Gorące Dysputy

Zakurzone annały - historia - "Jak to z czołgiem bywało, czyli jego historia i ewolucja"

Aktualnie w Osadzie: Ognisko jest zgaszone.
Osada 'Pazur Behemota' > Gorące Dysputy > Zakurzone annały - historia > Jak to z czołgiem bywało, czyli jego historia i ewolucja
Wędrowiec: zaloguj, wyszukiwarka
Garrevath

Garrevath

24.11.2014
Post ID: 78190

Cóż, dyskusja o czołgach zaczęła się podczas mej ogniskowej rozmowy z Ignis na ich temat. I pomyśleliśmy, dlaczego by tu nie zrobić takiego tematu? Będę tu pisał o historii czołgu, jego ewolucji, rodzajach i słynniejszych modelach (lub wszystkich :P). Oczywiście każdy może dyskutować o materiałach zawartych w mych postach. To będzie coś jak Czasopismo:)

Także zapraszam do czytania, komentowania i dyskusji.

Początki czołgu
Cóż mówić, pierwsze czołgi powstały w roku 1916 w Wielkiej Brytanii i nosiły oznaczenie Mark 1. Nie przypominały absolutnie tych dzisiejszych. Były to proste, romboidalne pojazdy z uzbrojeniem rozmieszczonym po bokach. Ich prędkość maksymalna była niesamowicie mała: zaledwie kilka kilometrów na godzinę. Pancerz praktycznie nie istniał, czołgi z linii Mark miały go tylko kilka milimetrów. Jednak w tych czasach czołgi Mark były przerażające. Ich debiut nastąpił podczas ofensywy nad rzeką Somma, co wywołało u Niemców rozluźnienie zwieraczy i masową panikę. Nie spotkali się nigdy z taką bronią, a nikły pancerz czołgów okazał się wystarczający, aby zatrzymywać pociski z karabinów. Jednak Niemcy szybko skopiowali ów pomysł i w 1916 roku stworzyli własny czołg o oznaczeniach A7V. Jego znaczenie mimo to było nikłe, gdyż niemieckie fabryki nie były zdolne wyprodukować go wystarczająco dużo, aby pokonać połączone siły pancerne ententy.
Pierwszy Mark miał dwie wersje: żeńską i męską. Żeńska uzbrojona była w 5 ciężkich karabinów maszynowych, cztery po bokach czołgu i jeden z przodu. Męska zaś została uzbrojona w dwa działa kal. 55mm i trzy karabiny maszynowe. Jednak sam czołg zagrażał również siedmioosobowej załodze. Mark nie posiadał wentylacji, toteż wszystkie spaliny i inne trujące substancje pozostawały w środku czołgu, co groziło zatruciem załogi. Także można uznać, iż Mark był jednym z najniebezpieczniejszych czołgów świata. To nie koniec problemów czołgu. Bardzo często pojazd zaklinowywał się lub psuł, co wyłączało go z walki. Rozwinięto go aż do wersji IV, podczas których przeszedł nieznaczne modyfikacje.
W roku 1917, rok po powstaniu pierwszego czołgu nastąpiła jego ewolucja. Francuzi w zakładach Renault skonstruowali czołg FT-17, używany w polskiej armii aż do II wojny światowej. Owa konstrukcja była pierwsza, która przypominała dzisiejsze wozy. Przede wszystkim posiadał obrotową wieżę uzbrojoną albo w krótkie działko kal. 37mm albo karabin maszynowy kal. 7,92mm. Pancerz w stosunku do Marka był grubszy, bo w niektórych miejscach miał około 20mm. Szybkość zwiększyła się do 10km/h, a liczba załogantów spadła do dwóch, kierowcy i działonowego. Niestety nadal cierpiał na częste uszkodzenia silnika. Po przejechaniu około 10km wóz wymagał kilkukrotnego przeglądu.
Marszałek Józef Piłsudski stwierdził, że są bronią nieprzydatną (jak widać błędnie, chociażby biorąc pod uwagę niemiecką taktykę blitzkriegu). Wóz ten miał swoje dni chwały w Polsce podczas wojny polsko-bolszewickiej. Podczas II wojny światowej był już mocno przestarzały, tak, że wykorzystywano go jedynie do tarasowania przejazdów.
Podsumowując, pierwsze lata istnienia czołgu były czasami jego najwyższej świetności. Każdy się ich bał, były potężną bronią. Lecz z czasem jego wymogi rosły. A o tym napiszę już niedługo:)

EDIT: Mark I:
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/4/41/British_Mark_I_Tank.jpg

oraz A7V Sturmpanzer:
http://wojenna.pl/public/userfiles/image/A7V2/11.jpg

Ignis

Ignis

24.11.2014
Post ID: 78191

Garrevath

Pierwszy Mark miał dwie wersje: żeńską i męską.

W sumie tak się zastanawiam, skąd taki podział... To znaczy fakt, że mają inne uzbrojenie - to rozumiem, ale podzielenie czołgów na dwie płci? Konstruktorzy Marka musieli się dobrze bawić...

Pytanko nr 1: Czym się różnił A7V od Marka?

Garrevath

Mark nie posiadał wentylacji, toteż wszystkie spaliny i inne trujące substancje pozostawały w środku czołgu, co groziło zatruciem załogi.

A że tak z ciekawości zapytam - kiedy w ogóle postanowiono rozwiązać ten problem? Ciekawi mnie też, jakimi w ogóle sposobami. Biorąc pod uwagę ówczesne możliwości techniczne, ta kwestia jawi mi się... interesującą. Może to głupie, ale takie szczegóły mnie, osobiście przynajmniej, intrygują najbardziej. A może to po prostu moja spaczona wyobraźnia podsuwa mi dziwaczne wizje takowych prób rozwiązania problemu.

