnie wciągnął, drugi to „Cień anioła” z Jessicą Albą w roli głównej. Wiem że to „babskie” bohaterki a za tym babskie seriale, ale było w nich i napięcie, i akcja, odpowiednia doza tajemniczości, no i oczywiście romans.
Teraz, bardzo rzadko oglądam telewizje, i nie mam żadnego ulubionego serialu (czasami obejrzę „Czarodziejki” w sobotę, ale to myślę głownie, dlatego że emitują go w porze obiadowej).
Jak już wspomniałam czekam na „Archiwum X”, i może w czwartek „Lost” się obejrzy, ale to już bez szczególnego zaangażowania.

Moandor

Strażnik słów Moandor

3.09.2007
Post ID: 18898

Nie oglądam teraźniejszych amerykańskich seriali prawie w ogóle. Ominął mnie Lost, ominęli Heroesi. Tylko na Prison Break się skusiłem i wciągnęło mnie. Może czasem trochę przesadzony, kolejne odcinki po 13 pierwszych robione na siłę, ale jednak mam sympatię do bohaterów, przyzwyczaiłem się do nich w trakcie oglądania.

A ze starych seriali, z lat młodości, podstawówki, szkoły średniej to zdecydowanie dwa seriale wspominam bardzo ciepło.

MacGyver i Drużyna A. :)

Grenadier

Kanclerz Grenadier

3.09.2007
Post ID: 18906

Obecnie nie potrafię wymienić żadnego. Kiedyś pasjami oglądałem "Trzecia planeta od słońca" o kosmitach próbujących zrozumieć zasady ludzkiego (amerykańskiego) życia.
Jakoś nie mogę przekonać się ani do Lost ani do Skazanego. Pierwsze odcinki jeszcze ok, ale potem historia jest jak dla mnie za bardzo przekombinowana i ciągnięta na siłę. Ciekaw jestem "Twierdzy szyfrów", ale dwóch pierwszych odcinków nie obejrzę :(
Jakoś tak jest, że 95 proc. amerykańskich seriali mnie odrzuca. Przycinanie ciekawych historii, np. zaczerpniętych z mitologii, do pojęcia o świecie amerykańskich buraków jest dla mnie zabiegiem zbyt karkołomnym...

Takeda

Takeda

3.09.2007
Post ID: 18908

Przez ostatnie 2 lata, telewizja to rzadki gość w moim rozkładzie dnia, jednak z doskoku oglądam wszelkiej maści Star Treki, no i czasem jak się uda to Gwiezdne Wrota.

Drzewiej miałem parę seriali których starałem się nigdy nie opuszczać mianowicie:
1. "Człowiek, którego nie ma" (niedawno leciało pod tytułem "Bez przeszłości" na AXN) jest to historia fotoreportera, który pewnego dnia po wyjściu z toalety okazuje się człowiekiem, który nigdy nie istniał, żona go nie poznaje, nie figuruje w żadnym urzędzie, po prostu go oficjalnie nie ma, a wszystko przez jedno zdjęcie.

2. "Strefa zagrożenia" - historia zespołu ludzi walczących z organizacją, której celem jest zniszczenie rodzaju ludzkiego poprzez niebezpieczne mikroby

3. "Kameleon" - (obecnie powtórki na jakimś kanale), losy młodego geniusza, który ucieka z laboratorium w którym był więziony i który dzięki swoim zdolnością stara się pomagać innym ludziom, często wymierzając w nierzadko dosyć humorystyczny sposób sprawiedliwość, jednocześnie uciekając przed pościgiem.

Moa, Mac Gyvera też oglądałem, zawsze byłem ciekaw co zrobi w kolejnym odcinku za "wynalazki". Archiwum X oglądałem do którejś tam serii, potem serial strasznie zszedł na psy (w czarno-białej wersji miał świetny klimat).

