Gorące Dysputy

Tropiciele rzeczywistości - polityka i społeczeństwo - "O religii kilka słów cierpkich albo życzliwych"

Aktualnie w Osadzie: Ognisko jest zgaszone.
Osada 'Pazur Behemota' > Gorące Dysputy > Tropiciele rzeczywistości - polityka i społeczeństwo > O religii kilka słów cierpkich albo życzliwych
Wędrowiec: zaloguj, wyszukiwarka
Mosqua

Mosqua

13.05.2011
Post ID: 62457

Można się z wieloma rzeczami nie zgodzić ale jak ktoś czerpie swoją wiedzę tylko z kazań księży i nie ma innych źródeł, to będzie wierzył i wspierał Kościół.

Nie, nie, nie. Stwierdzenie, że słuchając tylko księży to się wierzy i wspiera Kościół jest AB-SUR-DAL-NA! Jużem pisała o wierze i powtarzać się nie będę. Co do wpierania Kościoła, to Kościół to nie żadna instytucja - Kościół to wspólnota wiernych. I jak JA daję kanapkę żebrakowi to w większym stopniu wspieram Kościół, niż gdybym dała 100 złotych na tacę. W większym stopniu wspieram Kościół, kiedy wyszydzam postsoborowców, niż kiedy jakieś mohery wykrzykują o prawdziwości i przedwieczności jakiś tez, kiedy owe są modernistyczną herezją. Powiedz mi, kto więcej osób odrzucił od Kościoła - "mohery", które bezkrytycznie przyjmują słowa RM czy Matka Teresa, która sprzeciwiała się tezom wielu księży? Gdyby było tak, jak mówisz, to "mohery" przynosiłyby nowe zastępy wiernych, podczas gdy jest całkowicie inaczej. Ponieważ tak naprawdę nie wiesz czym jest Kościół, więc popadasz w błędy w tej dziedzinie rozumienia.

"wierzących niepraktykujących" - czyli ludzie, którzy zobaczyli co wyprawia Kościół ale nie potrafią odrzucić swoich dawnych wierzeń.

Dalej błąd. Wierzący a niepraktykujący nie muszą mieć w żaden sposób związany z tym coś napisał. Zdecydowanie więcej osób nie praktykuje z przyczyn pragmatycznych - nie mają czasu, muszą pracować, zająć się dzieckiem, domem, ogrodem, wypełnić dokumentację etc. Odkładają sprawy praktyk religijnych na przyszłość, jak będą mieli więcej wolnego czasu.
I teraz magiczne pytanie "Co wyrabia Kościół?". Powiedz mi, co JA, jako przedstawicielka Kościoła Katolickiego, wyrabiam? Może za pomocą twych światłych idei będę mogła zmienić swoje postępowanie.
Posługujesz się uproszczeniami, tak wielkimi, że aż niedopuszczalnymi i rażącymi w oczy. Księża są odzwierciedleniem społeczeństwa, ponieważ z niego się wywodzą (jak już pisałam kilka stron wcześniej). Jeżeli mamy dwulicowych, łasych na pieniądze, zboczonych księży to tylko dlatego, że społeczeństwo jest dwulicowe, łase na pieniądze i zboczone. Możesz oczywiście twierdzić, że księża są zbierani podczas pierwszego grzybobrania, albo że przynoszą ich bociany. Twoja wola. Przeinaczając słowa Andrzeja Frycza Modrzewskiego, które powinny być zrozumiane dla mas "Taki mamy Kościół, jakie młodzieży chowanie". Im bardziej mamy zdemoralizowaną i bezwartościową młodzież, tak duchowieństwo będzie zdemoralizowane i bezwartościowe.

Uznaliby go za żydowskiego świra.

Tak, tak. Jezus zostałby uznany za żydowskiego świra. Już to widzę. Gdyby nie było Kościoła, a jakimś cudem historia doszłaby do współczesnego poziomu myśli i odkryła zapiski o Jezusie to wszyscy byliby zachwyceni. Byłaby mowa, że jego myśli były bliższe człowiekowi współczesnemu niż starożytnemu. Tak jak zachwyca się każdym filozofem czy reformatorem religijnym, który był pozytywnie nastawiony na wolność, równość i braterstwo. Człowiek by wstawiał Go za wzór, a nie za świra. Świrami nazwać można podchorążych z nocy listopadowej czy konspirację z branki styczniowej. Jednak nikt poważny na świecie nie mówi o powstańcach jako o szaleńcach. Nikt nie mówi o armii bolszewickiej jako zgromadzie wariatów. Nikt też nie mówi o rewolucjonistach francuskich jako o ludziach nienormalnych.
Oczywiście, Twoja wiedza z zakresu mechanizmów jakie tyczą się historii i myśli ludzkiej są mizerna i możesz tworzyć takie fanta smagolie.

Naturalnym, pierwotnym stanem człowieka jest niewiara.

Idąc Twoim tropem rozumowania - kto pierwszy wynalazł wiarę? Kto pierwszy wynalazł przyjaźń czy nienawiść? Kto pierwszy wynalazł płciowość? W końcu dzieci w początkowej fazie rozwoju nie znają pojęcia nienawiści, nie znają pojęcia płciowości.
Argumentowanie dziećmi to też beznadziejny pomysł. Dlaczego? Chociażby dlatego, że małe dzieci w ogóle nie znają wartości, norm etc. Zatem najlepszym wyjściem powinna być anomia i anarchia. Po prostu dzieci nie można traktować jako normalnych, pełnowartościowych ludzi. Pisklę nie potrafi latać, chociaż jest ptakiem - nielatanie jest naturalnym stanem ptaków. Młode kangury nie potrafią biegać - stanem naturalnym kangurów jest człapanie.
Jak wierzysz w ewolucję to uznaj, że znaczna część tego, co jest niedostępne dla młodych to po prostu przystosowanie. Jak mówimy o człowieku to bardziej chodzi o przystosowanie do społeczeństwa. Aby łatwiej to zrozumieć popatrz na wilki - początkowo młode wilki nie wiedzą gdzie ich miejsce w stadzie, są karane przez ukąszenia, kiedy pchają się do najlepszych części zwierzyny. Z czasem się wyuczają. Czy naturalnym, pierwotnym stanem wilków jest życie samotnicze? Odpowiedź idzie sama.
Zatem kolejna teza idzie do śmietnika.

Czy to nic jest straszne? Myślę, że nie. Musiałem się jednak wyzbyć wszelkich wątpliwości szczególnie chodziło o piekło i karę za "grzechy", to utrudnia normalne funkcjonowanie. Wyzbycie się tych wątpliwości było łatwe wbrew pozorom. Nakaz chodzenia do Kościoła, którego złamanie obłożone jest karą w piekle w momencie śmierci - stawiany na równi z zabójstwem rozwiał moje wątpliwości ;P

Buahahaha! Naprawdę myślisz, że JA w każdej sekundzie swojego życia boję się o to, czy czasem moje dłubanie w nosie nie przyniesie mi 300 lat smażenia się w ogniu czyściowym? Naprawdę myślisz, że chodzenie do kościoła (z małej litery) jest przymusem?
To całkowicie wskazuje na Twoją ignorancję z tego zakresu. NIC, ale to naprawdę NIC nie wiesz o kwestiach, których się wyzbyłeś. Pisałam o tym, że wielu ludzi posiada swoją "wiarę" na poziomie dziecka. Ale widzę, że Ty też zatrzymałeś się na tym poziomie. Co więcej - ten poziom wpływa na całokształt idei dotyczące świata i stosunków w życiu ludzkim! Przestałeś się rozwijać, jeżeli zatrzymałeś się na poziomie "nie przyjście na niedzielną mszę = zabójstwo matki".