Garrevath

Garrevath

24.11.2014
Post ID: 78192

Szczerze co do podziału uzbrojenia to nie mam zbyt dużego pojęcia:P Ale mam dwie teorie odnośnie tego:
Teoria 1: Siła fortyfikacji. Niemieckie fortyfikacje miały różne znaczenie i siłę, toteż czasami nie było sensu nasyłać ciężkich armat na słaby okop. Wszystko zależało od sytuacji. Tak, gdxie przeciwnikiem była piechota, wystarczyła wersja żeńska. Na mocniejsze fortyfikacje wysyłano armaty.
Teoria 2: Oszczędność broni. Trochę to może być przesadzone, ale możliwe, że rząd brytyjski chciał ograniczyć koszty uzbrojenia, montując tańsze karabiny zamiast armat.

Co do A7V Sturmpanzer różnił się on od Marka kształtem, przypominał prostopadłościan. Uzbrojenie o ile pamiętam miało 7 karabinów maszynowych (lub zamiast jednego armatę) i chyba liczniejszą załogę.

Wentylacja: Ignis, zauważ, w jakich czasach powstał ten czołg, a ile przez ten czas powstało wenrylacji i ile jest na nich pomysłów. 100 lat temu takie systemy wentylaccji, jakie są w dzisiejszych czołgach nie istniały. Poza tym mogła przeszkadzać sama konstrukcja czołgu, uniemożliwiając montaż systemu wentylacji. Obecnie każdy może wymyślić na niego pomysł. Albo nie:P

Garrevath

Garrevath

25.11.2014
Post ID: 78202

No, i pojawiłą się następna część. Ponownie zapraszam do komentarzy, opinii i dyskusji.

Okres międzywojenny (cz.1)

W tym czasie z czołgiem w poszczególnych państwach było różnie. W niektórych ich rozwój i produkcja były zahamowane, a w niektórych przemysł pancerny intensywnie się rozwijał. Lecz ogółem w tych czasach czołg rozwijał się średnio, głownie z powodu, że władcy państw poczuli się bezpieczni po I wojnie światowej, myśląc, że już tak wielka wojna się nie zdarzy. Mylili się.

Wielka brytania

Ojciec czołgu. Brytyjski Mark debiutował na froncie zachodnim podczas wojny. Mimo to przemysł pancerny osłabł, choć dalej projektowano i produkowano nowe modele wzorowane na francuskim Renault FT-17. Niestety praktycznie wszystkie stworzone w ciągu okresu międzywojennego czołgi okzały się przestarzałe podczas II wojny światowej. W 1929 roku brytyjskie zakłady Vickers zbudowały przodka ówczesnych brytyjskich czołgów, zwanego Medium Mark I. Wzorowany na FT-17 czołg średni mógł zostać uzbrojony w brytyjski karabin maszynowy BESA lub krótkolufowe działo. Również u nich powstała pierwsza tankietka, zbudowana przez oficerów brytyjskiej armii Johna Cardena i Viviena Lloyda, nazwana ich nazwiskami. Ów pojazd zyskał rozgłos na całym świecie. Nie inaczej było z czołgiem Vickers (tak, po prostu Vickers), na któryym wzorowały swe czołgi niektóre mocarstwa.
Francja

Francja również spoczywała na laurach. Francuzi poczuli się zbyt bezpiecznie po wygraniu I wojny światowej, wierząc, że w razie zagrożenia wspomoże ich USA i Wielka Brytania. Ich przemysł pancerny stał w miejscu. W latach 30-tych w ich armii nadal służył przestarzały wówczas FT-17. Zbudzili się dopiero wówczas, gdy zorrientowali się zagrożenia, jakie stanowił Adolf Hitler. Przed wojną udało im się stworzyć i wyprodukować, choć w niewielkiej ilości nowe modele, głownie lekkich, czołgów, m. in. Hotchkiss H35, Somua S-35 czy Renault R-40. Ze wszystkich czołgów powstałych w okresie międzywojennym francuzom udał się tylko czołg ciężki Char B-1. Francja była przygotowana na wojnę pozycyjną i tworzyła przystosowane do niej czołgi, co okazało się kosztownym błędem…
ZSRR

ZSRR miało bolesne doświadczenia z czołgami. Podczas wojny polsko-bolszewickiej nie mieli żadnego z tych wozów bojowych, co było jedną z przyczyn porażki bolszewików. Wzbogaceni o nowe doświadczenie rosjanie zaczęli intensywnie rozwijać przemysł zbrojeniowy. Opierali się głównie na brytyjskim czołgu Vickers, tworząc czołg T-26. Mimo słabości czołgu stworzono jego wiele egzemplarzy i modyfikacji (wymiana wież, wersje dwuwieżowe). Choć rosjanie tworzyli głównie czołgi lekkie (seria BT - bystrochodnyj tank, czyli czołg szybki), to produkowali również kilkuwieżowe czołgi średnie (T-28) i ciężkie (T-35), które swoją drogą były słabe. Lecz dokładniej powiem o nich w następnych postach.

To na razie tyle, jeśli chodzi o okres międzywojenny. Wkrótce pojawi się druga część.

Garrevath

Garrevath

29.11.2014
Post ID: 78276

Czas na dokończenie okresu międzywojennego. Znowu zapraszam do komentowania dyskusji i oceny.

Polska
W Polsce przemysł pancerny prawie się nie rozwinął. Polacy opierali swe siły pancerne na czołgach zakupywanych za granicą (co robi i dziś). Początkowo siły pancerne opierały się na lekkich czołgach FT-17, przy pomocy których Polacy walczyli z bolszewikami. W późniejszych latach polskie zakłady wyprodukowały czołgi lekkie 7TP (siedmiotonowy polski), oparte na brytyjskich czołgach Vickers oraz tankietki TK. Nie powstrzymały one jednak Niemców przed atakiem na Polskę.

