|
Jaskiniowiec
|
Prawda. Facegen w Oblivionie jest koszmarny, próbowałem zrobić mojemu bohaterowi czarną brodę, a kiedy to zrobiłem, całe ciało(oprócz twarzy) stało się niebieskie!
Na tym świecie nic nie jest pewne, z wyjątkiem śmierci i podatków.
|
|
Mieszkaniec
|
Jedna z pierwszych moich gier która bardzo mi się spodobała,aż tak bardzo że póżniej kupiłem oba dodatki:"Tribunal"i "Bloodmoon".Gra w której można robić co tylko się chce.Jesteś niczym nie skrępowany nic Ciebie nie blokuje.Wciągneła mnie do tego stopnia że potrafiłem przesiedzieć przy niej 5 godz.dziennie(a wierzcie jak dla mnie to bardzo dużo).Mimo tego że zaczynałem ją wiele razy jakoś nigdy nie mogłem ją ukończyć i powodem tego bynajmniej nie był stopień trudności.Myślę że jeszcze nieraz wrócę do niej zwłaszcza że jakiś tydzień temu znów mnie naszła ochota na zainstalowanie jej.Jeżeli mam ją oceniać w 10 punktowej skali u mnie ma 9 punktów.
|
|
Mieszkaniec
|
Mnie morrowind strasznie nudzi, straszy mnie ta otwartość świata. Jestem przyzwyczajony do małej ilości wyborów lub ich ewentualnego braku. Klimat imo ciekawy ale... po 5 godzinach gry zaczynam zasypiać... więc nie miało sensu tego ciągnąć dalej. Innymi słowy, gra nie dla mnie. Strasznie nie lubię rpg-ów z taką kamerą. Preferuję styl neverwinter nights.
Cóż... po prostu nie dla mnie.
|
|
Weteran
|
Cóż tu można napisać jeszcze, oprócz chwalenia się :/
Ostatnio znowu wróciłem do grania po czteromiesięcznej przerwie, bo jak grasz, grasz i grasz, przejdziesz spory kawałek i nie zapiszesz stanu gry i jak nie dmuchnie ni z gruchy ni z pietruchy z powrotem na pulpit, to nie nastraja to pozytywnie. Jednak znów jestem na szlaku 
Pamiętam do dziś, że kluczowym momentem jak urosłem w sile przeciwko hordom wszelakiego - chodzącego, pływającego czy też latającego - ustrojstwa, było pokonanie dremory i zdobycie deadrycznego mieczyka, na długo zanim udało mi się zdobyć i założyć szklane elementy zbroi. Cieszyło mnie to niezmiernie. Teraz jak za każdym razem odwiedzam Balmorę (moja baza) i zrzucam kolejny złom, którego nijak nie da się sprzedać - jeden miecz, albo zbroja warte jest od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy sztuk złota - to zastanawiam się po co to jeszcze zbieram. Robię to jednak, gdyż nie jest znowu tego tak dużo (mam tu na myśli: deadryczne, szklane, ebonowe itp.), jak pozostałego badziewia (he he, teraz tak mówię). Później idę do kowala, naprawiam i odkładam na półkę (właściwie to na dach). Owszem niektóre udałoby się opchnąć tylko że w portfelu trzymam zawsze coś około 80k i centralnie mi się nie chce fruwać z pojedynczą sztuką.
Jako że zacząłem złodziejską karierę, jestem bezwzględny wobec każdego, kto ma jakiś problem, nieważne czy bogaty czy biedny. Okradam i zabijam, ale zdarzają się misje, gdzie trzeba komuś pomoc w potrzebie, no to robię za niańkę żeby odprowadzić nieszczęsną duszyczkę do mamusi.
Ostatnio pomyślałem sobie, że autorzy mogli pomyśleć o liczniku przebytego dystansu, jak to jest w jednej grze pt.: "Najemnicy" na PS2. Ciekawi mnie po prostu ile razy okrążyłem Ziemię 
Tak wiec pomykając sobie z moim deadrycznym mieczykiem, ubrany w szklany zestaw wykonuje misje ze wszystkich gildii, gdyż na obecnym etapie ukończyłem grę zabijając Dagoth Ura, zbieram dobra wszelakie (to co wyżej i o niezwykłych nazwach jak np. Zgniatacz czaszek) i próbuję dociągnąć parametry umiejętności do maksimum (główne i drugorzędne już są, zostały tylko te dodatkowe).
Najśmieszniejsze jest to (i w sumie tez tragiczne), że będąc złodziejem i zaczynając w tejże gildii, będę musiał postarać się o wyrzucenie (wystarczy zlecenie z gildii wojowników). Powodem jest jedna z końcowych misji, gdzie dostarczyć mam klucz. Wiem gdzie jest, ale za żadne skarby świata go nie mogę podnieść i nic w tej sprawie nie mogę zrobić, chyba (!) że zacznę grę od początku, na co się nie zanosi.
To chyba tyle w tym temacie.
Pozdrawiam
Heads, you live. Tails, you die.
|
|
Weteran
|
Logos Jako że zacząłem złodziejską karierę, jestem bezwzględny wobec każdego, kto ma jakiś problem, nieważne czy bogaty czy biedny. Okradam i zabijam(...)