Nie ma tutaj krzty racjonalizmu. Widzę wyłącznie wielki wpływ emocji itp. subiektywnych elementów. No naprawdę, na cos takiego to mogą sobie dzieci pozwolić, ale nie porządni, dojrzali ludzie. Bo potem mamy masy, które na słowo polityka wypowiadają wojnę sąsiadowi i rodzinie. "Bo tak kazał wielki i wszystkowiedzący przewodniczący partii_premier rządu_prezydent etc.". Żałosne...

Tak właściwie to nie wiem czy zauważyłeś, ale po raz enty napisałeś właściwie to samo.

Ghulk

Ghulk

13.05.2011
Post ID: 62462

Co do tematu uczuć zwierząt - mam już 5 poważanych naukowców, którzy twierdzą/twierdzili, że zwierzęta mają uczucia.

Naturalnym, pierwotnym stanem człowieka jest niewiara.

Naturalnym, pierwotnym stanem człowieka jest wiara.
Pokaż dziecku, wychowanemu w kulturze ateistycznej/takiej, w której bóg/bogowie nie jest/są stwórcą/stwórcami świata, zdjęcie jakiegoś cudu natury, i zapytaj, kto to stworzył - człowiek, natura, czy bóg. Większość odpowie, że bóg.
Ba, sam Dawkins przyznaje, że idea Boga jest naturalna dla ludzkiego umysłu - patrz Samolubny gen i powstawała niezależnie.

I gdzie widzisz, że sugeruję, że wierzyć może tylko ten, kto czerpie tylko z kazań księży?

Czytaj swoje zdania dokładnie.

Można się z wieloma rzeczami nie zgodzić ale jak ktoś czerpie swoją wiedzę tylko z kazań księży i nie ma innych źródeł, to będzie wierzył i wspierał Kościół.

Przeanalizuj swoje zdanie zgodnie z prawidłami sztuki, której uczą w gimnazjach - czyli rozkładu zdań złożonych.

Poza tym...

Tak właściwie to nie wiem czy zauważyłeś, ale po raz enty napisałeś właściwie to samo.

Agon

Agon

13.05.2011
Post ID: 62463

Mosqua

Tak, tak. Jezus zostałby uznany za żydowskiego świra. Już to widzę. Gdyby nie było Kościoła, a jakimś cudem historia doszłaby do współczesnego poziomu myśli i odkryła zapiski o Jezusie to wszyscy byliby zachwyceni. Byłaby mowa, że jego myśli były bliższe człowiekowi współczesnemu niż starożytnemu. Tak jak zachwyca się każdym filozofem czy reformatorem religijnym, który był pozytywnie nastawiony na wolność, równość i braterstwo. Człowiek by wstawiał Go za wzór, a nie za świra. Świrami nazwać można podchorążych z nocy listopadowej czy konspirację z branki styczniowej. Jednak nikt poważny na świecie nie mówi o powstańcach jako o szaleńcach. Nikt nie mówi o armii bolszewickiej jako zgromadzie wariatów. Nikt też nie mówi o rewolucjonistach francuskich jako o ludziach nienormalnych.
Oczywiście, Twoja wiedza z zakresu mechanizmów jakie tyczą się historii i myśli ludzkiej są mizerna i możesz tworzyć takie fanta smagolie.

Właściwie to myślę, że nikt nie znałby wtedy Jezusa. Gdyby ktoś odkrył zapiski, to pewnie niektórzy widzieliby w nim jakiegoś romantycznego szaleńca, który w imię wyznawanych poglądów dał się w okrutny sposób zabić i nic poza tym. Ale nie ma sensu gdybać.

Mosqua

Jak wierzysz w ewolucję to uznaj, że znaczna część tego, co jest niedostępne dla młodych to po prostu przystosowanie. Jak mówimy o człowieku to bardziej chodzi o przystosowanie do społeczeństwa.

Wiara jest przystosowaniem, dlatego uważam, że miała ona sens. Ale teraz ludzie nie muszą już tłumaczyć wszystkich zjawisk działaniem sił nadprzyrodzonych. Jeśli nie odkryto istnienia krasnoludków, to nie uwierzę, że istnieją. Są inne możliwe przyczyny powstawania kwaśnego mleka.
Gdyby to przystosowanie jakim jest wiara nadal spełniało swoją rolę, to myślę, że mógłbym żyć w kłamstwie. Lepszy dla mnie pragmatyzm niż racjonalizm. Choć wiara nie jest aktem woli, więc nie wierzyłbym ale bym udawał, że wierzę i wspierałbym np. Kościół. Jednak nie jest to potrzebne, czasem hamuje rozwój nauki, ogranicza człowieka, a jeśli chodzi o instytucje charytatywne to przecież istnieją też świeckie (tak się to rozwinęło, że altruizm jest przydatny). Zwierzętami rządzą geny i u społecznych ssaków samice częściej kopulują z samcami, którzy okazują pomoc innym osobnikom ze swojego gatunku, a szczególnie dobrze widziana jest pomoc młodym, to wskazówka, że samiec pomoże w opiece nad potomstwem. No ale to tylko taka dygresja.

Mosqua

Nie ma tutaj krzty racjonalizmu. Widzę wyłącznie wielki wpływ emocji itp. subiektywnych elementów. No naprawdę, na cos takiego to mogą sobie dzieci pozwolić, ale nie porządni, dojrzali ludzie. Bo potem mamy masy, które na słowo polityka wypowiadają wojnę sąsiadowi i rodzinie. "Bo tak kazał wielki i wszystkowiedzący przewodniczący partii_premier rządu_prezydent etc.". Żałosne...

Czym jest owa "porządność" i "dojrzałość"?

I jeszcze kilka pytań.
Mosqua jesteś teistką? Jeśli tak, to w którego boga wierzysz?
Chodzi mi o to, czy jesteś katoliczką, czy może wyznajesz jakąś inną wiarę. Wiem, że głupie pytanie bo w Polsce wierzący to głównie katolicy ale dla pewności pytam.

Ghulk

Zakładasz, że wierzyć może tylko ten, kto czerpie tylko z kazań księży.

A ja napisałem: "Można się z wieloma rzeczami nie zgodzić ale jak ktoś czerpie swoją wiedzę tylko z kazań księży i nie ma innych źródeł, to będzie wierzył i wspierał Kościół."

I powtórzę pytanie.
I gdzie widzisz, że sugeruję, że wierzyć może TYLKO ten, kto czerpie tylko z kazań księży?

Mosqua

Mosqua

14.05.2011
Post ID: 62465

Sam gdybać zacząłeś, zatem jak nie widzisz sensu w "gdybologii" to jej nie zaczynaj.