Niemcy
Czołg to byłą najważniejsza broń w niemieckiej taktyce Blitzkriegu. Dzięki czołgom byli w stanie szybko przejmować nowe tereny podczas wojny. Lecz w produkcji tych wozów przeszkadzały im ograniczenia Traktatu Wersalskiego, (który na krótko przed wojną został wypowiedziany). Jak zatem mieli wyprodukować broń pancerną, której traktat nakazywał? Niemcy zmienili nazwy swych pojazdów pancernych na „Ciągniki rolnicze”. W rzeczywistości niemieckie czołgi nosiły nazwę „Panzerkampfwagen” (opancerzony wóz bojowy). Pierwszy niemiecki twór, wyprodukowany w 1933 roku, czołg lekki panzerkampfwagen I Aust. A uzbrojony był w dwa karabiny maszynowe i wieloma cechami przypominał FT-17. U Niemców przeważała zasada „jakość ponad ilość”, gdyż tworzyli starannie opracowane czołgi i w większości nienadające się do produkcji seryjnej, co po części przyczyniło się do przyszłego upadku III Rzeszy. NA krótko przed wojną Adolf Hitler wypowiedział Traktat Wersalski i zaczął otwarcie produkować czołgi, których potęga wkrótce przeraziła cały świat.

USA
Amerykanie też mieli słabo rozbudowaną produkcję seryjną. Produkowali głównie czołgi lekkie, które nijak miały się w stosunku do pojazdów niemieckich. Głównie były to czołgi lekkie, które, gdy USA w 1941 roku dołączyło do wojny, miały słabą wartość bojową. Był to głównie M2 LT oraz M3/M4 Stuart. Mimo to przemysł amerykański dość szybko został rozbudowany i w armii USA pojawiły się czołgi średnie M4 Sherman, które mimo łatwości produkcji nie były na tyle dobre, by mierzyć się z późniejszymi niemieckimi czołgami ciężkimi „Tygrysami”, o których więcej powiem później.

Zdjęcia:
Panzer I
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/7/7b/SdKfz101.jpg/800px-SdKfz101.jpg
T-26
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/c/c2/T26_parola_1.jpg/240px-T26_parola_1.jpg
7TP
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/5/53/7_TP_tank.PNG/240px-7_TP_tank.PNG
M2 LT
http://vn-parabellum.com/images/us/m2lt_1.jpg
H-35
http://wiki.worldoftanks.kr/images/8/82/Hotchkiss_H35_Side.png
B1
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/8/81/Char-B1bis-Saumur.0004axt0.jpg/280px-Char-B1bis-Saumur.0004axt0.jpg
Medium Mark I
http://relax.delaemvmeste.by/wp-content/uploads/2014/05/Vickers-Medium-Mk.-I2-300x216.jpg

Wkrótce opowiem o okresie II wojny światowej.

Grenadier

Kanclerz Grenadier

29.11.2014
Post ID: 78277

Dlaczego brytyjczycy skonstruowali w czasie I Wojny Światowej różniące się uzbrojeniem czołgi - odpowiedź jest prosta. Wóz uzbrojony w karabiny maszynowe przeznaczony był do niszczenia siły żywej czyli piechoty. W tamtych czasach okazało się, że dwa dobrze rozmieszczone stanowiska karabinów maszynowych potrafiły powtrzymać atakujący pułk piechoty. Brytyjczycy boleśnie przekonali się o tym szturmując niemieckie okopy nad Sommą latem 1916 roku, gdy pierwszego dnia ofensywy, na skutek fatalnego dowodzenia i nieskutecznego ognia własnej artylerii (wadliwe pociski) stracili ponad 40 tysięcy ludzi. Brytyjskie czołgi debiutowały w tej bitwie i właśnie wersja z karabinami maszynowymi miałą za zadanie umożliwienie posuwania się za własną piechotą ruchomych stanowisk tej broni.
Wersja z działami miałą troche inne przeznaczenie. Wspomniana teoria z niszczeniem fortyfikacji jest trafna, ale nie do końca. Dopiero konstruktorom radzieckim w czasie następnej wojny udało się zbudować dla Armii Czerwonej działa samobieżne, które były przeznaczone do szturmowania fortyfikacji (KW 2, SU 152, ISU 152). W 1916 roku zadanie brytyjskich czołgów było o wiele skromniejsze. Ich działa miały dwa zadania - niszczenie zasiek, ktrórymi były oplecione niemieckie okopy i neutralizowanie wykrytych stanowisk karabinów maszynowych. O niszczeniu fortyfukacji nie było mowy. Kaliber dział był na to zbyt skromny.

A co do podziału na wersję "male" i "female" odpowiedź jest banalna. Tu lufa, a tam brak...

Kwestia wentylacji w wielu armiach nie była rozwiązana przez długi czas. Dopiero w czasie następnej wojny pojawiły się wydajne systemy. W pierwszych czołgach załoga wdychałą nie tylko gazy prochowe, ale i spaliny z nieszczelenj instalacji wydechowej silników, bo wtedy jeszcze nie było podziału na przedział bojowy i napępowy, rodzielony ścianą ogniową. W ówczesnych czołgach warunki dla załogi były niewyobrażalne - do spalin dochodził jeszcze hałas i wstrząsy podczas jazdy - czasy, gdy w zawieszeniu zaczęto stosować wałki skrętne umożliwiające w zasadzie picie kawy podczas jazdy - dopiero nadejdą. Ówczesne zawieszenia wywodziły się wprost z konstrukcji traktorów rolniczych (vide czołg Whippet albo ciągnik Holt), którym konfort jazdy w czasie orki był zbędnym luksusem...