Bym zapomniał o jeszcze jednym tytule, nie pamiętam już go co prawda dokładnie (tytułu oczywiście) "Ziemia...." dalej było coś z cyframi, o grupie naukowców-osadników, którzy rozpoczynają nowe życie i misję na planecie typu ziemskiego (może ktoś kojarzy, to niech dopisze parę szczegółów)

MiB

MiB

4.09.2007
Post ID: 18915

Gdybym miał wymienić seriale, które oglądałem... dłuuuugo by to trwało ;)

Kiedyś byłem serialomaniakiem - z braku lepszego zajęcia siedziałem przed czarnym pudłem z obrazkami po kilka godzin dziennie (w lecie mniej, w zimie - więcej ;) ).
Jednak głównie nastawiłem się na... seriale animowane :D
"Czarodziejka z księżyca", "Pokemony", "Transformers", "Himen", "Smerfy", wszelkie bajki Disney`a (sobotni blok + niedzielna wieczorynka były przeze mnie niemalże czczone :D), zaś z polskich - "Bolek i Lolek", "Reksio", "Zaczarowany ołówek" i "Porwanie Baltazara Gąbki" :D (Bartolini Bertłomiej Herbu Zielona Pietruszka :D).

Za filmami grozy nie przepadam, zatem "Z Archiwum X" odpadło u mnie w przedbiegach zaś humor "Przyjaciół" nigdy mnie nie zachwycił. Nowe seriale - "Lost", "Prison Break" i "Heroes" mnie ominęły (od ponad roku cieszę się nieposiadaniem TV :P). Co jakiś czas słyszę o "6 stóp pod ziemią", ale choć ostatnio miałem okazję, podarowałem sobie oglądanie.
Co do wymienionej Nikity - ciekawy serial, ale od którejś serii zrobiła się z tego kolejna "Moda na sukces".

@Takeda: Ziemia 2 - nie pamiętam jak się nazywała kolejna seria (a moja dziurawa pamięć mówi mi, że była takowa ;) ).

@Moa: Maca i Drużynę również ciepło wspominam. Uwielbiałem te różna "wynalazki", które pojawiały się w obu serialach :)

Nami

Mistrzyni Zagadek Nami

4.09.2007
Post ID: 18917

Ja oglądam jeszcze seriale. Ale nie w telewizorze ;).
Z nowych tytułów to zawsze był i będzie Stargate (nowych, jak nowych 10 lat kręcenia to nie byle co ;)) SG1 i Atlantis. Ciekawy też jest The Dresden Files (o czarodzieju w naszej zwykłej, typowej, szarej rzeczywistości - tylko 12 epów póki co). W sumie mogę jeszcze doliczyć Heroes co wielkie booooom w Polsce zrobiło (trochę opóźnione, ale jednak) a i tak wolę w oryginale oglądać bo czasami to idzie się załapać za głowę na tłumaczenia..No, zapomniałabym o BattleStar Galactica - akcja się rozkręca w miarę oglądania epów, a do końca został już tylko jeden sezon (4, który jeszcze kręcą) i bardzo mnie interesuje co wymyślili scenarzyści :]

A jak byłam piękna i młoda i nie za bardzo wiedziałam co ze sobą zrobić w TV leciało kilka fajnych pozycji.
- Quantum Leap (eee po polsku to chyba było Zagubiony w Czasie) o doktorku, który jest uwięziony w różnych ciałach innych ludzi, naprawia im życie a do swojego nie może póki co wrócić. Miło to się oglądało :)
- Kameleon to już klasyka jak dla mnie - obydwie z mamą go oglądałyśmy jak leciał jeszcze na starym dobrym RTL7 (porządny kanał bo anime też puszczał! :D)
- Sliders (polskiego tytułu nie pamiętam) - o takiej grupie ludków z pilotem co między wymiarami przenosiła i to też kiedyś chyba RTL7 puszczało.
Takie jeszcze nazwijmy to dziewczęce bardziej seriale :P
- Roswell - tego chyba nie muszę opowiadać. Polsat puszczał
- Bostnon Public - o różnych sytuacjach i nauczycielach w liceum
- Smallville (to chyba nadal puszczają) o młodym supermanie ;)
- M.A.S.H - to to był polew :D
- Allo! Allo! - oglądałam co tydzień z rodzicami :]

W sumie trochę się tego uzbierało... Ale ta część, którą oglądałam w oryginale pomogła mi się osłuchać z angielskim (szczególnie 10 sezonów SG1) i tak naprawdę nie uznaję tego za zmarnowany czas bo w dużym stopniu przyczyniło się to do mojego zdania certyfikatu ;).

Archiwum X to ja nie oglądałam, bo jak puszczali w telewizorze bo bym mała i się strasznie bałam :P

Mirabell

Mirabell

4.09.2007
Post ID: 18927

O, kiedyś się dużo seriali z rodziną oglądało... a to "Przystanek Alaska" z mamą, a to "Columbo" z siostrą, a to McGyvera, a to Star Trek... o kreskówkach już nie wspomnę.