Jeżeli mamy jakieś przystosowanie to owe jest aktualne do momentu raptownej zmiany środowiska. Środowisko tak znacząco się nie zmieniło, ani środowisko zewnętrzne ani wewnętrzne. Jako, że cechy zw. z ewolucją mają w większości oparcie liczbowe to mogę argumentować liczbami. Kiedy jakieś przystosowanie staje się zbyteczne to albo dochodzi do zmiany cech gatunku, zmiany swoich siedlisk lub wymieraniem. Cechy gatunkowe się u człowieka nie zmieniają - ma takie same jak sto, tysiąc czy dziesięć tysięcy lat temu. Zmiany które dokonały się przez ten czas nie są tyle związane z przystosowaniem się ile z rozwojem technologiczno_naukowym. Człowiek nieustannie się przemieszcza, ale jak mówimy o migracjach religijnych to bardziej związane jest z polityką władz aniżeli z samymi czynnikami ewolucyjnymi. Jeżeli chodzi o wymieranie to w większym stopniu powiemy o spadku liczby ludności w państwach zachodu i postsowieckich jest opóźnienie wchodzenie w okres samodzielności, wzrost kosztów utrzymania rodziny, masowymi migracjami oraz patologii społecznych. Nie ma tutaj żadnego elementu ewolucyjnego, zatem wiara nie jest jakimś atawizmem, niezbyt przydatnym dziedzictwem przodków, ale czymś co nadal jest przydatne i ważne.
Czy ograniczanie rozwoju nauki, ograniczanie działalności człowieka jest czymś złym? Czy gdyby jakaś firma farmaceutyczna kupowała dzieci z krajów trzeciego świata i używała je jako "króliki doświadczalne" na szukanie leków przeciwko AIDS, wściekliźnie, wąglikowi, chorobie popromiennej? Przypomnij sobie wszelkie technokratyczne antyutopie, gdzie panuje ateizm państwowy. I teraz się zastanów, czy naprawdę człowiek do tego dąży?
Co do funkcji charytatywnych wspólnot wyznaniowych to sądzisz, że już jest ich dosyć?

Czym jest owa porządność i dojrzałość? Podam Tobie przykład - mamy kierowcę, który po pijaku zasiada za kierownicę, chociaż otrzymał propozycję kolegi, że może u niego przenocować. Nawet jak dojedzie bezwypadkowo do domu to ów osobnik raczej nie wykazał się dojrzałością. Co do porządności to czy znasz może "Człowieka zwanego czwartkiem"? Tam powinieneś znaleźć schemat, który ładnie by odpowiedział na ową kwestię.

Co do pytań Twoich w moim kierunku. Jestem teistką, jestem katoliczką i jestem wierna tradycji przedsoborowej. Sobór watykański II, który wielu uważa za otwarcie Rzymu na nowoczesność, nową jakość Katolicyzmy etc. Jednak przyniósł on więcej złego niż dobrego, jakość systematycznie spada, dochodzi do jawnych herezji i bezeceństw. Bo coś takiego jak "msza dyskotekowa" czy zamianę chleba i wina na krakersy i whiskey. Albo kiedy to jacyś podrzędni księża tworzą zupełnie nowe dogmaty, całkowicie wzięte z kosmosu i dalej tytułują się katolickimi. Dla mnie to jest przerażające i nienormalne.

Ja się nie czepiam Twojego ateizmu, ale do twych tez na wiarę i teistów. Przeanalizuj je dogłębnie, może wyrośnie z tego coś ciekawego, z czego wierzący, wątpiący i niewierzący będą mogli wyciągnąć jakąś naukę. Lecz na sam przód SAM się ucz!

Tullusion

Opiekun Osady Tullusion

6.06.2011
Post ID: 62900

[color=#FF00FF]Rozmowę o różnicach między człowiekiem i zwierzętami przeniosłem do osobnego wątku - tutaj dyskutujemy o religii.[/color]

Agon

Agon

7.06.2011
Post ID: 62954

Sanctum

Twoje życie musi być chyba bardzo smutne. Ciągle oszukiwany i to jeszcze przez siebie samego.

Rozwiń tą myśl, może mnie nawrócisz. Podaj jakieś argumenty, że przeciętnemu wierzącemu żyje się lepiej od przeciętnego niewierzącego. I podaj o jaką religię chodzi, zakładam, że o chrześcijaństwo ale wolę wiedzieć dla pewności. Jesteś księdzem, że tak żywo reagujesz na ataki religijne? Nic nie mam do księży, prócz pedofilów. Nie wiem co się porobiło, może Hubertus potrafiłby to jakoś wytłumaczyć, że wśród kapłanów jest tylu pedofilów, a może to tylko taka nagonka jest. Ogólnie pedofilia w Kościele jest tajemniczą zarazą i byłoby dobrze znać jej przyczynę.

Hubertusie jeśli to czytasz, to napisz coś na ten temat. Może to tylko nagonka na księży ale czy ich życie w celibacie nie prowadzi do jakiś wynaturzeń. Bo może jest w tym jakaś prawda, a może to kompletna bzdura wymyślona przez przeciwników Kościoła. Dobrze byłoby wiedzieć np. jak ktoś chce zostać kapłanem w przyszłości to powinien wiedzieć, czy z powodu specyficznego życia kapłana grozi jakieś wynaturzenie, czy jest to tylko mit.

Hubertus

Hubertus

21.06.2011
Post ID: 63351

Pośród księży jest tyle samo pedofilów co wśród innych grup zawodowych, nie ma tu żadnej nadreprezentacji. Kwestia jest tylko większego nagłośnienia takich przypadków przez media bo ksiądz-pedofil jest ciekawszy niż chociażby murarz-pedofil. Tak więc takie myślenie to tylko złudzenie, fałszywa korelacja.

Co do celibatu, ja nie widzę tu żadnego problemu, a już na pewno nie przyczynia się taki stan do rozwoju wynaturzeń natury seksualnej. Księża to tacy sami ludzie jak wszyscy inni i są tak samo narażeni na rozwój zaburzeń jak każdy inny.

Ponadto dodam że badania naukowe pokazują że żywa i autentyczna wiara (nie rozstrzyga się tu kwestii czy wierzyć czy nie) jest jednym z czynników chroniących np przed depresją i zaburzeniami psychotycznymi, więc de facto powinni być nawet mniej narażeni na te podstawowe grupy zaburzeń.

Obecnie Kościół przykłada szczególną wagę do rozwiązania problemu pedofilów w swoich szeregach i bardzo dobrze, bo dotąd było tak że takie osoby były chronione a przypadki ukrywane, ale obecnie z powodu szerokich uprawień mediów takie postępowanie nie jest już w interesie hierarchii.

Hobbicus

Hobbicus

21.06.2011
Post ID: 63353

Podaj jakieś argumenty, że przeciętnemu wierzącemu żyje się lepiej od przeciętnego niewierzącego.