Garrevath

Garrevath

8.12.2014
Post ID: 78448

Nareszcie znalazłem czas, aby dopisać nowy post do tematu. Jak wcześniej, zapraszam do dyskusji, oceny i komentowania.

II wojna światowa
Okres II wojny światowej był okresem znacznego rozwoju czołgu. Jego średnia wartość bojowa znacząco wzrosła. Czołgi otrzymywały coraz większe opancerzenie, osiągały coraz większą prędkość, a siła ognia również nie pozostawała w tyle. Czołg stał się najpotężniejszą bronią naziemną na świecie, jego znaczenie na polach bitew znacząco wzrosło. Poniżej zostaną przedstawione najbardziej znane czołgi (oraz te mniej znane:P).
ZSRR
Szczerze mówiąc, lubię radzieckie czołgi. Były proste, skuteczne i szybkie w produkcji (przynajmniej nie wszystkie). Trzeba jednak przyznać, że radzieckie siły pancerne na początku operacji "Barbarossa" w 1941 r. nie były zbyt potężne. Początkowo produkowane czołgi w większości miały słabą wartość bojową. Jednak powstało parę konstrukcji o których warto wspomnieć.
Czołgi ciężkie
KW-1
Jeden z moich ulubionych czołgów. Niestety jego historia została przyćmiona przez T-34, który był od niego potężniejszy jedynie za sprawą liczebności i szybkości produkcji, przez którą KW-1 nieco kulał. Ale do rzeczy. Pierwsze projekty czołgu ciężkiego powstawały już w 1939 r., po nieudanym projekcie czołgu T-35 (ów niewypał posiadał aż 5 wież). Postanowiono w nowym czołgu ciężkim zamontować jedną spawaną wieżę, uzbrojoną w działo Ł-11 kal. 76,2mm. i pokrytą pancerzem grubości 75mm. (który w następnych wersjach pogrubiano, aż do 120mm na wieży!) KW-1 powstawał tuż obok innych ciężkich wozów, T-100 i SMK. KW-1 miał mniejszą masę od swych konkurentów (47 t.), a w czasach jego powstawania był najpotężniejszym czołgiem na świecie. Wszystkie 3 wozy (KW-1, SMK, T-100) debiutowały podczas wojny radziecko-fińskiej. KW-1 ogólnie wypadł lepiej od konkurencji, jednak armata Ł-11 okazała się bezużyteczna przeciwko fińskim umocnieniom, a pancerz z kolei był nie do przebicia. Rosjanie postanowili więc stworzyć nowy czołg, KW-2, różniący się 2 razy wyższą wieżą. Stalowy potwór uzbrojony był w przerażającą haubicę M-10 kal. 152mm., która dosłownie roznosiła fortyfikacje w pył. Po wojnie z Finlandią zamontowano w czołgu armatę F-32, tego samego kalibru co Ł-11.
Na początku operacji "Barbarossa" KW-1 sprawił Niemcom niemiłą niespodziankę. Niemieckie wozy miały problem z przebiciem grubego pancerza czołgu, jedynie armata przeciwlotnicza Flak 88 była w stanie to zrobić. Niestety KW-1 cierpiał na częste awarie silnika (jak i KW-2), a jakoż rosyjscy czołgiści nie umieli naprawiać czołgów, wiele wozów kończyło walkę na poboczach, by później zostać zdobytymi przez Niemców i wykorzystanymi do walki z Rosjanami.
KW-1 posiadał kilka wersji. Najbardziej znanymi są KW-1E,KW-1B, KW-1S oraz KW-85, choć ten drugi cieszył się bardziej złą sławą. KW-1E (ekranowanyj) został pokrytymi dodatkowymi ekranami pancernym grubości ok. 40mm (tak, to stąd te dodatkowe milimetry...),KW-1B posiadał wieżę odlewaną zamiast spawanej (ok. 120mm pancerza na wieży w sumie doszło) zas KW-1S (skorostnyj - szybki) został nieco odciążony z pancerza, a wieżę wymieniono na mniej ważącą, a sam czołg zyskał na szybkości. I ta wersja ściągnęła go do grobu. KW nie miał już sensu istnienia. Jego dodatkowo odchudzony pancerz stracił znaczenie wraz z wejściem na front wschodni Tygrysów, a w dodatku produkowany był wolniej od T-34 oraz był od niego pod względem reszty parametrów słabszy. KW-85 zaś posiadał wieżyczkę przyszłego czołgu ciężkiego IS-1, działo 85mm. oraz miotacz ognia. Pod koniec wojny ostanie sztuki czołgu KW-1 brały jeszcze udział w wojnie. Po niej został zapomniany przez radzieckie siły zbrojne.

Ciekawostka: W Krasnogwardyjsku pięć czołgów KW-1 pod dowództwem Zinowija Kołobanowa zatrzymały cały niemiecki korpus pancerny. Mimo wykrycia czołgów radzieckich żaden nie został zniszczony. Kołobanow policzył ślady po pociskach na swym czołgu - było ich 156. Żadne nie przebiło czołgu.

Ciekawostka: W miasteczku Rosienie 20 czołgów KW napotkało niemiecką jednostkę pancerną, składającą się ze stu czołgów. Jeden KW-2 Stawiał opór przez cały dzień, mimo ostrzału z wszelakiej broni przeciwpancernej. Gdy skończyła mu się amunicja, został zniszczony.