W chwili obecnej seriale to dla mnie przede wszystkim sposób na odmóżdżenie. Nie mam TV, szukać samej nowości mnie się nie chce, więc raczej zabieram się za to, co mi ktoś życzliwy poleci. I chociaż wolę sensację niż obyczajowe ciepłe kluchy (w stylu polskich "M jak miłość" czy tej nieszczęsnej "Magdy M."... brrr) to ostatnio wciągnęło mnie "Sześć stóp pod ziemią" (zabawne i niegłupie). Trochę się zaczęło oglądać "Rodziny Soprano", ale dostęp do kolejnych odcinków ograniczony finansowo (wypożyczalnia), więc na "trochę" jak na razie się skończyło. Za to hit sezonu, "Skazany na śmierć" to moim skromnym zdaniem porażka (choć zapowiadało się nieźle), skutkiem czego nie udało mi się dotrwać do końca pierwszej serii (ileż można oglądać odcinków serialu, który opiera się na jednym prostym pomyśle, do zrealizowania w ciągu najwyżej pięciu odcinków?). No i jeszcze wypada tu dodać nieśmiertelny "South Park", na wakacyjne wieczory ;)

Ostatnio poluję na "Oficera" i "Odwróconych". Nie widziałam ani jednego odcinka, ale podobno naprawdę warto. Może ktoś oglądał i jest w stanie powiedzieć coś więcej?

Ach, i warto by tu jeszcze wspomnieć o nieśmiertelnej "Modzie na sukces". Jeżdżę co jakieś 2 - 3 miesiące do babci i zawsze dostaję porcję serialowej sieczki do podwieczorku (przez te 2 - 3 miesiące akcja akurat posuwa się do przodu). Także to też mogę wpisać do oglądanych seriali. I zawsze jestem pod wrażeniem powolności akcji, głupoty fabuły i wiecznie ogarniających lalkowate postacie ciemności ;)

Kastylia

Kastylia

8.09.2007
Post ID: 19068

Obecnie oglądam LOST 3 - wspaniały serial, fajni byli też Herosi.

Nami

Mistrzyni Zagadek Nami

8.09.2007
Post ID: 19076

Według mnie trzeci sezon Lost'a to już naciąganka na maksa, oglądałam wszystkie epy razem z chłopakiem i oboje jednak doszliśmy do wniosku, że robią teraz ciekawsze seriale, które nie straciły polotu po dwóch seriach ;).

Z 'nowych' to polecam Burn Notice o agencie, który został 'spalony' i już nie ma pracy a coś od niego chcą i PainKiller Jane na podstawie komiksu ;).

Vandergahast

Żywiołak Piwa Vandergahast

10.09.2007
Post ID: 19104

Tak jak wszyscy, MacGyvera, Drużynę A(muzyka z tych seriali to chyba jedyne co umiem zagwizdać) ponadto M.A.S.H.a, Allo Allo, bajki wszelakie. W pokemona usiłowałem się wkręcić, ale już chyba byłem za duży, ten serial o Transformersach co się w zwierzaki zamieniały i kreskówkowa wersja MiB - oba polsat i to chyba najlepsze co za młodu obejrzałem. Wszystko co leciało swego czasu na toonami - ileś serii Transformersów, słabe, ale w końcu to o robotach :], He-Man w jakiejś krótkiej serii, nowa wersja X-men, która tylko zachęciła mnie do obejrzenia starszej, Teen Titans - to zdarza mi się do tej pory do śniadania obejrzeć, są fajne odcinki. Na jetixie obejrzałem króla szamanów i byłem pod sporym wrażeniem, naprawdę niektóre dowcipy był całkiem śmieszne i fajnie się to oglądało. Próbowałem oglądać Naruto, ale się do shaman kinga nie umywa - dłużyzny jak w większości tego typu produkcji, no i w naszej wersji nie ma krwi tylko czasem woda leci :/ Star Treka oglądałem jak jeszcze miałem C+ a i Gwiezdne Wrota miło wspominam, ale niestety nigdy finału nie widziałem. Przy czym chcę zaznaczyć, że niczego nie oglądałem non stop i z jakimś strasznym zacięciem i gdyby wszystkiego po kilka razy nie powtarzali to bym nigdy się nie dowiedział jak te seriale się pokończyły :]