Jako że Sanctum nie odpowiada, to mogę ja podać cztery:

1.Wierzący ma "z góry" określony cel w swym istnieniu, które - jak to zwykle jest w różnych religiach - nie kończy się na śmierci.
2.Wierzący w trakcie kryzysu, katastrofy itp. może się wesprzeć jakąś formą modlitwy lub też wziąć odpowiedzialność na siebie niezależnie od tego, czy z racjonalnego punktu widzenia tak właśnie było (grzechy).
3.Wierzący będąc niepewnym swojego postępowania może się powołać na swą wiarę, tj. na dogmaty.
4.Wierzący "czuje jak jest" dzięki swej wierze (bądź całej strukturze religijnej), zatem większość "problemów" (oczywiście nie wszystkie) natury filozoficznej jest rozwiązana.

Mówię rzecz jasna o "czystych wierzących", czyli takich, którzy nie kierują się w żadnym stopniu w stronę agnostycyzmu.

Wypowiadam się co prawda jako niewierzący, ale nie sądzę, by to zmieniało w jakimś dużym stopniu mój osąd.

Nawrócić się i tak raczej nie dam rady.

Agon

Agon

24.06.2011
Post ID: 63424

Tak, Bóg to raczej wymysł ludzi, który ułatwia przystosowanie i tyle.
Nie nawrócę się, może łatwiej by mi się żyło ale nie da rady nie nawrócę się. To tak samo jak z zabobonami, nie wierzę w nie i tyle. Znam ludzi co wierzą i w Boga i w zabobony. Dla mnie właściwie Bóg też jest zabobonem ale wiadomo o co chodzi. Przechodzenie przez drogę, przez którą przebiegł czarny kot i tak dalej. To jest jakieś zaburzenie i tyle, a gdzieś słyszałem, że na podobnym myśleniu opierają się natręctwa takie jak w "Dniu Świra". Znów by się Hubertus przydał, żeby wytłumaczyć ;)
Podobno jest coś takiego jak myślenie magiczne i na tym może opierać się wiara. Czyli jest to zaburzenie postrzegania rzeczywistości, które jest przyczyną używania pokrętnych argumentów by obronić własne przestraszone ego.
Ludzie wierzą bo nie potrafią wytłumaczyć pewnych zjawisk albo boją się śmierci i tyle. Kiedyś wierzono, że Zeus zsyła pioruny, a teraz wiadomo o co chodzi. Tak samo z religią katolicką. Kiedyś wierzono, że najpierw powstała Ziemia, a potem Słońce, a teraz wiemy, że było inaczej. Jednak niektórzy co boją się odejść od wiary, tłumaczą, że to był tylko taki symbol i tak dalej plepleple.
Strach i tyle jak dla mnie. Życie nie przedstawia żadnej wartości, polega na mnożeniu się i umieraniu. Jak ktoś chce wierzyć, że to "ma sens" i że istnieje "coś więcej" to droga wolna niech wierzy.
Koleżanka, która kiedyś uważała, że gadanie ks Natanka jest słuszne, teraz uważa, że nie jest słuszne i to tylko dlatego, że Natankowi zakazali głosić kazania. To samo kazanie teraz inaczej ocenia ale nie dlatego, że myśli, tylko dlatego, że słucha księży. Tragedia. Bezmyślność i strach rządzą!
Większość ludzi to słabe, zlęknione istoty, które boją się wypowiedzieć głośno "kurwa" bo toż to grzech. Lecą spowiadać się księżom, realna siła zaczyna ustępować gadaniu głupot ale i tak wiadomo, że ci co gadają te głupoty działają pod wpływem strachu.
Kościół jest atakowany bo jest słaby, Islamu jakoś się ludzie boją atakować. Szczerze mówiąc, to muzułmanie bardziej mnie wkurzają od chrześcijan. Chrześcijan przynajmniej tępią zachodni intelektualiści, a o muzułmanach to złego słowa nie powiedzą, taka jest tolerancja.
W średniowieczu to była tolerancja wobec Kościoła, wtedy nikt nie chciał być "niepoprawny politycznie" bo inkwizycja zrobiłaby z nim porządek. Teraz jest tak samo z islamem, jądra na krzyżu przedstawiają, a karykaturę Mahometa się boją wykonać bo to "niepoprawne politycznie", a ja wam mówię, że to nie chodzi o tolerancję ale o strach. Bali się w średniowieczu inkwizycji, teraz się boją talibów.
Jak gnoić religię to każdą!

Mosqua

Mosqua

24.06.2011
Post ID: 63428

Zabobon to jest bezpodstawna wiara w istnienie związku przyczynowo-skutkowego między jakąś czynnością wykonaną lub niewykonaną przez nas lub kogoś innego, a czymś co się stało. Zabobonem jest wiara, że topienie Marzanny odpędza zimę. Zabobonem jest to, że jak przytrzymam kciuki to mi się uda. Zabobonem jest to, że jak założę czerwoną bieliznę to zdam egzamin.

Dlaczego Chrześcijaństwo nie jest zabobonem? Ponieważ związek przyczynowo-skutkowy nie jest oparty o jakieś dziwne przesłanki czy plotkę. Odłóżmy na bok Pismo Święte, bo zapewne wielu nie uważa by było pisane "z boskim natchnieniem". Mamy coś takiego jak objawienia i cuda. W objawieniu, gdzie to istota niebiańska mówi bezpośrednio, mamy naukę. Święta Faustyna miała objawienie, gdzie sam Jezus powiedział, że pierwsza niedziela po Wielkanocy ma być świętem Miłosierdzia. Że po odpowiednim przygotowaniu osobnik otrzyma permanentne wybaczenie win i grzechów i wszelkiego innego paskudztwa. Rzym sprawę przepadał i uznał, że to nie jest oszustwo. Zatem ludzie wierzą, że to prawda i to nie jest zabobon, bo wiara ta nie jest bezpodstawna. O cudach mogę mówić dużo i długo, o tych wielkich i małych. W Naju, na Mszy świętej, Eucharystia zamieniła się bezpośrednio w mięsień sercowy. CAŁY mięsień sercowy. W Sokółce mieliśmy cud podobny, ale to był fragment mięśnia, gdzie nie stwierdzono aby został on wycięty. Materiał został przebadany przez dwa, niezależne od siebie laboratoria, oba potwierdziły że to nie jest mistyfikacja czy oszustwo.
Na przełomie dwóch tysięcy lat Kościół Katolicki często spotykał się z oszustwami i na bazie tego doświadczenia potrafi oddzielić ziarna od plew. Zna sztuczki, a jak jakaś nie pasuje do dotychczasowo znanych - odsyłają do naukowców. Nie ma w Kościele Katolickim jak w przypadku protestantów, że komuś w nocy przyśnił się jakiś święty, który nakazał kupno mercedesa dla pastora i cała wspólnota się na to zbiera. Wszystko jest skrupulatnie badane, nie można pozwolić by była pomyłka, by zostać oszukanym czy cokolwiek innego.
Zatem u prawdziwych Katolików nie ma mowy o zabobonach.