KW-1 (z wieżą odlewaną)
http://valkiria.net/uploads/pic/historia/wwii/uzb/rustanks/kw1/kw1_7.jpg
http://valkiria.net/uploads/pic/historia/wwii/uzb/rustanks/kw1/kw1_4.jpg
(spawana wieża)
http://valkiria.net/uploads/pic/historia/wwii/uzb/rustanks/kw1/kw1_2.jpg
http://valkiria.net/uploads/pic/historia/wwii/uzb/rustanks/kw1/kw1_5.jpg
KW-2
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/94/KW-2_1940.jpg
http://valkiria.net/uploads/pic/historia/wwii/uzb/rustanks/kw2/kw2_3.jpg

Grenadier

Kanclerz Grenadier

8.12.2014
Post ID: 78450

Hm, proszę, nie powtarzaj mitów radzieckiej propagandy, która włożyła masę wysiłku, by zatrzeć ślady nienotowanej w dziejach świata, gigantycznej klęski, jaką poniosła Armia Czerwona w 1941 roku. Jej siły pancerne nie był ani słabe, ani przestarzałe, ani mało liczne. To przekonanie wbijano do głowy historykom z całego świata i jak widzę skutecznie.
Pomijając cele, dla jakich stworzono ACz, bo to temat na zupełnie inną dyskusję, to wojska radzieckie dysponowały w sumie ponad 25 tysiącami czołgów (plan zakładał 100 tysięcy).
Z tego:
9998 czołgów T-26 (produkcja zakończona w 1941 roku), które można porównać do niemieckich Pz II pod względem opancerzenia i możliwości manewrowych, bo uzbrojenie miały lepsze (nawet od Pz III);
7519 czołgów serii BT (produkcja do wiosny 1940, następcą był T34), których odpowiedników po stronie niemieckiej w zasadzie nie było. Dysponowały nieporównywalnie lepszymi właściwościami manewrowymi niż czołgi niemieckie, porównywalnym uzbrojeniem z Pz II i III, ustępowały czołgom Pz III i IV opancerzeniem, ale z Pz I i II mogły bez problemu walczyć;
481 czołgów średnich trójwieżowych T28 - brak odpowiednika po stronie niemieckiej, no może z wyjątkiem doświadczalnej serii NBFz, które jednak użyto tylko raz w 1940 roku w Norwegii. Ważne jest to, że T28 były lepsze pod względem opancerzenia i uzbrojenia od każdego czołgu niemieckiego z 1941 roku;
59 ciężkich pięciowieżowych T35 - brak odpowiednika po stronie niemieckiej. Ślepa uliczka w rozwoju czołgów, niemniej jako ruchome twierdze były lepsze od każdego czołgu niemieckiego, a zwalczane mogły być tylko artylerią kal. 88 wzwyż, etatowe działa przeciwpancerne kal. 37 mm były bezużyteczne, podobnie jak uzbrojenie wszystkich niemieckich czołgów oprócz Pz IV;
5836 tankietek T27 i czołgów pływających T36 i T37. Odpowiadały one parametrami (z wyjątkiem możliwości pływania) niemieckim Pz I, które w istocie także były tankietkami a nie czołgami;
1225 czołgów T34 - brak odpowiednika po stronie niemieckiej, mogły z nim walczyć tylko Pz III i Pz IV, ale w sprzyjających warunkach;
636 KW 1 i KW 2 - brak odpowiednika po stronie niemieckiej. Czołgi niemożliwe do zniszczenia przy zastosowaniu standardowego uzbrojenia niemieckich czołgów;
132 czołgi lekkie (pływające) T40 - hm, brak odpowiednika, może pod niektórymi względami Pz II i Pz III.
W sumie - 25 886 czołgów. To są małe siły? Wszystkie pozostałe państwa ŚWIATA razem wzięte miały ich w tym momencie kilka razy mniej.
Ale - do tego jeszcze trzeba doliczyć ponad 5000 samochodów pancernych, z których 3258 posiadało uzbrojenie pozwalające zwalczać WSZYSTKIE czołgi niemieckie.