Z tego co teraz obecnie uchodzi za wielkie hity Prison Breaka obejrzałem z 10 odcinków i znudziła mnie ilość akcji, Heroes podobno jest fajne i spróbuję w wakacje je obejrzeć(dla wtajemniczonych - mam je od 21 września do 1 października :/), 6 stóp pod ziemią obejrzałem kilka odcinków, daje radę, ale nie żeby mnie wciągnęło, Lost mnie nie rusza. Polecić mogę CSI kryminalne zagadki (...) Miami i Nowy York są super, Las Vegas widziałem tylko odcinek więc nie wiem. Dom dla zmyślonych przyjaciół pani Foster jest świetny. A ponadto Pogromcy Mitów - nie lecą już nowe odcinki, ale powtarzają stare a to chyba najlepszy serial na świecie :] Jest jeszcze taki serial kryminalny, coś jak CSI z agentem Gibbsem który ciągle pije kawę i zasadniczo jest niezwykle przaśny. Nazwa to też jakieś literki.

No i wyszło że jestem nałogowym oglądaczem, choć tak naprawdę nie jest.

Avatar

Eremita Avatar

10.09.2007
Post ID: 19107

Ostatnio zrobiłem się serialomaniakiem. Pewnie dlatego, że w krótkim okresie czasu wpadł mi w łapki stos płytek :)
Zaczęło się od najmądrzejszego moim zdaniem serialu SF. Babilon 5. Jest tego 5 sezonów + parę filmów telewizyjnych + 1/2 spin-offu. W przeciwieństwie do większości seriali ten ma jedną zaletę. Scenarzysta wiedział dokładnie jak się historia ma skończyć pisząc scenariusze do pierwszych odcinków. Jak sam gdzieś powiedział - traktował serial jak telewizyjną książkę. To widać. Wątki zgrabnie się splatają, nie ma mowy o ciągnięciu fabuły na siłę. W pierwszym sezonie (swoistym 22 odcinkowym prologu) zdarzają się oderwane od głównego wątku epizody, ale jak główna rzecz się rozpoczyna to kończy na... połowie czwartego sezonu. Ciężko opuścić jeden odcinek - zbyt duża luka w continuum. Co prawda w drugiej połowie czwartego sezonu troszkę serial traci impet, jednak w piątym nadrabia. Choć... widać, że nie wszystkie wątki zostały ukończone - ale trudno, coraz niższa oglądalność i drastyczne postanowienie wytwórni :( Na korzyść przemawia też fakt, że konsultantem serialu był Harlan Ellison (dla młodzieży - ojciec chrzestny cyber-punku). Dzięki temu można śmiało powiedzieć - to rasowa, czysta SF. Łyżka dziegciu co tam - beczka piołunu - to nieszczęsny spin-off - Babilon 5: Crusade. Oglądając powstałe 13 odcinków nie dziwota, że producenci zdjęli serial już przed emisją. Ciężko mi uwierzyć, że wyszło to spod tej samej ręki co główny serial. Żenada do potęgi!
W lipcu wyszedł prosto na DVD kolejny film dziejący się w świecie B5. Zrobiony za marne pieniądze, dzięki fanom, którzy pomagali odtworzyć zniszczone dekoracje. Babylon 5: Voices in the Dark to właściwie teatr telewizji. Mało akcji, w większości scen tylko dwie osoby na planie. I dopiero po zaakceptowaniu tego faktu można z produkcji czerpać wiele przyjemności. Bardzo intrygująca w obrazie jest teoria demonów, diabłów diablików i ich miejsca w świecie, kiedy ludzkość sięgnęła gwiazd i okazało się, że do Boga jest dużo dalej niż powszechnie sądzono.

Drugim serialem na tapecie było Stargate Atlantis. Ze świata Stargate widziałem tylko (fajny) film kinowy z Kenem Russelem w roli głównej. Potem ani odcinka z 10 sezonów podstawowej serii. A Stargate Atlantis? Jako fizykowi czasami ciężko oglądało się te sympatyczne bzdury i rozwiązania deus-ex machina. Ale... motorem serialu jest aktor grający role doktora Rodneya McKay'a. Ciężko w X muzie znaleźć tak sympatyczną i upierdliwą postać! Także scenarzyści nie pozwalają na nudę. Serial wciągnął jak nie wiem co. Czekam z niecierpliwością na koniec września, gdy w pierwszym odcinku czwartej serii dojdzie do rozwiązania akcji tak cudownie zawieszonej pod koniec trzeciego sezonu...