Co do ks. Natanka. To co on mówi nie jest niczym nowym, tylko było trzymane w ciszy przez egzorcystów. W ciszy, bo sprawa tak naprawdę tyczy się ułamka procenta wszystkich, którzy interesują się sferami niebezpiecznymi. Wiedzą, że jest ryzyko, ale ono nie jest tak wielkie aby o tym głośno mówić. Natanek najpewniej dorwał się do jakiejś książki czy pamiętnika egzorcysty i wpadł na genialny pomysł, aby to ogłosić światu, że tajemnice są złe i inne takie nowomodne pierdoły. Zatem mamy co mamy. A Twoja koleżanka to po prostu ciemna masa - jakiej wiele na świecie. Nic tylko bezrefleksyjnie przyjmuje to, co poda góra - najpewniej uwierzyła też w zieloną wyspę Tuska czy bombę helową przy Smoleńsku. Ludzie refleksyjni to, nie wiem, może 10%? Zdecydowana większość to stado baranów idące tam, gdzie są prowadzone. I nic z tym nie da się zrobić. Nie da się uświadamiać czy reformować. Ważne jest dla nich to, aby bęben napełnić i kolorowe obrazki obejrzeć. Czego od nich wymagać? Aby rozsądnie coś zrobili? Aby podejmowali słuszne decyzje? A pomyśl, że demokracja opiera się właśnie o takie stado baranów...

Radykalny Islam szybko się wypali. Sam Islam ma to do tego, że względem historii ma słomiany zapał. Szybko idzie wzbudzić pożar, ale sam przez się szybko gaśnie. Historia to pokazała i nie ma co do tego wątpliwości. Większym problemem dla zachodu jest długotrwały i potężny niż demograficzny. Nie pamiętam i nie mogę znaleźć kto stwierdził, że przy przekroczeniu dzietności 1.6 to dane społeczeństwo jest już stracone. Dzietność Polski swego czasu wynosiła 1.25, nie wiem jak teraz ale ponoć jest poprawa. Nie zmienia to jednak faktu, że zachód i europejski wschód jest już stracony. Islam po prostu przejmie Europę a Świat w końcu będzie piękny. Nie będzie Niemców, Brytyjczyków, Ruskich, Polaków i Amerykanów.
Jak to Bezmienow mówił, pierwszym krokiem do zniszczenia społeczeństwa jest demoralizacja. Kiedy to społeczeństwo odrzuca dawne, tradycyjne własne wartości a przewagę zdobywają nie własne nowe, a obce. Dlatego kiedy pojawiła się moda na wszechogólny pluralizm, to już było wiadome że będzie źle. Nawet gdyby w Europie była wystarczająca dzietność, to doszłoby do jugosłowacji Europy a taka Europa nie byłaby w stanie się obronić w żaden sposób.

Kwestię Inkwizycji wyjaśniałam często i nie widzę powodu, by pisać to wszystko raz jeszcze dla kogoś, kto nie umie szukać. Cały jej współczesny wizerunek to czysta propaganda, nie mająca pokrycia z dokumentacją. Ba, nawet była sprawiedliwsza od sądów królewskich_książęcych_wojskowych_państwowych. Przy ewentualnych torturach (które tak częste nie były) musiał znajdować się medyk (w świeckich nie musiał). Jak ktoś zaczął gadać, że uprawiał seks analny z myszą, albo był dymany przez drzewo to puszczano go nie na stos a do szpitala psychiatrycznego. Dla porównania - jak w Szwecji protestanckiej wybuchła paranoja w spr. czarownic i czarowników, to sądy królewskie przyjmowały możliwość, że jak ktoś był w zakładzie i terminował, to równocześnie jego duch mógł nawiedzić młodą damulkę i ją zgwałcić. W sądach inkwizycyjnych podejrzany, po aresztowaniu, miał około dnia do napisania lub podania skrybie listę swoich śmiertelnych wrogów - jeżeli na niej znajdowała się osoba, która oskarżała, była inkwizytorem lub składała zeznania; to oskarżony był uniewinniany. Pewien kupiec niemiecki uratował się przed procesem i zniesławieniem (co dla kupca jest ważne), że podał wszystkie personalia które znał (nawet Iwanów, Siergiejów czy Mustafów). Same kary nie były drastyczne - ot izolacja, przymus noszenia określonego ubrania (np. żółte łaty na swoim ubraniu) czy pielgrzymka pod okiem inkwizytora. Stos był wtedy, kiedy zbrodnia była zbyt wielka (np. nekromancja, twarda herezja), ale częściej kiedy lud się tego domagał.

Agon

Agon

24.06.2011
Post ID: 63429

Mosqua

Dlaczego Chrześcijaństwo nie jest zabobonem? Ponieważ związek przyczynowo-skutkowy nie jest oparty o jakieś dziwne przesłanki czy plotkę. Odłóżmy na bok Pismo Święte, bo zapewne wielu nie uważa by było pisane "z boskim natchnieniem". Mamy coś takiego jak objawienia i cuda. W objawieniu, gdzie to istota niebiańska mówi bezpośrednio, mamy naukę. Święta Faustyna miała objawienie, gdzie sam Jezus powiedział, że pierwsza niedziela po Wielkanocy ma być świętem Miłosierdzia. Że po odpowiednim przygotowaniu osobnik otrzyma permanentne wybaczenie win i grzechów i wszelkiego innego paskudztwa. Rzym sprawę przepadał i uznał, że to nie jest oszustwo. Zatem ludzie wierzą, że to prawda i to nie jest zabobon, bo wiara ta nie jest bezpodstawna. O cudach mogę mówić dużo i długo, o tych wielkich i małych. W Naju, na Mszy świętej, Eucharystia zamieniła się bezpośrednio w mięsień sercowy. CAŁY mięsień sercowy. W Sokółce mieliśmy cud podobny, ale to był fragment mięśnia, gdzie nie stwierdzono aby został on wycięty. Materiał został przebadany przez dwa, niezależne od siebie laboratoria, oba potwierdziły że to nie jest mistyfikacja czy oszustwo.

E tam, to że Kościół coś uzna za prawdziwe to nie znaczy, że to jest prawdziwe.

A "cud w Sokółce" został obalony:

"Dlaczego w takim razie hostia zabarwiła się na czerwono? Winna jest cudowna... bakteria.
Dokładnie pałeczka krwawa zwana też cudowną. - Rośnie ona na podłożu węglowodanowym, czyli np. na pieczywie, stąd przypisywane jej te wszystkie niesamowite właściwości - tłumaczy na łamach "Faktu" dr Paweł Grzesiowski z Zakładu Zakażeń i Zakażeń Szpitalnych Narodowego Instytutu Leków."
Źródło: http://deser.pl/deser/1,97052,7198314,Naukowcy__Cud_w_Sokolce_to_oszustwo.html

Mosqua

Mosqua

24.06.2011
Post ID: 63430

Jest jednak różnica między skrupulatnym badaniem danego elementu (jak to robi Kościół Katolicki) a przyjmowaniem jakiejś teorii właściwie bezpodstawnie (jak to było z komunizmem).

Co do tego badania - ha znam dziesiątki takich "badaczy" i ich "badaniach", które mówią że Niemcy są rasą nadludzi i są blisko spokrewnieni z Tybetańczykami. I jeszcze więcej badaczy kręgów w zbożu, które "badania" udowadniają, że jest tam jakaś "kosmiczna energia". Buahaha. Wielu badało kręgi i były one normalne a jakiś szaleniec zbadał na swój sposób i mówi że są nienormalne. Podejrzewam, że w takiej sytuacji powiedziałbyś że liczebnie ten jeden przegrywa, albo że ten jeden nie jest oficjalnym stanowiskiem świata nauki. Po prostu przyjmujesz te badania, które są Ci na rękę, za prawdziwe (co zresztą potwierdziłeś słownie nie raz, nie dwa w ognisku).