Po drugiej stronie było za "aż" 4215 czołgów i dział pancernych (tej drugiej kategorii uzbrojenia w zasadzie jeszcze w ZSRR wtedy nie było), czyli kto miał nad kim przewagę? Na jeden wóz niemiecki przypadało tylko ponad 6 radzieckich... No dobra - doliczę jeszcze to tego sojusznicze pancerne potęgi - Finlandia - 86 sztuk, Rumunia - 60, Włosi - 61, Węgrzy - 160. Niczego to jednak nie zmienia.
Sowieccy propagandziści od lat mówili - ale myśmy mieli mało czołgów nowoczesnych... Tak dokładnie to mieli 1225 + 636 + 132 czyli 1993, ale trudno przecież uznać wozy bojowe, produkowane do 1940 i 1941 roku za przestarzałe, dotyczy to zwłaszcza końcowych serii T26, uzbrojonych w działa kal. 47 mm i czołgi serii BT7, a zwłaszcza BT7M, które mogły z powodzeniem zwalczać wszystko co niemieckie. Radzieccy propagandziści twierdzą ponadto, że ich czołgi, z wyjątkiem T34 i KW, paliły się jak zapałki, bo napędzane były silnikami benzynowymi. Mają rację - ale... Zagadka dla znawców - który niemiecki wóz bojowy z lat 1933-1945 napędzany był silnikiem diesla? Tylko JEDEN... I to samochód pancerny Puma. Czyli było tak - niemiecka benzyna byłą niepalna, a radziecka się paliła?
Ale OK, trzymamy się dziwacznej jak na rok 1941 kategorii - czołgi nowoczesne. Dziwacznej dlatego, że zaraz po opracowaniu T34 konstruktorzy i wojskowi doszli do wniosku, że ten czołg jest tak zły, że trzeba go natychmiast unowocześnić. Ale wybuchłą wojna i zamiast i na liniach królował prosty w produkcji, fatalny w boju, T34. Aha - a propos przestarzałości - Finowie zdobyczne T26 używali od 1940 roku przez następne ponad 20 lat. Najpierw w ciężkich walkach z Armią Czerwoną. Bez dostępu do części zamiennych... Zaś po stronie niemieckiej żaden z czołgów nie był konstrukcja powstałą w latach 40.
Stosując zaś tę zasadę do Wehrmachtu możemy śmiało skreślić z listy nowoczesnych czołgi typu Pz I i Pz II a także część Pz III (w Niemczech wtedy oceniane jako średnie) wyprodukowane przed 1940 rokiem.
W dniu rozpoczęcia Barbarossy w dywizjach pancernych Wehrmachtu do boju ruszyło 410 czołgów Pz I - jak już pisałem tankietek w zasadzie (po drugiej stronie tankietek było prawie 6 tysięcy). Do końca 1941 roku stracono wszystkie z nich - nic zresztą dziwnego. Już w czasie Kampanii Wrześniowej czołgiści 1. Dywizji Pancernej woleli zostawić swoje panzery i walczyć z Polakami na zdobycznych 7TP. Czołgi te mogły być zwalczane nawet ogniem ciężkich karabinów maszynowych DSzK kal. 12,7 mm.
Dalej - 746 czołgów Pz II. Wszystko co miało uzbrojenie o kalibrze od 20 mm wzwyż przebijało jego pancerz, a więc T26, BT 5 i 7, że o T34 i KW nie mówiąc. Jak to przewaga nie chce mi się nawet liczyć, bo to nie ma sensu.
149 czołgów Pz 35(t) czyli odpowiedników polskiego 7TP. Uzbrojony w niezłą armatę kal 37 mm - ale tu kończyły się jego zalety. Na dobre drogi środkowej i zachodniej Europy był OK, ale skomplikowane zawieszenie i układ kierowania szybko go zdyskwalifikowały w Rosji. W dodatku miał fatalny, przestarzały, nitowany pancerz.
623 czołgi Pz 38(t) - także zdobycz na Czechach. Całkiem niezły czołg lekki, kawaleryjski można by powiedzieć. Ale gdy na polu walki pojawiały się T34 - nie miał szans. Aha - niektórzy "historycy" radzieccy z jego oznaczenia wyciągali genialny wniosek, że ważył 38 ton. Cóż, wyrazy współczucia... (t) - to po niemiecki "czeski", a liczba, podobnie jak w poprzednim czołgu - to związane z rokiem opracowania oznaczenie typu. Nic więcej.
Przechodzimy do czołgów "nowoczesnych".
1440 czołgów Pz III (do Barbarossy przewidziano początkowo 965 - trwała przecież kampania w Afryce), z których część produkowana od wiosny 1940 roku byłą uzbrojona w krótkolufową armatę kal 50 mm zamiast 37 mm. Nieco poprawiało to szanse na przeżycie w przypadku starcia z T34, ale sami Rosjanie chwalili ten wóz za: doskonałe zawieszenie (wałki skrętne), warunki pracy załogi (ergonomiczne wnętrze, doskonały interkom, 5 osób załogi, przyrządy celownicze i obserwacyjne - typowe zresztą dla wszystkich niemieckich czołgów, podział zadań między członków załogi i wiele innych). W Niemczech ten ważący około 20 ton czołg traktowany był jako średni i w latach 1939-1942 był podstawowym wozem bojowym Wehrmachtu.
439 czołgów Pz IV. Ważył około 23 tony, ale radzieccy historycy traktują go jako "ciężki", podczas gdy ich T34 - średni - ważył 27 ton... Niemcy skonstruowali go jako "wóz dowódcy kompanii" - czyli wóz wsparcia. Jego uzbrojenie dyskwalifikowało go w starciach z T34. O KW nawet nie ma co mówić, ale z resztą czołgów sowieckich sobie bez problemów radził. Tylko, że tamtych były tysiące.

Czyli proste wyliczenie - nawet czołgów "nowoczesnych" Wehrmacht miał mniej od T34 i KW po drugiej stronie. Gdzie więc ta słabość Armii Radzieckiej. Ano w wyszkoleniu, dowodzeniu i łączności, a zwłaszcza koncepcji wykorzystania. Ale to opowieść na inny temat.
Pozdrawiam

Dagon

Dagon

8.12.2014
Post ID: 78451

Chyba na National Geographic to słyszałem, ale pewności nie mam. Tyczy się to bitwy na Łuku Kurskim.
W każdym bądź razie było wspomniane, że radiostacje po stronie radzieckiej były dość "ułomne". To znaczy, że na daną grupę czołgów przypadał jeden czołg w którym była "radiostacja matka", która to odpowiadała za całą komunikację w tejże grupie.
Niemcy natomiast szybko wyczaili(albo wiedzieli wcześniej, nie pamiętam dokładnie), że wystarczy zniszczyć ten jeden główny czołg i szlag trafiał całą komunikację w grupie, a co za tym idzie również i skoordynowane manewry.

