Imperium

Behemoth`s Lair

Magia! - konwentowe relacje

Permalink

Dziękuję Faramirowi i Tarnumowi za bycie genialnymi przyjaciółmi.

Dziękuję Tarnumowi vel Monokokowi za ogarnięcie Konwentu.

Dziękuję Hellburnowi za bycie świetnym Włodarzem Jaskinii.

Dziękuję Islingtonowi za kolację.

Dziękuję Islingtonowi, Sulii, Hexe, Faramirowi, Behemotowi, Tarnumowi, i Krzysiowi za świetny piątkowy wieczór i śpiewanie pod gruszą.

Dziękuję Mcgregorowi za ogarnięcie grilla i ogniska.

Dziękuję Hexe i Krzysiowi za zjawienie się. Nie opuszczajcie nas nigdy więcej!

Konwent w toku. Na resztę podziękowań jest miejsce poniżej.


Liczba modyfikacji: 2, Ostatnio modyfikowany: 28.08.2014, Ostatnio modyfikował: Sandro

Permalink

Wracamy ze Spichlerza.
Niegroźny deszcz meteorów natchnął nas do dywagacji na temat tego co "za miedzą", czyli we Wrzechświecie, innych wrzechświatach i jeszcze dalej.
Wspólnie z Archim, Pentusem, Kubą i Robem doszliśmy do wniosku, że Van został dzisiaj Mistrzem Wrzechświata i okolic, ponieważ reszta ww lokalizacji oddała walkower.
Chwała!!!
Należy też w przyszłości zabezpieczyć się przed graczami z innych ras, posługujących się różnymi zdolnościami, jak telepatia i inne.

Finał H3 w toku.


Permalink

Przyłączam się do podziękowań, gdyż już konwent zakończony a ja szczęśliwie dojechałem do domu.
Tym razem osobiste podziękowania kieruję do współlokatorów, za udany tydzień: Irydusa, Hellburna i Kameliasza (tak wiem o nowym nicku ;P ) Poza tym McGregorowi za wspaniałą ucztę, niczym w najlepszej karczmie z Erathii do Krewlod, chwała naczelnemu oberżyście! Hellburnowi za próby zrealizowania turnieju H2. Wojradowi jak co roku za turniej H3, chwała wojownikom! Oraz Tarnumowi za kolejny wspaniały Konwent, chwała KOKowi! Tudzież mono-KOKowi! Aerilien - za cierpliwość i chęć słuchania kiepskich wywodów astronoma amatora, na temat nieboskłonu nad grodem Byczyńskim, oraz Acid Dragonowi za wspaniałe wieści i upominki z kolejnej już części Herosów.

Do zobaczenia w Byczynie za rok!


Permalink

Jeszcze z internatu, ale już po oficjalnym zakończeniu Konwentu, gdy już mało osób zostało i niestety wszystko się kończy, napiszę te parę słów.

Konwent w tym roku był jak dla mnie najlepszym Konwentem, na jakim byłam :) . Zawdzięczam to paru osobom i rzeczom robionym razem, a więc dziękuję im wszystkim, a szczególne podziękowania dostają:

- Tarnum - za organizację tego magicznego tygodnia i niepoddawanie się w obliczu przeciwności losu :)

- Codhri, Van, Dagon, Morgraf, Gnom - za niezapomniane zdobywanie przez dwie noce stogu siana, kocykowanie na nim i oglądanie spadających gwiazd z najwyższego punktu świata :)

- Kameliasz, Codhri - za niezapomniane odkrywanie tajemnic internatu i taniec bazowy :)

- Black, Razer, Pred - za uczenie mej siostry o pancernych żyrafach, Hannibalu na obwodnicy Polski i wujku Adolfie :)

- Tarband, Codhri - za dobre i potrzebne mi rozmowy podczas nocnej wycieczki do Spichlerza bądź kółeczkowania po bieżni :)

- McGregor - za wytrwałość w przyrządzaniu świetnego jedzenia :)

- Architektus - za zorganizowanie gry terenowej, przy której się wybornie bawiłam :)

- nocne pociągi - oby dalej jeździły i dalej można było je łapać :)

Wszyscy inni także przyczynili się do tej niesamowitej atmosfery, więc powiedzieć na koniec mogę tyle - obyście w przyszłym roku przyjechali i oby przyszły Konwent był tak samo obfity w epickie momenty jak ten :)

"Na początku była grota
a w tej grocie ta istota.
Śpi skulona na zielonej trawie
i wygląda wręcz wspaniale."
by Tarband

Chwała!


Liczba modyfikacji: 1, Ostatnio modyfikowany: 20.08.2014, Ostatnio modyfikował: Kastylia

Permalink

No i już "po".

Mimo niskiej frekwencji (a może to właśnie przez nią?) muszę przyznać, że był to jeden z bardziej "otwartych" Konwentów, w jakich mogłem uczestniczyć. Co przez to rozumiem? Grupy się "przepływały", izolacja występowała w bardzo niskim stopniu (chociaż niektórzy i tak woleli siedzieć w swoich pokojach i nie integrować się z resztą konwentowiczów).

Udało mi się złapać lepszy kontakt z wieloma z Was, czego nie udało mi się uzyskać na wcześniejszych kilku Konwentach. Daliście mi znać, że jak najbardziej z Wami też mogę porozmawiać na jakieś tematy (zarówno bzdurne, jak i te konkretne). To było naprawdę fajne uczucie.