Tyle piszesz o bezrefleksyjnym przyjmowaniu faktów od księży, a sam nie jesteś święty! Buahaha! Twoja taktyka obróciła się przeciwko TOBIE! Przegrałeś i to sromotnie ;}

Agon

Agon

24.06.2011
Post ID: 63433

Mosqua

Jest jednak różnica między skrupulatnym badaniem danego elementu (jak to robi Kościół Katolicki) a przyjmowaniem jakiejś teorii właściwie bezpodstawnie (jak to było z komunizmem).

Co do tego badania - ha znam dziesiątki takich "badaczy" i ich "badaniach", które mówią że Niemcy są rasą nadludzi i są blisko spokrewnieni z Tybetańczykami. I jeszcze więcej badaczy kręgów w zbożu, które "badania" udowadniają, że jest tam jakaś "kosmiczna energia". Buahaha. Wielu badało kręgi i były one normalne a jakiś szaleniec zbadał na swój sposób i mówi że są nienormalne. Podejrzewam, że w takiej sytuacji powiedziałbyś że liczebnie ten jeden przegrywa, albo że ten jeden nie jest oficjalnym stanowiskiem świata nauki. Po prostu przyjmujesz te badania, które są Ci na rękę, za prawdziwe (co zresztą potwierdziłeś słownie nie raz, nie dwa w ognisku).

Tyle piszesz o bezrefleksyjnym przyjmowaniu faktów od księży, a sam nie jesteś święty! Buahaha! Twoja taktyka obróciła się przeciwko TOBIE! Przegrałeś i to sromotnie ;}

Taa równie dobrze to samo można powiedzieć o tych co są do mnie w opozycji w tej dyskusji. I co z tego?
A skąd wiesz, że Kościół bada coś obiektywnie? Bo może skrupulatnie tak ale obiektywnie to raczej nie. Dlaczego? Bo bada to właśnie Kościół. Kościół uzna te "cuda", które są mu na rękę.
Proste i logiczne. Nie wszyscy naukowcy są niezależni ale jeszcze trudniej powiedzieć, żeby Kościół badał coś obiektywnie. Gdyby był jednoznaczny dowód na to, że Jezus nie zmartwychwstał, to myślisz, że Kościół by to uznał? Zrobiliby własne badania i powiedzieliby, że to kłamstwo stworzone przez komunistów, ateistów, żydów, masonów, Szatana itd.

Irhak

As Gier Irhak

25.06.2011
Post ID: 63435

Agon

Gdyby był jednoznaczny dowód na to, że Jezus nie zmartwychwstał, to myślisz, że Kościół by to uznał?

A co jeśli jednak to wyglądało tak jakby On rzeczywiście umarł i zmartwychwstał? Podkreślam - wyglądało! Są przecież substancje, które wprowadzają delikwenta w stan 'śmierci', a potem może on cudownie 'powstać z martwych' - vide voodoo (najbardziej znane prawdziwe przypadki 'wskrzeszeń').

Mosqua

Mosqua

25.06.2011
Post ID: 63439

Podobnie, Agonie, do wszystkich polityków można dać nalepkę, że to złodzieje i świnie. Tyle, że jak któryś się ujawni to już wiesz... Tak też jest i u was - ujawniliście się i trudno przez to traktować was poważnie.

Skąd wiem, że obiektywnie? Bo ci, którzy są proszeni do badań, nie wiedzą ani co badają, ani dla kogo, ani nie mają żadnych informacji na ten temat. Jeżeli sędzia byłby moim mężem, ale nie wiedział że oskarżony to ja, to wyrok byłby sprawiedliwszy, niż gdyby wiedział, że ja to ja. Patrz chociaż na cuda uzdrowienia. Pięknie by było, gdyby ilość cudownie uzdrowionych była wysoka, jakby każdy taki przypadek dziwnego uzdrowienia brano za cudowny. Częściej jednak są owe cuda odrzucane - bo są wątpliwości po badaniach, bo mógł zadziałać efekt placebo, bo podobny czas uzdrowienia był już zanotowany w szpitalach. Ale jak i sama medycyna rozkłada ręce - to wtedy brane to jest za cud.

Co do potencjalnego obalenia cudu zmartwychwstania - sprawy nie da się zbadać, ponieważ coś, co mogłoby być badane, musi być w zasięgu czegoś co umie badać. Zmartwychwstanie odbyło się raz, około 2 tys. lat temu. Jako, że podróże w czasie są niemożliwe, nie ma możliwości sprawdzenia czy cud zmartwychwstania był czy nie było też nie jest możliwe do zbadania. Ba, równie dobrze może się okazać, że cała historia Kartaginy to kłamstwo stworzone jako mit potęgi Rzymu i wyższości Europy nad resztą świata. Albo kto może sprawdzić, czy Homer jest autorem Iliady i Odyseji i czy w ogóle istniał? A może rację mieli w "Seksmisji" i naprawdę Kopernik była kobietą? Ba - sprawa na tej samej płaszczyźnie. Naukowcy nie mają możliwości tak dalekiego zaglądania w historię, by kategorycznie stwierdzić czy Kopernik była kobietą?

Irhak - między zmartwychwstaniem a wskrzeszeniem jest różnica. Łazarz został wskrzeszony i był normalnym człowiekiem. Jezus zmartwychwstał i potrafił tak przechodzić przez ściany, mieć niewyleczone śmiertelne rany (a jak nie śmiertelne to takie, co powodowały unieruchomienie niektórych członków ciała jak np. dłonie stopy) a jednocześnie potrafił jeść, pić, dotykać etc.

Agon

Agon

25.06.2011
Post ID: 63449

Mosqua

Skąd wiem, że obiektywnie? Bo ci, którzy są proszeni do badań, nie wiedzą ani co badają, ani dla kogo, ani nie mają żadnych informacji na ten temat. Jeżeli sędzia byłby moim mężem, ale nie wiedział że oskarżony to ja, to wyrok byłby sprawiedliwszy, niż gdyby wiedział, że ja to ja. Patrz chociaż na cuda uzdrowienia. Pięknie by było, gdyby ilość cudownie uzdrowionych była wysoka, jakby każdy taki przypadek dziwnego uzdrowienia brano za cudowny. Częściej jednak są owe cuda odrzucane - bo są wątpliwości po badaniach, bo mógł zadziałać efekt placebo, bo podobny czas uzdrowienia był już zanotowany w szpitalach. Ale jak i sama medycyna rozkłada ręce - to wtedy brane to jest za cud.