Grenadier

Kanclerz Grenadier

8.12.2014
Post ID: 78452

Łączność generalnie, w całej Armii Czerwonej, była jej piętą achillesową. Radzieccy generałowie otwarcie w swoich wspomnieniach piszą, że radia nie lubili i nie rozumieli i w 1941 i później dopiero uczyli się go używać - ciekawe, co w takim razie robili wcześniej. Marconi ukradł ten patent Tesli jeszcze w XIX wieku i radio raczej nie było z krainy czarów, zwłaszcza, że marksiści w bajki nie wierzyli, oficjalnie...
Ale do rzeczy. Wcześniejsze typy radzieckich czołgów - przed T34 - można było łatwo rozpoznać z daleka, które maja radiostacje a które nie. To prawda, że dysponował nią tylko dowódca kompanii, batalionu i pułku, a jego czołg był wyposażony w radiostację z anteną ramową, która w formie "poręczy" otaczała wieżę czołgu (w czasie pokoju i manewrów malowano na niej jeszcze kolorowe pasy, w czasie wojny już nie). Powodów takiego stanu było kilka - przede wszystkim przemysł radziecki, nawet kupując za złoto całe fabryki i kradnąc dokumentacje, nie był w stanie wyprodukować aż tylu sprawnych radiostacji (i małych rozmiarów). Powód drugi to ogólne zacofanie społeczeństwa radzieckiego - wide początek postu - które trzeba było dopiero wdrażać, technicyzować i przekonywać do nowoczesnej techniki. Zresztą - czołowi dowódcy tamtych czasów mieli co najwyżej ukończoną szkółkę wiejską i krótkie kursy dowódcze. Wielu z nich, wychwalanych potem pod niebiosa, geniuszów strategii i myśli wojskowej, z Żukowem na czele, nie pozostawiło po sobie żadnej absolutnie spuścizny naukowej, która by pozwoliła na spokojnie potwierdzić te peany propagandy, czego więc wymagać od milionów ich podwładnych. Wstręt do słowa drukowanego wśród kadry był powszechny... Jeden z nich, nieuważnie dyktując swoje wspomnienia (zdaje mi się Czujkow) powiedział, że przed wojną wnikliwie analizował myśl wojskową innych krajów, a kilka stron dalej ze szczerością przyznał, że nie znał żadnego języka obcego i nienawidził czytać, bo to tylko burżuje walczą z regulaminem i według sztuki, a oni według proletariackiego ducha...
Wracając do radiostacji. Armia Czerwona miała z tym problem do końca wojny. Oczywiście nie można powiedzieć, że nauka i amerykańskie dostawy poszły w las. Wiele jednostek, dowodzonych przez używających rozumu dowódców, szybko przyswajało doświadczenie. Niemniej poziom strat (w 1942 roku Armia Radziecka traciła DZIENNIE przeliczeniowo JEDNĄ DYWIZJĘ PIECHOTY) powodował, że nie nadążano szkolić specjalistów. Strategia bezsensownego, ciągłego atakowania powodowała nie tylko to, że tracono ludzi tysiącami (w Wehrmachcie w 1942 r. był nawet przelicznik, że kopania broni się przeciwko pułkowi, pułk przeciwko dywizji, a dywizja jest w stanie zatrzymać całą armię - szczebel korpusu wprowadzono ponownie później), ale także i sprzęt, więc w fabrykach nie nadążano nie tylko z produkcją radiostacji, ale także z montowaniem innego sprzętu na czołgach (poziom jakości produkcji to inne zagadnienie - dla przykładu - pociski do dział czołgów T34 nie przebijały niemieckich, hartowanych powierzchniowo pancerzy nie dlatego, że tamte były jakieś super grube, ale dlatego, że wykonywano je z tak słabej stale, że się po prostu rozpadały przy trafieniu).
Przełom nastąpił dopiero w drugiej połowie 1943 roku, gdy Wehrmacht nie był już w stanie atakować, a Rosjanie zyskali oddech i czas. Fabryki pracowały pełną parą, dostawy od aliantów były niezagrożone (większość z nich docierała wcale nie przez Atlantyk, ale przez Iran-Irak i przez ... Alaskę).
I taka ciekawostka - w wojskach Układu Warszawskiego do końca jego istnienia nie ufano radiostacjom. Zresztą słusznie, bo NATO skutecznie je zagłuszało i podsłuchiwało, więc do lat 90. minionego wieku dowodzono za pomocą... chorągiewek :)
I druga ciekawostka - niemiecka 5 Dywizja Pancerna w czasie bitwy pod Pszczyną w 1939 roku - musiała na kilka godzin wstrzymać atak z dwóch powodów - dostała niezłe lanie od polskiej 6 Dywizji Piechoty, a po drugie w eterze panował taki "hałas" kilkuset wzajemnie się zagłuszających radiostacji, że trzeba było przejść na archaiczne dowodzenie za pomocą łączników. Oni też się dopiero czegoś uczyli...

Broghild

Broghild

9.12.2014
Post ID: 78457

Odnośnie frontu wschodniego... Austriacki historyk Heinz Magenheimer w swojej książce "Hitler strategia klęski 1940-1945" ustalił następujące fakty dotyczące strat broni pancernej na froncie wschodnim: Niemcy - do stycznia 1942r stracili 4241 czołgów i dział samobieżnych, z czego ok. 50% to straty techniczne(głównie "zajechanie" silnika, kłopoty z zawieszeniem, itp.). W tym samym okresie Rosjanie utracili 20,5tys. czołgów i dział samobieżnych - ok. 75% w walce. Czyli po 6 miesiącach wojny mamy już stosunek 1:5 na korzyść Niemców. Same działa Sturmgeschutz III do 1944r. zniszczyły ok. 20tys. radzieckich czołgów przy niewspółmiernie niskich stratach własnych(dlatego uważane są za najskuteczniejsze działo samobieżne w historii). Można wspomnieć także o takich jegomościach jak: Kurt Knispel(168 zniszczonych czołgów), Walter Schroif(161), Otto Carius(150), Hans Bolter(139), Michael Wittmann(138), Uscha Oberhaber(127), Paul Egger(113), Arno Giesen(111), Heinz Rohndorf(106), Heinz Gartner(103), Karl Koerner(100), Albert Kerscher(100), Balthazar Woll(100), Karl Mobius(100), Helmut Wendorff(95), Will Fey(80), Eric Litztke(76). Wymieniłem tylko najlepszą 17 walczących na czołgach Tiger I, a takich asów były jeszcze dziesiątki. Oczywiście wszystkie te czołgi(za wyjątkiem Wittmanna, który część uzyskał we Francji) zostały zniszczone na Froncie Wschodnim. Kogo mieli Rosjanie? Ławrinienkę i tego gościa w KW z Rosieni; obydwaj zniszczyli gdzieś po 40 czołgów. I to by było na tyle, więc jak można to w ogóle porównywać? W 90% bitew z użyciem czołgów straty Rosyjskie w broni pancernej były niewspółmiernie wyższe niż niemieckie - nawet pod koniec wojny i pomimo przewagi liczebnej(patrz bitwa pod Kurskiem, Bitwa o Brody, Operacja Berlińska, Bitwa pod Warszawą 1944, Bitwa o Wzgórza Sellow). Należy jeszcze dodać, że Niemiecka przewaga w broni pancernej w dużej mierze opierała się na bardzo pomijanym i niedocenianym aspekcie, a mianowicie optyce i przyrządach celowniczych. Radziecka optyka była tak niedokładna, że właściwie uniemożliwiała czołgistom prowadzenie celnego ognia na odległościach przekraczających 800m. Tymczasem Niemcy korzystający z bardzo dobrej optyki Carl Zeiss mogli prowadzić ostrzał na odległościach przekraczających 2km. Niepotwierdzonym rekordem jest zniszczenie radzieckiego T-34 z odległości 4600m. Dokonało tego działo samobieżne Nashorn w 1943r.