Masters of Horror - sezon pierwszy składa się z 13 (?) odcinków (drugi chyba też, choć nie mam dostępu). Odcinki się nie powiązane ze sobą. Każdy to odrębna historia, odrębni bohaterowie, odrębne konwencje, nowi scenarzyści i reżyserzy. Czyli co kto lubi. Można włączyć sobie na przykład odcinek 10 jak i 4. To takie 45 minutowe filmiki. Część może się podobać - część nie. To zaleta jak i przeszkoda. Ja tam lubię mnóstwo juchy :)

I rzecz dla mnie najnowsza. Dla finału pierwszej serii zarwałem wczoraj pół nocy. Supernatural. Horror. Opowieść o dwóch braciach goniących demona, który zabił im matkę a po drodze wyżynają napotkane duchy i monstra. Mi to trochę pachnie Archiwum X, z tą różnicą, że w X-ach wszyscy byli do bólu sceptyczni, a tu ludziskom stosunkowo łatwo przychodzi wiara, że istnieje też 'ciemna strona'. Serial rozkręca się jak walec. Większość odcinków nie zamknięte historie, które nic nie dokładają do wątku głównego (i które trochę drażnią, gdyż żeby się zmieścić w ramach czasowych, pewne rozwiązania przychodzą zbyt łatwo i trochę z nieba). Czasami tylko są jakieś ślady, które stopniowo podsycają ciekawość. I które prowadzą do porywającego finału. Plus fajne aktorstwo i wcale nie pompatyczna Ameryka w tle. A w Stanach tuż tuż sezon trzeci :/

W kolejce są Losty, Prison Breaki, Herosy, Gotowe na wszystko ale to może kiedyś, powoli...

To ja jeszcze na koniec jeden dowcip z brodą:
Jak przetłumaczyć na angielski "Jezus skazany na śmierć"?

Jesus prison break.

Greenman

Greenman

5.10.2007
Post ID: 19987

Mój numer 1 to "Miasteczko Twin Peaks". Muzyka, klimat, zdjęcia no i Lynch. Szkoda że wyniki sondaży podczas 2 serii w USA były druzgocące bo zakończył się nijak. Oglądałem też Przystanek Alaska i Archiwum X. Pamiętam też Sliders na RTL7 (był taki program).

Konquer

Konquer

11.10.2007
Post ID: 20143

Ja telewizji jaki takiej nie oglądam, stąd o serialach nie mam dużo do powiedzenia. Jedyne co oglądam regularnie to "Simpsonów" na Canal+ i to jest autentycznie genialne. Oprócz tego filmy na tymże kanale. Simpsonowie w tak bezwzględny a jednocześnie subtelny sposób kpią sobie z amerykańskiego społeczeństwa, że czasami brakuje mi słów by opisać "szczękopad". Poza tym serial wyróżnia się także bardzo oryginalnymi scenariuszami, w zasadzie problemy tej rodziny są dość unikatowe, czasem tylko drażni mnie przejaskrawienie i ujednowymiarowienie cech jakiejś postaci, ale wiem że to jest świadomy zabieg twórców.

Zagubiony

Zagubiony

20.10.2007
Post ID: 20358

Niedawno obejrzałem sobie dwa sezony "Dark Angel". Pierwszym sezonem byłem wręcz zauroczony. Genialny pomysł, świetne przedstawione realia Ameryki. Ach... Ale za to drugi sezon mnie kompletnie zawiódł. Pomysł łączenia zwierząt z ludźmi uważam za fatalny. Nie wykorzystano też wielu motywów przykładowo w ogóle nie wykorzystana postać Donalda Lydeckera, Sandemana. Tylko lekko nadgryzione wątki kultu rozpłodowego "Fe'nos Tol" oraz "specjalnych zdolności" Max. Kilka zupełnie niepotrzebnych epizodów. Jeżeli ktoś kiedyś będzie się za to zabierał to polecam przestać oglądać po pierwszym sezonie.

Z innych seriali to oczywiście zamierzam sobie niedługo (przyszłe wakacje) odświeżyć MacGyvera, Team A, oraz jeżeli uda mi się gdzieś znaleźć "Nieustraszonego". Aktualnie zdobywam w sieci "Gilmore Girls" w Polsce znane jako "Kochane kłopoty". Cudny serial...