Ech ale chyba zgodzisz się, że instytucja religijna nie może być obiektywna w przypadku badania czegoś co może jej zaszkodzić lub wspomóc. Z cudami Kościół nie może przesadzać bo to sprawiłoby, że ludzie uznaliby Boga za jakiegoś magika, a nie mogą też zbyt często odrzucać cudów bo z kolei ludzie chcą potwierdzenia swojej wiary. I to jest właściwie dziwne bo skoro ten Bóg żąda wiary, to skąd te cuda? Jak ludzie mają wierzyć, to może nie powinno być żadnych interwencji "z góry"?
Z kolei bez żadnych znaków, brak dowodów na istnienie Boga. Ba, nawet gdyby takie znaki były, to też nie dowodzi ich boskiego pochodzenia. Równie dobrze to może być magia, diabły czy kosmici.
Wiara polega na wierze i koniec. Kościół stosuje różne strategie by pozyskać wiernych, niektóre z tych strategii są świetne np. straszenie piekłem albo groźba odrzucenia ateisty przez społeczeństwo.
Niby to bezduszne i podłe ale jednak skuteczne i ciekawe techniki, gdyż opierają się o ludzki strach. Tak samo mówienie o życiu po śmierci i posiadanie monopolu na zbawienie daje takiej organizacji prawdziwą władzę, istny "rząd dusz". Pieniądze ludzie oddają niby dobrowolnie, a jednak kieruje nimi strach i przyzwyczajenie. Tak rutyna też jest ważna. Po co coś zmieniać, jak tak jest od zawsze, a może jak coś zmienię, to stanie się coś złego? Teraz jest dobrze i nie będę nic zmieniał.
Tak działają organizacje religijne. Strach + rutyna(de facto oparta na strachu) + nadzieja(również oparta na strachu). Strach pozwala manipulować ludźmi. Kluczem jest umiejętne przerażenie mas. Co tam śmierć, lepiej powiedzieć, że ktoś będzie cierpiał nie wiadomo jak(i to jest najlepsze bo każdy sobie wyobraża najgorszą karę dla siebie), gdy odstąpi od wspólnoty. Z drugiej strony mamy nagrodę za posłuszeństwo czyli życie wieczne w Niebie(analogicznie jak z Piekłem, człowiek sam sobie wyobraża dobre rzeczy, choć może być to nieco ograniczone, gdyż pewnych dobrych rzeczy sam Kościół zakazuje, więc pewnie seks odpada i pokrewne, a także używki).
Mieć własną religię to jest prawdziwa władza nad ludźmi. Religia to najwyższa forma ideologii. To jest coś co pozwala dowolnie manipulować ludźmi.
I wcale nie twierdzę, że księża w to co mówią nie wierzą. Wręcz przeciwnie, gdyby nie wierzyli, to trudniej byłoby im ludzi omamić. A tak to sami się cieszą, że innym "pomagają", a sami kasę z tego mają. Na dodatek są otaczani pewną czcią jako kapłani. Wielu ludzi ciężko pracuje i nie są nawet w małym stopniu tak szanowani jak przeciętny ksiądz.
W Polsce jest wielu wierzących niepraktykujących oraz niewierzących praktykujących(bo np tradycja im nakazuje albo rodzina), co znaczy, że władza Kościoła powoli zaczyna się sypać. Jak dodamy do tego wyskoki Rydzyka, czy Natanka + dziwne rzeczy, które wyprawiają proreligijni obrońcy krzyża i ogólnie całe zamieszanie jakie robi Kaczyński, to ludziom Kościół się źle kojarzy.
Kolejne odkrycia naukowe stają się niewygodne: Kopernik, Darwin(tak to teoria ale najbardziej prawdopodobna, a właściwie bardzo prawdopodobna), Wielki Wybuch(też bardzo prawdopodobna, lepiej wyjaśnia niż stworzenie przez Boga). Kościół słabnie, na sile przybiera islam, choć przez Osamę jest źle kojarzony i dobrze bo to jeszcze bardziej zacofana religia od chrześcijaństwa. Świat się laicyzuje, ludzie pojmują co nimi kieruje, widzą, że wiara pomaga żyć ale nie musi odzwierciedlać rzeczywistości.

Mosqua

Mosqua

30.06.2011
Post ID: 63536

Na razie nie będę tutaj pisała, bo po prostu zabawa "Mosqua vs reszta świata" mi się znudziła. Powrócę tutaj, jak pojawią się inne fronty.

Nie chodzi ani o to, że brakuje mi argumentów czy przegrywam - jak ktoś przegląda moje teksta to wie, że ja na taki problem nie cierpię. Po prostu to jest nudne, jak jedna osoba jest pro a reszta anty a neutralni tylko szukają błędów głównie po mojej stronie.

Czemu to piszę? Bo na ognisku piszą "czy się poddałam" czy inne sprawy a nie chcę dalej na to trafiać.

Hobbicus

Hobbicus

4.07.2011
Post ID: 63642

zabawa "Mosqua vs reszta świata" mi się znudziła.

Źródło tej zabawy znajduję tylko i wyłącznie po twojej stronie, więc pretensje kieruj do siebie. Chcesz być indywidualistką totalną - sobie bądź. Ale ja na ten przykład nie widzę potrzeby narzekania na własną ideologię.

Nie chodzi ani o to, że brakuje mi argumentów czy przegrywam - jak ktoś przegląda moje teksta to wie, że ja na taki problem nie cierpię.

I owszem. Cierpisz na ten problem, iż z góry ustalasz, że to TY musisz wygrać dyskusję. Przy takim założeniu faktycznie nie brakuje Ci "argumentów" i rzeczywiście "nie przegrywasz" - w końcu nie możesz dojść do takiego wniosku, prawda?

Po prostu to jest nudne, jak jedna osoba jest pro a reszta anty a neutralni tylko szukają błędów głównie po mojej stronie.

Dla mnie wniosek jest prosty: tych błędów można się dopatrzeć głównie po twojej stronie.

Czemu to piszę?

Właśnie... Twojej odpowiedzi szczerze mówiąc nie zrozumiałem.

Wiem, dziwacznie to wygląda, że nagle wdaję się w dyskusję tak naprawdę się w tę dyskusję nie wdając, ale szlag mnie trafia, gdy widzę, jak ktoś realizuje plan "Napiszę coś kontrowersyjnego, znajdę kogoś kto ma inne zdanie, zacznę się z nim kłócić, przejdę do sfery emocjonalnej i zakończę to z impetem tak, że wygram wszystko niezależnie od sytuacji oraz dobranych argumentów". Wiem, że trolling to mocne słowo, ale użyję go, bo narzuca mi się na mój wg niektórych diabelski język jak tusz na papier.

Dziękuję za uwagę, wracam do imprezowa- znaczy się wypoczywania.