Co miło wspominam? Kolejność losowa...:
[ul]

  • Turniej wiedzy o M&M - Formuła teleturnieju "1 z 10" naprawdę dała radę i uważam, że obserwująca zmagania uczestników "publika" również się nie nudziła. Myślę, że z powodzeniem pomysł ten można dopracować jeszcze bardziej (więcej pytań, lepsza reklama, dodatki typu koło ratunkowe, dogodniejszy termin). Brawa i podziękowania dla Acida, za rozważenie i wprowadzenie tego pomysłu w życie.
  • Gra terenowa - To miła odskocznia od codziennych konwentowych zajęć. Szkoda tylko, że początkowe kartki były bardzo widoczne, przez co nie trzeba było rozwiązywać zagadek na nich napisanych. Koniec końców - Nasza drużyna w składzie Vana, Morga, Dagona, mnie i dołączającej w tym roku Aerilien obroniła tytuł Mistrzów Terenowej Gry (MTG :P). Za rok zapewne znowu spróbujemy swych sił. Miejmy nadzieję, że gra będzie jeszcze bardziej dopracowana i ciekawa. Brawa dla Archiego.
  • Rozmowy z Acidem i Gnomem - Jesteście mega fajni. Środowa dyskusja (choć nieco przygnębiająca) na temat Jaskini była bardzo rzeczowa i dała mi chwilę czasu na odpowiednie przygotowanie się do piątkowej pogadanki. Żałuję tylko Gnomie, że byłeś niedysponowany przez kilka dni i nie zdołałem porozmawiać z Tobą więcej, ale z następnej okazji na pewno skorzystam. :)
  • Podróż z Bychem i Dagonem - Na pewno się nie nudziłem. Jadąc do Byczyny również ucięliśmy sobie sensowną pogawędkę na temat Jaskini, a wracając wzajemnie podtrzymywaliśmy się na duchu. Pozdrowienia dla Was.
  • Posiadówka z Behemotówką - Obecni wtedy chyba już doskonale wiedzą, jak bardzo ich lubię. :) Wasze zdrowie!
  • Wieczorne rozmowy przy dymku na schodach - Sandro, Tarnum, Islington, Hubertus, Faramir, (znowu) Crazy, Guinea (o ile dobrze pamiętam i nikogo nie pominąłem). Mimo lekkiego stresu tamte rozmowy bardzo pomagały. Ciężko cokolwiek więcej mi tutaj napisać. Może po prostu zwykłe, ale jakże adekwatne: Dziękuję.
  • Kocykowanie - Trochę za mało z powodu pogody, ale i tak było fajnie pograć choćby w taką Gilotynę z Sulią i Behemotem :).
  • Partia H5 z Tarnumem - Niezależnie od wyniku. To było coś czego w tamtym momencie chyba potrzebowałem. Dzięki, Tarnumie.
  • Poranne spotkanie przy Wodzie z Ogóra - Zabawny poranek w pokoju Faramira, Tarnuma i Sandro. Poza tym sam koncept Wody rozbawia mnie wciąż i wciąż.
  • Neuroshima - Przyznaję, dość ciekawa gra. Cieszę się, że Ae i Predrix nauczyli mnie w to grać. Kolejna pozycja na liście "planszówek do kupienia".
  • Rozmowy i rozgrywki z Guineą - Twoje zainteresowanie Areną H2 odbieram bardzo pozytywnie. Polecane przez Ciebie wina również zostaną przeze mnie skosztowane w najbliższym czasie.
  • [/ul]

    Czego żałuję?
    [ul]

  • MAFIA - Nie działała tyle razy ile bym chciał. Najlepsze partie zostały rozegrane już w poniedziałek, później już nie było tak ciekawie, a zebranie chętnych do gry graniczyło z cudem. Wielka szkoda, bo liczyłem na zarywanie nocy głównie przez tą grę.
  • Brak Bang!, Talizmana i Jungle Speeda - Gry które stały się dla mnie obowiązkowymi pozycjami na Konwencie zostały porzucone na rzecz innych. JS zagraliśmy tylko raz, ale to zdecydowanie za mało.
  • Mój aparat robi fatalne zdjęcia i filmy - Przekonałem się, że poleganie na obecnie posiadanym telefonie to niezbyt dobry pomysł.
  • Turniej Areny H2 - Za mało czasu na testowanie, bardzo wydłużony czas gry, a także brak zaktualizowanych, wydrukowanych kompendiów. Tegoroczna Arena okazała się klapą, a szkoda, bo na ten turniej zapisało się najwięcej chętnych.... Za rok już na pewno wszystko będzie ok.

  • [/ul]

    Oprócz tego, żałuję że nie miałem okazji pożegnać się z Dianą i spółką oraz McGregorem. Nie mam pojęcia jak to się stało, dlatego żegnam się teraz - do zobaczenia!

    Oczywiście nie omieszkam podziękować Haavowi, Irydusowi i Kameliaszowi za wspólne urzędowanie w pokoju 31. ;)

    Na ten moment to wszystko. Nie wykluczam, że coś w przyszłości dopiszę, jeżeli mi się przypomni... Znając życie - pewnie tak nie będzie, ale kto wie? :)

    -DOPISANE PÓŹNIEJ-
    Dodatkowe podziękowania:
    [ul]

  • TARNUMOWI - Wstyd mi, że zapomniałem! Całkowicie! Za to, że zgodził się organizować kolejny Konwent! Sława i Chwała!
  • Ymkowi - Za użyczenie Cytadeli i JS.
  • McGregor, the grill master - Kiełbasa była bardzo smaczna :).
  • [/ul]


    Liczba modyfikacji: 2, Ostatnio modyfikowany: 30.08.2014, Ostatnio modyfikował: Hellburn

    Permalink

    Cóż, pierwszy Konwent za mną... Czas podziękować wszystkim na raz i każdemu z osobna.