Z tzw. kultowych seriali, zamierzam obejrzeć kiedyś tam "Prison Break". Kumpel też mi nieustannie wpycha trzynaście sezonów "Star Gate", ale dzielnie się bronię. Lostów nie będę oglądał ze względów ideologicznych - w tytule wykorzystali mój przydomek.

Dagon

Dagon

25.10.2007
Post ID: 20479

Telewizję staram się ograniczać tylko do roli "towarzystwa" przy samotnym obiedzie lub kolacji.
I przy takich własnie kolacjach wkręciłem się w "Prison brake". Pierwszego sezonu nie widziałem praktycznie wcale - nie licząc 2-óch ostatnich odcinków i paru scen z poprzednich. Natomiast w drugim już jest znaczny postęp bo widziałem około 7 CAŁYCH odcinków.

Natomiast ostatnio sciągnąłem pierwsze 4 sezony "Alo alo". Jak się bliżej zastanowić serial jest wręcz prymitywny nie mniej jednak uwielbiam słuchać tych tekstów - "dziń dybry", "nie będę powtarzać"... itp. II Wojna Światowa z prespektywy zwykłego francuskiego karczmarza z wyostrzonymi wszystkimi absurdami. Z niecierpliwością czekam aż mi się ściągną pozostałe odcinki :)

Infero

Infero

28.10.2007
Post ID: 20536

Przestałam oglądać „Zagubionych”, strasznie mnie już meczą i stwierdzam, że autorzy za bardzo komplikują – przesadzili z tym gmatwaniem.

Melkior

Nadsztygar Melkior

29.10.2007
Post ID: 20553

Fakt - było się kiedyś serialomaniakiem - w końcu ekranik telewizora był wtedy takim okienkiem na świat i sporo różnych rzeczy się naoglądałem. Pewnie połowę pozapominam, ale spróbuję zacząć od początku. Pierwszy serial jaki sobie przypominam to He-Man, dalej cała masa różnych dobranocek i seriali nadawanych po programie 5-10-15 (wiadomo - Miś uszatek, Bolek i Lolek, Smerfy, Gumisie, Wodnik Szuwarek, kreskówki Disney-a), Star Treki nadawane w TVP, Robin Hood, Seriale nadawane na polskiej Polonii 1(Drużyna A, Yattaman i pewnie jeszcze parę), MASH, Allo Allo, Mac Gyver, parę serii South Park. Od jakiegoś czasu tv nie oglądam prawie wcale - teraz jedyny serial, jaki oglądam, to Włatcy Móch, ale to już nawet nie w tv tylko z internetu. Parę lat temu z okazji szukania odstresowywacza w trakcie sesji obejrzałem sobie w internetowej twlewizji Winampie po kilka serii różnych seriali w wersji oryginalnej - Star Trek TNG, Star Gate, Prison Break (w sieci był zanim zaczęli go puszczać w Polsce, po naszemu już nie oglądałem), Pinki And The Brain. Oczywiście zacząłem od takiego serialu, który zdecydowanie odradzał mój nauczyciel od j. angielskiego, czyli od Star Treka, co mimo jego opinii znacznie podniosło moją umiejętność rozumienia i używania tegoż języka.
A odnośnie Allo Allo, to obecnie prowadzone są prace nad filmem (nie serialem) pod tym tytułem, w którym zagrają dawni aktorzy z Allo Allo. A w ogóle, to ten serial jest cały, albo prawie cały dostępny na video.google.pl.

Tarnum

Tarnum

29.10.2007
Post ID: 20559

Osobiście oglądam "Heroes", które jest lekkim i przyjemnym fantasy z bardzo ciekawą fabułą osadzonym w dzisiejszym świecie, "Desperate Housewives" wymienione w pierwszym poście, "Weeds" o wdowie i matce, która by polepszyć swój byt zaczyna sprzedawać... tytułowy weed ;]
No i "Dexter" serial o seryjnym mordercy widziany z jego perspektywy. Naprawdę ciekawy.

Infero

Infero

29.10.2007
Post ID: 20561

A'propos Robin Hooda, jest taki świetny serial angielski z Michaelem Preadem. Oglądałam kiedyś namiętnie, mistycyzm, przygoda no i oczywiście bardzo dobra gra aktorska.