Mosqua

Mosqua

5.07.2011
Post ID: 63656

Zacznijmy od tego, że to nie JA piszę coś kontrowersyjnego, tylko piszą to inni a ja odpieram ich ataki. Nieustannie odpieram ataki na Kościół, prostuję ich słowa i wyboczenia. Sprawdź ile zaczęłam tematów - z własnej pamięci powiem, że cztery. Przez niecałe dwa lata założyłam 4 tematy. Czy ja jestem stroną aktywną czy pasywną zatem? Mogę być odbierana jako pasywnie agresywna, ale na pewno nie jestem trollem. Może dokarmiam trolle, ale sama nim nie jestem. Mówisz, że to że szukają błędów po mojej stronie świadczy o tym, że to ja popełniam błędy. Tyle, że nie szukają błędów po stronach innych (wiem z ogniska, jakbyś pytał skąd wiem)! Zatem permanentnie na mnie spada szukanie błędów po stronie anty. Wówczas działa mechanizm, który znany jest "syndromem oblężonej twierdzy". Ja sama apelowałam, aby temat o religii w politykierach został zawczasu usunięty nim pojawi się tam trolling - bo tematy gdzie można się wykazać antyklerykalizmem są jak lep na takich. Na ognisku mówiono wówczas, że poprzez analogię do rozmów o anarchizmie jesteśmy w stanie kulturalnie rozmawiać nawet na problematyczne sprawy. Jednak mnie do tego nie przekonali, a żeby w temacie nie było totalnej jednostronności ktoś musiał stanąć po stronie obrońcy. Z braku chętnych - stanęłam ja. Gdyby mnie posłuchano to by ten temat by nie istniał, nie powstałby temat o podobieństwie człowieka do zwierzęcia. Najprawdopodobniej nasza energia by bardziej skupiła na sprawach bieżących lub bardziej ogólnych. A tak przez długi czas energia tego forum była pożerana przez temat religijny, co doprowadziło do załamania się działu politykierów. Mówisz, że unoszę się emocjonalnie - na tym forum aby raz się uniosłam emocjonalnie. Raz i doskonale wiesz gdzie - popytaj innych jaki jest stosunek moich uniesień emocjonalnych do zimnego myślenia (tak ogólnie się spytaj) a zobaczysz, że mam rację. Co do tego, że niby muszę wygrać - jeżeli nie miałabym argumentów lub moje okazałyby się błędne to przyznaję rację przedmówcom. ZAWSZE! Takich przypadków było kilka, mniej niż dziesięć. Wskazuje to na to, że wygrywać nie muszę, ale się też łatwo nie poddaję, tak jak Ty to uczyniłeś w wiadomym przez Ciebie temacie. Mam silną wolę, rzadko uginam kark. Jednak kiedy przegram - uginam. Jednak walka trwa, póki się nie kończy - dopiero zakończenie walki wyłania zwycięzców lub przegranych. Dlaczego ja mam w trakcie walki położyć się na ziemi i powiedzieć, że przegrałam? Jeżeli wszyscy mieliby się poddawać po napotkaniu najmniejszej trudności, to byśmy nigdy nie doszli do aktualnego stanu techniki, technologii i nauki. Dlatego walczymy do upadłego, walczymy do śmierci. To, że potrafię dowodzić swojej racji i zbijać tezy oponentów, raczej dowodzi tego że się tematem jestem bardziej zaznajomiona niż inni, niż tego, że jestem ignorantką, która szybko na googlach szuka argumentów, a jak nie znajduje to ogłasza że oponent jest trollem, ceremonialnie porzuca forum lub obraża innych użytkowników.

Mogłabym tak pisać całymi godzinami (sam ten post pisałam i edytowałam przez godzinę), ale nie chce mi się już - to raz, a dwa, że mam życie prywatne i nie mogę poświęcić całego czasu na jeden temat w internecie. Na koniec rada - nie rób offtopu - masz do mnie sprawę, żal, problem? Pisz do mnie na priva, że coś Ci nie odpowiada, że gdzieś przeholowałam czy coś. Uwierz mi - wiele osób tak robi i w stosunku do mnie i w stosunku do innych. Ba, niekiedy mamy nawet ładna rozmowę na kilka tygodni.

PS.

No proszę moderatora, aby za jakiś czas (powiedzmy miesiąc, aby powyższa osoba mogła zobaczyć odpowiedź) usunąć posty od mojego ogłoszenia (włącznie) do tej wypowiedzi (włącznie).
A innych użytkowników proszę, by tutaj zachowali bierność i nie odpowiadali na te słowa.

Amante

Amante

23.08.2011
Post ID: 64390

Odświeżając temat.

Przedstawię teraz kilka swoich argumentów, dlaczego niewybaczalną głupotą jest dla mnie cała szopka z religią.
Zaczynając od najprostszego - chrześcijaństwo nie ma nawet orginalnych założeń. Tak, syn jakiegoś boga zrodzony z dziewicy i zgładzony przez swych przeciwników, po czym odrodzony to żaden nowy wymysł. Mitologia sumeryjska, egipska, aztecka i jeszcze parę też posiada takie wspaniałe legendy.
Biblia nie przedstawia większej wartości niż Mitologia Parandowskiego. Owszem, wartości edukacyjne, bajki z morałami, świadectwo antycznej kultury, ale to nic innego jak dzieło literackie stworzone przez człowieka.
Religie i wierzenia towarzyszyły człowiekowi od zarania dziejów. W końcu trzeba wytłumaczyć czemu są burze, czemu pojawiają się dziwne parzące światła podczas nich, czemu z nieba kapie, ludzie rodzą się umierają, i inne rzeczy nie do ogarnięcia ówcześnie. Ale po co szukać odpowiedzi, skoro można wszystko zrzucić na Wszechmocnego i Dobrotliwego Dziadka siedzącego w górze za chmurami?
Teraz już wiemy że pioruny to wyładowania atmosferyczne, deszcz to element obiegu wody w przyrodzie itd. Kiedyś to była ogromna zagadka. Nie mówię, że wszystko już zostało wyjaśnione, wiele spraw jeszcze długi czas zostanie tajemnicą. Ale tak jak znaleźliśmy odpowiedzi na poprzednie tak i znajdziemy na następne.

Co dalej? Cuda? Wybaczcie, ale pierwsze słowo cisnące się na usta to jadowite "jasne". Skoro Bóg jest dobry, potrafi 'cudować', czemu w Afryce dzieci głodują? Bóg ich doświadcza? A co mu te dzieci zawiniły, że je karze od małego? Jaki to ma sens. Nie potrafi religia znaleźć logicznego uzasadnienia, czemu tak się dzieje, więc idzie na łatwiznę - mówi "bo tak". "Bóg tak chce", "doświadcza ich".
Cudowne uzdrowienia. Nigdy nie słyszałem o uzdrowieniu amputowanej kończyny. Śmiem twierdzić że na temat medycyny i anatomii z racji wykształcenia co nieco wiem, więc nie wkręci mi nikt, że istnieją niewytłumaczalne uleczenia. Ciało człowieka jest skomplikowanym system, niedawno odkryto gen odpowiedzialny za częściową regeneracji komórek. Ustępujący rak jest cudem? Nie, to naturalne, nowotwory dają przerzuty albo ustępują. I dodatkowo różne reakcje organizmu na różne choroby. Nic w tym boskiego.

Nie obrażając nikogo, najśmieszniejszą rzeczą są właśnie dogmaty. Przyjmuj na wiarę i nie pytaj. Robienie z człowieka kompletnego kretyna. Przyjmij na wiarę że Maryja była dziewicą. No sorryyyyy, kobieta która urodziła dziecko nie może być dziewicą, przecież, jeśli nawet i podczas stosunku nie doszło do defloracji, to przy takim porodzie z tej błony nic nie zostaje.

Nie wierzę w Boga od 1 klasy gimnazjum. Jestem człowiekiem myślącym, hedonistą. Jeśli mi ktoś udowodni że nie mam racji, nawet się ucieszę, bo przeraża mnie wizja niebytu po śmierci.