    Może moje podziękowania nie są będą sensowne i w ogóle, ale nie mam w tym wprawy :P

    Zacznę od Hella i Dagona, za wspólną podróż. Nie dało się z Wami Panowie nudzić w aucie.
    Za wprowadzenie mnie w realia Konwentu, za pokazanie mi co, gdzie i jak w samej Byczynie.

    Mateuszowi i Maestro, za te 4 dni bycia w jednym pokoju, może krótko, ale dobrze będę Was wspominał i ten brak żarówki pierwszej nocy ;)
    Archiemu za grę terenową w której nie brałem udziału oraz za dopełnienie mojego pokoju.

    Za ten mecz nieudolnej pseudo siatkówki, wszystkim z którymi grałem :P

    Wszystkim z którymi miałem okazję zagrać w cokolwiek. Tutaj na myśl nasuwa mi się Wojrad, Hell, Dagon, Mateusz, Maestro i Iryd chociaż grałem z kilkunastoma innymi osobami w różne gry. Suli za nauczenie mnie Gilotyny, Ae za nakłonienie do Neuroshimy, Wojradowi za 7 Cudów, Ticket to Ride i karty do Mafii, Ymirowi za pożyczenie, a Hellowi za przywiezienie Cytadeli. Ogólnie każdemu z kim grałem.

    Kamowi i Irydowi za kociołek.

    Faramirowi za zrobienie masy zdjęć i wodę z ogóra.

    Tarnumowi za świetne bycie monokokiem.

    Całej ekipie AC, mimo, że wiele z Wami nie siedziałem, ale fajnie się z Wami gadało.

    Acidowi za "1 z 10" i załamki nad tym, że nie mógł się mnie pozbyć z tego turnieju.

    Gnomowi za 3 darmowe długopisy po konkursie Fantasy.

    Ani za bardzo pozytywne podejście :P

    McGregorowi za opiekę nad grillem i ogniskiem.

    Tym, którzy zostali na ostatnią noc i wypełniali puste sale i korytarze internatu.

    Wszystkim, za miłe przyjęcie nowej twarzy na konwencie. Mam nadzieję, że za rok zobaczę znowu Was wszystkich oraz poznam kolejne osoby!
    Chwała!

    Jeszcze specjalne podziękowania Ae za posiadanie większej ilości czarnoskórych kolonistów niż ja.

    Kolejny wybitny dedyk dla Morgiego i Crazego za odwleczenie mnie do pokoju po imprezie przy aucie oraz za samą imprezę w bagażniku Gnomobila :)


    Liczba modyfikacji: 1, Ostatnio modyfikowany: 20.08.2014, Ostatnio modyfikował: Bychu

    Permalink

    Moi drodzy, kolejny Konwent za nami.
    Monokok bawił się doskonale, na tyle, ażeby zorganizować Konwent 2015 (pomimo zarzekań, że to już ostatni raz!).
    Podziękowania:
    Dla wszystkich - byliście naprawdę wspaniali i pomocni, bezproblemowi i spokojni. Więcej takich Konwentów!
    Sandro, Faramir - za Kancelarię Pani Derektor i spędzanie ze mną czasu (pomimo, że czasami mogłem być odrobinę irytujący).
    Hellburn - za bycie najlepszym Włodarzem jakiego Jaskinia kiedykolwiek miała. Nie łam się!
    Crazy - za bycie Gnomem i przywiezienie Ani.
    Ania - za to, że wśród osób spokojnych i bezproblemowych była najbardziej spokojna i bezproblemowa z nich wszystkich.
    Kameliasz - za genialną organizację wsparcia ze strony Ubisoftu i Pokemony ;)
    Behemoth i ponownie Sandro - za siostrzane wycieczki. Pink Sisterhood 4 eva! ;)
    Dagon - za bycie sobą!
    Irydus - za wyjątkowe nie bycie sobą! ;]
    Hexe i Krzyś - za bycie. Tak po prostu, bo wspaniale było was zobaczyć!
    Ingham - za to, że pomimo niesprzyjających wiatrów dał radę przyjechać chociaż na przedkonwencie.
    Wojrad, Dagon, Crazy, Acid - za turnieje i konkursy. Naprawdę wam dziękuję, bo bez was by się nie odbyły.

    Islington - za to, że w piątek sprawił, że aż mi się łezka w oku zakręciła. I tutaj dodatkowe podziękowania dla Behemota, Sandro, Faramira, Krzysia i Hexe!

    Jeśli o kimś zapomniałem - przepraszam. Konwenty w ostatnich latach zaczynają zlewać się w jedno ;)

    Chałwa!