Oj nie bardzo mi się podoba taki styl grania złodziejem. Sam jestem wielkim fanem postaci, których główną zaletą jest szeroko rozumiana zręczność. Natomiast złodziej zajmuje poczytne pierwsze miejsce na mojej liście - zaraz po nim jest zabójca. Osobiście po doświadczeniach z grą Thief(części od 1 do 3) wiem, że nie łatwo jest ukraść coś tak aby ofiara tego nawet nie spostrzegła. Dlatego najtrudniejszym wyzwaniem w tej grze jest wykonać wszystkie zadania omijając straże nawet ich nie ogłuszając. Zabijanie nie wchodzi w grę dla złodzieja.
"Prawdziwy bowiem, legendarny włamywacz pierwszej klasy przeszukałby w tym momencie kieszenie trollów(...) zwędziłby barana z rożna, ukradłby beczkę piwa i umknął nie postrzeżony"
Takie też przeświadczenie przeniosłem do Morrowinda gdzie złodziejski fach można rozwijać w całym tym otwartym dla nas świecie - który jak wiadomo zapewnia całą gamę możliwości - by na końcu uzyskać tą upragnioną rangę: Master Thief
Liczba modyfikacji: 1, Ostatnio modyfikowany: 2009-07-17 22:29, Ostatnio modyfikował: Dagon
http://ligaheroes.pl/ - Polska liga H5
|
|
Weteran
|
Zabijałem tylko w konieczności, żeby samemu nie zginąć, np. jak wchodziłem do deadrycznej kaplicy, żeby kraść to zaraz się rzucali na mnie i co, miałem uciekać albo stosować czary? Poza tym jako złodziej przystąpiłem do gildii Morag Tong, gdzie TRZEBA zabijać, jednakże można kraść tak, że koleś stoi przed twoim nosem, a i tak jest ślepy.
W tej grze jest multum możliwości, Tobie nie musi podobać się mój styl, tak jak mnie - Twój
Heads, you live. Tails, you die.
|
|
Weteran
|
Tak, nie musisz akceptować takiego stylu gry jaki przytoczyłem tylko, że obowiązują pewne standardy odróżniające jedną klasę postaci od drugiej. Dla Złodzieja, który zabija aby zdobyć łup trafniejszym określeniem jest Łotr, który bodajże też w tej grze występuje jako osobna klasa postaci.
Wspomniałeś, że jesteś atakowany zaraz po wejściu do pomieszczenia. Jest i na to rozwiązanie: znajomość przyrządzenia miksturki niewidzialności jest dla złodzieja bardzo przydatne i nie narusza ogólnie przyjętego wzoru tej postaci.
Ponadto jeśli dobrze pamiętam Morag Tong to gildia zabójców, która na dodatek jest w stanie konfliktu z gildią złodziei.
Tak więc jak widzisz jest pewna sprzeczność w stylu gry jaki przytoczyłeś.
http://ligaheroes.pl/ - Polska liga H5
|
|
Weteran
|
Gildia złodziei jest w konflikcie z gildia wojowników. Morag Tong jest w koflikcie z Mrocznym Bractwem.
Jednak mam problem (jakiś bug w grze) z wykonaniem zadania dla złodziejskiej gildii i nie zostanę (niestety) Mistrzem. Chodzi o dostarczenie klucza od jednego z członków, klucz niestety jest w połowie przykryty ciałem. Gdy najeżdżam kursorem na klucz, żeby go podnieść nie pokazuje mi napisu klucza, tylko jego właściciela (ciała niestety nie mogę usunąć). Tak wiec jestem w kropce.
W gildii wojowników, Morag Tong, magów i jeszcze kilku innych jestem najwyższy rangą i nie uważam, żeby przystąpienie do jakiejkolwiek, bądź wszystkich kłóciło się z jakimiś przyjętymi standardami. Moja profesja to złodziej. Rasa Khajjit.
Dobra skoro uważasz, że jestem łotrem, a nie złodziejem to niech tak zostanie.
Zamiast określenia Łotr, bardziej pasowałby tu Poszukiwacz przygód, po przystąpieniu do takiej ilości organizacji jak ja.
Heads, you live. Tails, you die.
|
|
Mieszkaniec
|
Matko jak ja tej gry nie cierpię. Nie bijcie...:]
1. Sztuczne wydłużanie fabuły i gry.
Przykładowo, musimy 5 minut czasu rzeczywistego czekać na elfa który przylezie nad jeziorko.
2. Brak jakiegoś teleportera, całą nuudną drogę przybywamy pieszo, żeby to chociaż coś poubijać, ale nieee idziemy, idziemy, idziemy...
Poza tym (to niekoniecznie wada, ale dla początkującego gracza RPG może nią być) można się zgubić, wychodzimy na powierzchnię, gdzie każą nam wybrać rasę klasę i...znak zodiaku możliwości jest tysiące, a i tak prawdopodobnie wykorzystamy jedną, dwie, góra trzy.
Grafika nawet najgorsza nie była, ale jak już mówiłem mało urozmaicenia.
Muzyka mi się podobała z tego co pamiętam, a i fabuła najgorsza nie była.
Ale nie, nie mogę w to grać.
Choć Oblivion bardzo mi się podobał
"It not dream Ymir is real"
|
|
Wędrowiec
|
Gra trochę stara ale wciągająca i warta uwagi głownie ze względu na ,działania i duży teren do odkrycia ,podziemne jaskinie ,świątynie i nie tylko.
Fabuła dość długa choć za drugim trzecim razem przechodziłem dość szybko,gra z dodatkami jest jeszcze przyjemniejsza,poszerzona fabuła zwiększa przyjemność grania.
POLECAM
|