Takeda

Takeda

11.05.2015
Post ID: 80168

Grenadier

Zresztą - czołowi dowódcy tamtych czasów mieli co najwyżej ukończoną szkółkę wiejską i krótkie kursy dowódcze. Wielu z nich, wychwalanych potem pod niebiosa, geniuszów strategii i myśli wojskowej, z Żukowem na czele, nie pozostawiło po sobie żadnej absolutnie spuścizny naukowej, która by pozwoliła na spokojnie potwierdzić te peany propagandy, czego więc wymagać od milionów ich podwładnych. Wstręt do słowa drukowanego wśród kadry był powszechny...

Hmm... no przecież gdyby byli w stanie pozostawić spuściznę naukowa to by gnili pewnie w łagrach. Związek Radziecki potrzebował bohaterów ale prostych i głupich takich z ludu. Prawdziwy korpus oficerski gnił w obozach. Ci którzy żyli i się jeszcze nadawali w części zostali zrehabilitowani i zasilili kadry sławetnej "czerwonej niezwyciężonej" No ale jakoś tez tylko na chwile i już od końca 43r. praktycznie na powrót wsiąkali w gułagowe ziemie.
Oczywiście należy pamiętać, że w Rosji kadry zawsze bywały kulawe nieważne czy radzieckie czy carskie czy obecne federacyjne ;)

Grenadier

Kanclerz Grenadier

12.05.2015
Post ID: 80169

No nie do końca tak było. Nie da się opisać jednym stwierdzeniem skomplikowanego problemu pod nazwą Armia Radziecka.
Po pierwsze - to nie głupki wygrały wojnę, ale zaprawieni w bojach weterani. Fakt, te 20 czy nawet 30 milionów strat ZSRR nie wzięło się z niczego - a przede wszystkim ze stosowania fatalnej taktyki, a raczej jej braku. To z kolei wynikało z niskiego poziomu dowódców szczebli od pułku wzwyż, a to z kolei wynikało z konkretnej polityki kadrowej, a ta z kolei z pewnych założeń politycznych, a nawet geopolitycznych.
Po drugie - do końca 1941 roku, czyli zaledwie w 5 miesięcy i tydzień, AR straciła około 97 procent żołnierzy (zabici, ranni, dezerterzy, jeńcy), którzy służyli w jej szeregach 22 czerwca 1941 roku. A to oznaczało katastrofalne straty przede wszystkim w korpusie wyszkolonych specjalistów - szeregowych i podoficerów (ci drudzy to zawodowcy) - którzy odsłużyli nie miesiąc czy dwa na przyśpieszonych kursach, lecz odbyli wieloletnie szkolenia przygotowując się do podboju świata. AR musiała zatem odbudować swoje kadry, a zwłaszcza podoficerskie i młodszych oficerów, bo to oni są solą każdej armii. To się udało dopiero w 1943 roku, bo po zwycięstwie pod Moskwą komuś zaczęło się wydawać (między innymi na podstawie wyssanych z palca doniesień o wielomilionowych stratach niemieckich, którymi karmiono społeczeństwo i w które uwierzono w Stawce i do dzisiaj zresztą wielu w nie wierzy), że oto Wehrmacht jest na skraju wyczerpania, a w Niemczech robotnicy za chwilę wyjdą na ulice. Na tej podstawie Stalin zapragnął zrealizować plan z 1941 roku i ruszyć na podbój Europy. Skutek był taki, że przez 1942 rok AR traciła dziennie JEDNĄ DYWIZJĘ PIECHOTY w bezsensownych atakach na środkowym i północnym odcinku frontu, a potem latem nieumiejętnie broniąc się na południu.
Po trzecie - wychwalany pod niebiosa Czujkow (obrońca Stalingradu) w swoich wspomnieniach wypisuje takie rzeczy - z jednej strony przyznaje, że po wybuchu wojny ta miłująca pokój, jednorożce, tęczę i tak dalej AR dopiero uczyła się od Niemców jak się walczy. A kilka stron dalej, że przed wojną pilnie studiowano sposoby walki, regulaminy itp. obcych armii, więc sam sobie zaprzecza. On sam chwali się, że czytał ksiazki w różnych językach - tylko zapomniał dodać, że poza rosyjskim (słabo) nie znał innej mowy...
Po czwarte - mógłbym tak długo... ;)