    Permalink

    Wypowiedź będzie krótka, ponieważ słowami pochwały nie wyrażę w pełni swojej wdzięczności dla Konwentowiczów. Podczas kilkudniowego pobytu nauczyłem się paru - wartych uwiecznienia na płytach kamieni Obelisku Chwały - rzeczy o mieszkańcach Imperium i dokonałem niezwykle pozytywnych odkryć, przez co utwierdzam się w przekonaniu dokąd zmierzam. Niejednokrotnie zachwyciłem się (a szczęka, w pozamaterialnym planie, bardzo często szorowała po podłożu) w zdumieniu powodowanym skutkami uwidaczniania się cech osób, które przybyły do Byczyny, (szczególnie przy dostrzeganiu jak zawiła bywa droga między myślą a słowem). Wszędzie, gdzie tylko byłem obecny i zamieniłem indywidualnie z kimś - choćby dosłowne - osiem wyrazów, byłem wewnętrznie uradowany (nie pomylcie go z określeniem "uśmiechnięty", które nie wyraża spokoju). Wielu słów nie zdążyłem wypowiedzieć, jednocześnie - mniej niż w ubiegłych latach, ponownie mnóstwo całorocznej - przepełnionej jeszcze większą nadzieją - pracy przede mną, dlatego dodam tylko: cieszcie się trwającym Księżycem z Mahadevą i dzielcie wspomnieniami w postaci propozycji zajawek do IV Konqrsu Zajawkowego. Niech Konwent trwa! Bo przecież... "to stan umysłu". *mruga wesoło*

    Permalink

    Umyślnie dopiero teraz, żeby nie było, że po paru dniach od konwentu nikt nie pisze relacji i podziękowań :]

    Na konwent przybyliśmy z Codim i Mordechajem po tęgich przebojach, mi się w autku zepsuła w weekend skrzynia biegów, mieliśmy jechać autem Coda, ale nie zdążył go wieczorem odebrać z warsztatu, więc ostatecznie zawiozła nas moja rodzicielka. Myślę, że można ją po cichu doliczyć do konwentowej gromadki :] W samochodzie dowiedzieliśmy się, że zapewne będziemy spać na podłodze w sali, ale nie zraziło nas to - Byczyna była wtedy już o mniej niż godzinę drogi.

    Dotarliśmy dosyć późno do internatu i po krótkich powitaniach z tradycyjnie kocykującymi konwentowiczami udaliśmy się na posiłek. (doprawdy nie rozumiem czemu autokorekta podkreśla słowa kocykować i konwentowicz). Udaliśmy się na przeszpiegi do Spichlerza, celem sprawdzenia, czy zwyczajowo czymś tam w tle nie zalatuje i czy ciągle pizzę przesalają. Okazało się, że nie śmierdzi, tylko jakaś pani wytrwale dookoła kosiła trawę najgłośniejszą żyłówką jaką udało mi się zaobserwować. Pizza w spichlerzu okazała się jakby mniej słona, ba nawet można było sobie wybrać grubość ciasta i ogólnie uszła w tłoku. W trakcie oczekiwania na posiłek dołączył do nas Monokok wraz z przybocznymi. Zarazem gruchnęła wieść, że w tym roku "Nie ma Fielda", co spotkało się różnorakim przyjęciem (to znaczy, nie pamiętam z jakim :P). Udało nam się przekazać Crazy'emu wieść, że jednak będą mieć z Anią pokój już dziś, co skłoniło ich chyba ostatecznie do przyjazdu w poniedziałek.

    Później triumfalny powrót do internetu, początek swawolenia i od tego mniej więcej momentu wszystkie dni zlewają mi się w jeden (noce w sumie też), dlatego będę wspominał bardziej płynnie i bez podziału na dni.

    Wypatrzony w trakcie drogi do internatu a ukryty przed wzrokiem ciekawskich stóg siana należało zdobyć, to nie ulegało wątpliwości. Sformowana naprędce wycieczka zdobyła przyczółek na jednej ze stromych ścian, tymczasem druga grupa z zapasami dostała się na górę stroną mniej stromą. Procedurę powtórzyliśmy i następnego dnia, by oglądać spadające perseidy, tym razem jednak już bez zostawiania okularów Morgrafa.

    W międzyczasie rozpoczęły się pojedynki w Magic the Gathering, pamiętam na pewno walki z Dagonem, długonocną walkę z Ae przerywaną moim pochrapywaniem i to że ani razu z Calebem nie zagrałem :], grunt że moimi kartami ktoś sobie pograł, a i na przyszły rok, jak obiecałem, zorganizuję drafta/sealed w magica na konwencie.

    Z planszówek najwięcej chyba grałem w neuroshimę, która zdaje się zdobyła serca wszystkich konwentowiczów - nie ma to jak gra której zasady można na bieżąco tłumaczyć. Zagrałem również z Wojradem w 7 cudów i naprawdę zacną grą być się okazały. W pratchettowskie wiedźmy zagramy jak tylko opanuję zasady, btw.

    Podziękować chciałbym:

    Kastylii, Codiem, Gnomowi i Morgowi za nocne wyprawy za stóg siana.

    Behemothowi, Sulii i reszcie zatwardziałych śpiewaków, którzy oglądali z nami pociągi i nie uciekali na dźwięk mojego głosu.

    Dagonowi za super prezent, który szybko znalazł zastosowanie :]

    Bychowi za niezapomniany mecz w siatkę, po którym ślady mam po dziś dzień :P

    Ani za podwiezienie nas w odpowiednim momencie po kabel do internatu, by turniej mógł się odbyć i zarażanie dobrym humorem przez cały weekend.

    Haavowi za pogadanki o grach online.

    Gnomowi i ekipie za imprezę w Gnomobilu :]

    Wojradowi i wszystkim, z którymi potykałem się drodze do finału H5, łącznie z Inghim, który mnie pokonał dzień wcześniej :]

    Tarnumowi za organizację Konwentu i obietnicę zorganizowania go również w przyszłym roku.

    Hexowstu i Mibowstwu za pojawienie się wreszcie na konwencie :]

    Kraciastemu za mistrzowskie grillowanie i rozmowy o Jaskinii

    Archiemu za grę terenową (i mojej dzielnej drużynie za kolejne zwycięstwo :D)

    Zgadzam się ze zdaniem, że mimo że było nas mniej, to wymieszaliśmy się zgrabnie i dzięki temu było jeszcze fajniej. Nawet w mafię pierwszy raz od dawna zagrałem (bycie katanim to łatwizna, jeśli się żyje). Oby z roku na rok było nas coraz więcej i było coraz lepiej. Chwała!


    Liczba modyfikacji: 1, Ostatnio modyfikowany: 23.08.2014, Ostatnio modyfikował: Vandergahast

    Permalink

    Bardzo przyjemnie jest czytać Wasze relacje. Z każdą kolejną przeczytaną narasta pewien żal, że nie udało mi się tam, do Byczyny dotrzeć. Jak widzę, po podziękowaniach (po wymienianych nickach), mimo, iż parę lat mnie nie było na Konwencie, wciąż wiele osób nadal rozpoznaję. :)
    Cieszę się, że tradycja Konwentu Jaskiniowego nie zaginęła i jest wciąż żywa. Oby tak było i w latach następnych, bo mam chęć, przynajmniej raz jeszcze na Konwent zawitać.

    Mimo nieobecności, również składam serdeczne podziękowanie organizatorom Konwentu! Za trud organizacji i podtrzymywanie tej dobrej jaskiniowej tradycji. :)


    Permalink

    Konwent był wspaniały, nawet mimo faktu, że w piątek zaległem z wysoką gorączką i do niedzieli, kiedy to się spakowaliśmy i pojechaliśmy, byłem raczej niekontaktowy. I mimo, że do teraz odczuwam skutki uboczne tamtej pseudogrypy - jak co roku żałuję tylko tego, że konwent skończył się tak szybko.

    Nie chcę nikomu wprost dziękować, bo musiałbym wymienić wszystkich obecnych, dlatego tylko szybko spis rzeczy, które najbardziej mi zapadły w pamięć i najdłużej będę je wspominał (niekoniecznie po kolei).


    • Problemy z pokojami, pomoc Tarnuma, ostatecznie - najciekawsze miejsce do spania jak do tej pory. I Van - kiedy dotarła do nas wiadomość od Ciebie, że będziemy mieli swój pokój, byliśmy już w Lublińcu, w połowie drogi.
    • Tradycyjna już impreza w bagażniku, w tym roku z powodu braku odpowiedniego auta miała miejsce w bagażniku Gnomobilu. Oczywiście, w rzeczonym bagażniku zmieścił się tylko laptop, szklanki i lód (dzięki, Vaniu), ale i tak było fajnie.
    • Impreza w Monokokowni, z Behemotówką na czele - jak co roku, najbardziej magiczna noc w czasie konwentu. W tym roku z przytulaśnym Hellem
    • Nocne wyprawy pod gruszę (wtorek, czwartek), połączone ze śpiewem
    • Gra w Cytadelę, gdzie liczy się tylko to, "żeby gnom nie wygrał". :)
    • Grill jak zawsze świetny, najciekawsze rozmowy odbywają się co roku właśnie wtedy

    Konkurs fantasy nie wyszedł najlepiej, miałem już wysoką gorączkę w tym czasie - za rok się poprawię.

    Wielkie dzięki dla naszego ulubionego monokoku - Tarnum, jesteś świetny!


    Permalink

    Do Byczyny pojechałem z całą rodziną już w poniedziałek. Po przyjeździe zjedliśmy obiad tradycyjnie w Spichlerzu – pizza i pierogi. W internacie było już trochę osób więc można było zacząć grać w planszówki, w które grałem przez cały Konwent. Graliśmy bardzo dużo w różne gry: Wsiąść do Pociągu: USA, Europa, Niemcy, Szwajcaria, drużynowa Azja; Belfort, Epoka Kamienia, Cytadela, 7 Cudów Świata, Puerto Rico.
    Graliśmy też parę razy w mafię, raczej były to mniejsze 8-10 osobowe gry. Niestety w piłkę nożną dało się zagrać tylko raz w 6 osób na małe bramki.
    W środę z żoną i Sienką udaliśmy się na spacer (50 minut w jedną stronę) do grodu. Były kolonie ale zwiedzać można, zobaczyć też można było mini zoo z kozami, świnkami i lamą gdzie strasznie capiło.
    W czwartek było wieczorne ognisko i pieczenie kiełbasek.
    Po ognisku zaczęły się turnieje H3 i H5.
    W H5 pokonałem Irydusa 2:0, następnie Morgrafa 2:0 Akademia-Forteca mój dobrze zrobiony czarodziej 12/13/15/11 mrok i obrona łatwo pokonał krasnoludy. W finale w Spichlerzu zmierzyłem się z Vanem, z którym przegrałem 0:2.
    Powrót ze Spichlerza i opowieści o kuloodpornych żyrafach, historii, mydle i szczoteczkach do zębów.
    W H3 pokonałem Guinea 2:0, następnie Lecha 2:1 tutaj trzecia walka to pokaz najlepszego klikania w turnieju – w pierwszym ruchu morale dostaje anioł i kawaleria i w zasadzie jest po walce zanim Lech zacznie grać. Finałowy pojedynek z Razerem 2:1 zaczynamy o 23.30 a kończymy o 6.10.
    Niedziela – rozdanie nagród, wspólne zdjęcie, pożegnania, obiad w Grodzkiej z szablą husarską i moje opowiadanie jak zdobyliśmy drużynowe mistrzostwo świata w H3.
    Dziękuję wszystkim za miło spędzony czas i granie.
    Wojrad

    Jeszcze słowo w bardziej humanistycznym dialekcie. Serdeczne podziękowania dla Tarnuma za to, że chce mu się organizować całą imprezę i szacun za to, że mu wychodzi. W imieniu Sienki dziękuję Architectusowi za grę terenową, Xelowi za konkurs rysunkowy, Acid Dragonowi za pokaz H7 i koszulkę oraz Gnomowi za to, że był gotów mimo choroby ponownie przeprowadzić quiz. Dzięki Mibowi i Ani, że zechcieli nas odwiedzić wraz z młodzieżą. Wyrazy uznania dla Razera, który odkrył w sobie talent nauczyciela. Gratulacje dla załogi Spichlerza, której wreszcie udało się wyprodukować ruskie pierogi.
    Ula i Sienka


    Permalink

    Ależ się świetnie bawiłam! Uwielbiam bycie konwentowiczką, i chociaż świadomość tego faktu nigdy mnie nie opuszcza, to uderzyła mnie szczególnie
    - tej nocy pod gruszą, gdy obserwując pociągi zaśpiewaliśmy kilka?! razy Marylę Rodowicz,
    - jeszcze wcześniej tej samej nocy, podczas Islingtonaljów,
    - tej nocy przytulaśno-behemotówkowej,
    Dziękuję, że jesteście co roku i dziękuję, że mimo upływu lat wcale się nie zmieniacie! Myślę już o przyszłorocznym konwencie - opracowałam strategię na wszechobecną planszówkową zasadę "Na Sulię" ;) I zachęcam do grania w siatkę!

    Tarnum, dziękuję za to, że stwarzasz nam wszystkim możliwość doświadczania magii konwentowej :)

    PS. Co 2 minuty edytuję post, aby dodać coś nowego, a chciałam krótko i treściwie...


    Liczba modyfikacji: 6, Ostatnio modyfikowany: 26.08.2014, Ostatnio modyfikował: Sulia

    Permalink

    Trolololololo. Dopiero teraz po dwóch tygodniach mam trochę czasu, żeby napisać coś w tym temacie :D a już prawie wszystko zapomniałem :C mimo to pokuszę się o jakąś relacje.

    Dzień pierwszy - poniedziałek

    Do Byczyny dotarłem na pewno tym samym pociągiem co Lech i Diana. Miałem iść na obiad do Spichlerza ale Hell nie dawał znaków życia, to udałem się w kierunku instytutu. Pamiętam, że w drodze rozkminialiśmy z Lechem, że te dobre części Heroesów mają zawsze numerki z liczbami pierwszymi i ustaliliśmy, że HoMM 7 będzie dobrą grą :D Potem dotarliśmy do internatu i od razu natrafiliśmy na konwentowiczów obozujących przy czyimś samochodzie (chyba Ingiego). Generalnie dzień pierwszy upłynął na zakłócaniu ciszy nocnej, ponieważ w internacie oprócz nas ulokowana była także rumuńska kolonia dziecięca. Pamiętam, że jakimś cudem nie zostałem ulokowany na sali gimnastycznej (pewnie dlatego, że nocował tam KOK :P) i mogłem przekimać jedną noc w świątyni browarów czyli pokoju Vana, Dagona, Morgiego i Codiego.

    Dzień drugi - wtorek

    Eeee, na pewno miałem kaca i rumuńskie dzieci zaczęły o 7 rano wrzeszczeć i pakować się do wyjazdu. Wyjechały koło 10 i dopiero wtedy można było się odetchnąć i liczyć straty. Jak się okazało, lodówka i mikrofala ciągle stały na swoich miejscach czyli trafiliśmy na wyjątkowo cywilizowaną rumuńską wycieczkę, która nie przybyła na szabry :> (niestety Mateusz też był na swoim miejscu, a to oznaczało, że nawet Rumuni go nie chcieli zabrać :V) Później rozpoczęła się generalna przeprowadzka, urozmaicona szabrami konwentowymi. Każdy wybierał sobie pokój który chciał i dowolnie go urządzał z zastrzeżeniem, że wyposażenie trzeba było sobie przytaszczyć :D widok wynoszonych kocyków z losowych pokojów nie był raczej niczym zaskakującym, ale przenoszenie łóżka do pokoju Gnoma czy też Van i Dagon taszczący szafki na drugie piętro to coś co zapamiętuje się do końca życia. Przy wybieraniu pokoju, wspólnie z Haav Gyrem zajęliśmy strategiczny pokój na przeciwko lodówki i mikrofali. W sumie to był całkiem spoko wyposażony, wiec skończyło się na szabrowaniu koców.

    Generalnie pozostała część tego dnia to czarna dziura xD ale tego dnia była promocja na pizze w Hetmańskiej i miałem aż 10 krewetek na dużej pizzie :D

    Dzień trzeci i kolejne - środa, czwartek, piątek

    W sumie to te dnia najbardziej mi się zlewają :D W środę rano była Woda z Ogóra w pokoju KOKu. Pamiętam, że w środę odbieraliśmy Sulię i Ae z dworca i chyba w środę, trzech inżynierów (t.j. Acid, Qui i Gnom) próbowało w pokoju założyć moskitierę przy użyciu taśmy. Po niemałych trudach chyba nawet im się udało :> W środę był chyba także pokaz HoMM 7 i okazało się, że teoria z liczbami pierwszymi niekoniecznie może być prawdziwa :P

    W czwartek coś było, ale nie pamiętam za dużo. Chyba była gra terenowa, strasznie nieogarnięta, aczkolwiek uczestnikom chyba się podobała. Wieczorem na pewno było ognisko i super żarcie grilowane przez McGregora i potem była impreza. Nie jestem pewien, ale to chyba był TEN DZIEŃ i TA IMPREZA w bagażniku, na wiadukcie, z behemotówką, z erotycznymi fanfickami Harrego Pottera i godzinnym bezustannym głupawkowym śmiechem w moim wykonaniu :D

    W piatek na śniadanie/obiad był grill z dnia poprzedniego i to chyba wszystko, bo tego dnia toczyły się walki na arenkach i raczej nikt nie wędrował do Byczyny. Wieczoru nie pamiętam, aczkolwiek był turniej zagadek, który bym wygrał, gdybym się nie spóźnił :C

    Dzień przedostatni - sobota

    Eeee, no na pewno był finał po którym się wracałem, bo zapomniałem zapłacić rachunek w spichlerzu :D i było coś jeszcze ale nie pamiętam co :D Przed finałem był super turniej organizowany przez Acida, z wiedzy o M&M.

    Dzień ostatni - niedziela

    Trzeba było niestety wcześnie wstać :C i się pakować. Szkoda, że przegapiłem końcową pogadankę i wspólne zdjęcie grupowe. Za to mile spędziłem podróż powrotną w towarzystwie Acida, Archiego i McGregora z rodzinką :D Gra w 20 pytań to już prawie tradycja. No i te pościgi po poznańskim dworcu, w pogoni za biletem i pociągiem spóźnionym eeee, jakieś 50 minut. Końcowa trasa z Poznania do Gdańska w większej części przespana.

    Gdzieś pomiędzy...

    ... były szabry. "Szabry" to hasło tegorocznego konwentu :D generalnie super sprawa, że można było mieć taką dowolność w tworzeniu konwentowego mikroklimatu. Była treściwa pogadanka o JB, najsampierw w węższym gronie (bardziej treściwa) potem w większym gronie (mniej treściwa aczkolwiek oficjalna). Dobrze, że się odbyły i choć mam wrażenie, że trzeba było jeszcze kilka kwestii obgadać. Na pewno były gry w mafię i to trochę inne niż poprzednio, bo częściej graliśmy w węższym gronie i z użyciem kart. Dobrze je wspominam, choć zdecydowaną większość prowadziłem :C muszę za rok więcej pograć jako mafia. Wojrad jak zwykle, przywiózł super gry planszowe i karciane, i jak zwykle czitował zanudzając przeciwników na arenkach. Fajnie, że Neuroshima zyskała szersze grono miłośników. Pamiętajcie borYgo i smart wymiatają, a vegas ssie. Pamiętam poranne pogadanki o wszystkim przy lodówce i mikrofali, zwykle w towarzystwie Sulii, która wstawała wcześniej niż inni (choć to nasz pokój wstawał najwcześniej :D).

    Czego brakowało, hmm... Na pewno Talizmanu :C i tego, że nie zdążyłem narysować rysunek na konkurs Xela. Myślę, że generalnie konkurs rysunkowy Xela, po tylu latach organizowania mógłby zostać oficjalnie włączony w program konwentu :> przynajmniej Xel mógłby liczyć na jakieś wsparcie w kwestii nagród. Chyba przegapiłem też spotkanie SMFu :V ale to pewnie niewielka strata.

    Podziękowania należą się w sumie wszystkim :> cieszę się, że mogłem spędzić taki super tydzień w waszym zacnym gronie. Aczkolwiek osobiste podziękowania też będą.

    Wielkie dzięki monoKOKowi za zorganizowanie konwentu. Tarnum :> cieszę się, że dalej chcesz to robić i że wyjątkowo na mnie nie narzekałeś za bardzo :D

    Dzięki dla Hella, Kameliasza i Haav Gyra. Niewiele osób jest w stanie mieszkać ze mną w jednym pokoju tak długi czas :>

    Dziękuję Ae, za bycie Ae i bycie na konwencie :>

    Dzięki Vanowi, Dagonowi, Morgiemu i Codiemu za przenocowanie mnie pierwszej nocy.

    Dagonowi dziękuję także, za bardzo pouczające rozgrywki w H5 :D dużo się nauczyłem i za rok rozgromię Wojrada!

    Wielkie podziękowania dla McGregora za grilla. Powinien za to być jakiś Podwójny Wzorowy Konwentowicz :>

    Sulii za to, że pomimo ciągłego zmawiania się graczy przeciwko niej, ciągle z nami grała w Gilotynę i inne gry :>

    Ymirowi, za to, że choć nie był, to o nas pomyślał i udostępnił nam swoje gry :>

    Mateuszowi za to, że był tylko do czwartku xD

    Wojradowi za planszówki i karcianki, i tylko za to, bo jak zwykle czitował :<

    Gnomowi i Ani za uratowanie z bankomatowej opresji :D i za wino do kociołka.

    Quiemu za wino i umożliwienie pracy w zawodzie wykidajły. Przyznaj, że jestem w tym dobry :D

    Faramirowi za Wodę z Ogóra! Najlepszy bezalkohol na konwencie!

    Behowi za Behemotówkę! Najlepszy alkohol na konwencie!

    Acidowi za pogadankę o HoMM 7, koszulkę i ciekawy turniej, który mam nadzieje zagości w planie konwentu na stałe.

    Bychowi za przybycie :D idealnie wpasowałeś się w konwentową społeczność. Choć momentami byłeś bardziej denerwujący niż ja, a ja generalnie nie lubię konkurencji, to wcale mi to nie przeszkadzało :D Przynajmniej ktoś przynosił piwo i aspirował do KK.

    Dzięki za mecz siatkówki. Jestem tragicznym graczem :D ale lubię grać w siatkę i świetnie się bawiłem.

    Ekipie powrotnej, za podróż powrotną. Biedny Acid, jak co roku skazany na moje towarzystwo :C

    I na koniec wielka prośba do wszystkich :D GŁOSUJCIE W KONKURSIE ZAJAWKOWYM. Jest wiele zajawek powiązanych z Konwentem (nie tylko mojego autorstwa) :D czekają na wasze głosy!!! Więcej szczegółów TUTAJ.


    Permalink

    Moja relacja rychło w czas, ale jednak! :)

    Konwent jak zwykle super!
    Gratulacje i dzięki dla Tarnuma za organizację tego wszystkiego i nas wszystkich.

    Po ponad miesiącu już ciężko przypomnieć sobie co gdzie i kiedy. Niemniej w pamięci pozostanie mi:
    - Moje ulubione nocne kocykowanie - w tym roku z Vaniem, Morgiem, Codem i Kastylią na północnej ścianie K2 :D
    - Szabrowanie wszystkiego(włącznie z niektórymi osobami) kiedy tylko nikt nie patrzył. Teraz mogę się przyznać, że szafki były z pokoju monoKOKu ;p
    - Tego, że któregoś ranka obudziłem się na sali gimnastycznej - tej nocy spało mi się najlepiej bo całe 5h!
    - Iryda podczas ataku jakże zaraźliwej śmiechawki :D to było chyba przy okazji czytań fan-fiction Harrego - też genialne :D
    - Wyprawa na stację benzynową po wodę na wodę-spod-ogóra.
    - I późniejsze śpiewy pod gruszą, czy raczej Gruszą...
    ...i późniejsze śpiewy pod internatem :D
    - super impreza w pokoju monoKOKu połączona z relacją Faramira z jego zeszłorocznych przygód! MOC!! ;D
    - Ależ mięsko było dobre z grilla! Chwała Krzaczastemu!
    - Podziękowania dla uczestników turnieju H5! Jak zwykle byliście sami bardzo zorganizowani, a moja obecność była w zasadzie zbędna, dzięki czemu miałem więcej czasu na planszówki!
    - Super, że nauczyłem się kilku nowych, w tym Puerto Rico, 7 cudów, Gra o Tron, Neuroshima oraz kilka nowych rozszerzeń do Pociągów. Na przyszły rok mam w planach także Epokę Kamienia - także liczę na Ciebie Mat! :)
    - Fajnie jest też być zbawcą Westeros przed zapędami niecnej Łasicy! Dzięki Gui za wytłumaczenie zasad i kabel do HPka :p
    - Podziękowania dla Hella i Bycha za wesołą podróż w jedną i drugą stronę :D
    - Dla moich współlokatorów - Coda, Morga, Vania oraz przez jeden dzień Irydusa! Złoty trunek lał się bez końca!
    - Kam dzięki, za pogadankę o PoKeMoNach, DoCu i za wspaniałe nagrody!
    - Super, że udało się powrócić do pięknej tradycji Turnieju zagadek - super Gnom!
    - Gratulacje dla zwycięzców turniejów Wojrada i Vana. No i dla Bycha, który wykazał się niezwykłą wytrzymałością :D
    - Chwała dla Crazego i Hella za profesjonalną pogadankę! Fajnie, że udało się w końcu coś postanowić.
    - dzięki dla Acida, że podzielił się z nami swoimi VIPowymi informacjami odnośnie H7 !!
    - Archi! Gra terenowa super! Cieszy również utrzymanie tytułu przez naszą drużynę wzbogaconą o genialną Ae!
    - Specjalne dzięki dla Aiss, Diany, Bojana i Lecha za P* ** * *y stos Dragonów! Wasze psoty są mega miłe! No i oczywiście partyjki Osadników były genialne :D
    - Chciałbym również podziękować absolutnie WSZYSTKIM za to, że tworzycie tak wspaniałą atmosferę, której nie ma nigdzie indziej!

    No i jeszcze raz dla Tarnuma - należy Ci się. Organizujesz coś naprawdę WIELKIEGO!

    Chwała szabrowaniu!


    Liczba modyfikacji: 7, Ostatnio modyfikowany: 3.10.2014, Ostatnio modyfikował: Dagon