|
Weteran
|
"I już po..." | 2008-08-21 10:44
Hmm, na razie same laurki dla KOKu. A gdzie krytyka? :] A tak poważnie, to właśnie takie relacje, w których piszecie jak było fajnie i że chcecie więcej dają nam siłę by organizować kolejne Konwenty. Najlepiej przeze mnie zapamiętane motywy to nowy zamek - Siedlisko perwersji, jednak jego jednostki nie za bardzo nadają się by tu o nich pisać, może poza 7 levelem - DefeKasią. Nasucho.pl, Nawilż.pl i to co Cod wymyślił, choć dokładna nazwa mi wypadła z pamięci. Kocykowanie, ławkowanie, zombie, i mnóstwo innych ciekawych sytuacji już wspomnianych. Jak to się właściwie dzieje, że przy dobie trwającej minimum 21h Konwent mija tak szybko? W przyszłym roku nie będę spał ani godziny :] Podziękowania dla ekipy z Ligi, sympatyczne z was chłopaki, buziaczki dla Razera. No i warto zaznaczyć, że pierwszy raz nie przegraliśmy z autochtonami w nogę. A ponieważ dali nam walkowera, to właściwie wygraliśmy 3:0 siedząc w ośrodku. Puchar Jaskini mimo trudności z z kablami, laptopami, przedłużaczami, routerami, podłączaniem, instalowaniem itp. wyszedł nam chyba nie najgorzej, patrząc zawodnikom przez ramię sporo się nauczyłem. Arena też wyszła ciekawie, choć wolałbym by losowanie trochę bardziej nas przemieszało, finał jak zwykle(poza tymi przypadkami gdy ja w nim występowałem :]) stał na wysokim poziomie. Gratulacje dla wszystkich zwycięzców i dla Tarnuma o którym nikt jeszcze nie wspomniał również. Mam nadzieje, że garnki się przydadzą :]
WE ARE THE BORG.
YOU WILL BE ASSIMILATED.
RESISTANCE IS FUTILE.
|
|
Geront
|
"I już po..." | 2008-08-21 13:48
Najpierw refleksja ogólna z konsekwencjami - odkąd nie zajmuję się organizacją jestem zbyt krótko na Konwencie. Coś z tym trzeba zrobić...
To był bardzo dobrze spędzony czas i przede wszystkim wielkie słowa uznania dla Klanu - dzięki za przyjazd i wzbogacenie konwentowej braci. Świetnie się z wami czułem, doskonale bawiłem i nie było problemu ze znalezieniem wspólnego języka Zresztą bardzo mi się podoba kuńcepcja (nie znam autora, poznałem ja w szynobusie do Opola) by starać się w przyszłości zapraszać inne grupy. Przednia myśl - mega turniej we wszystko co nam do głowy przyjdzie.
Żałuję, że to tak krótko trwało, chociaż wciąż jestem nie wyspany 
Szkoda, że nasi olimpijczycy nie maja takiej kondycji jak my. Tyle pozytywnego pałeru, jaki gromadzi Konwent, nie ma na kilku olimpiadach. Ehh...
PS.
Pozdrowienia od alter ego Szalonej Reporterki :P
PS1.
W środę przejeżdżałem przez rejon dotknięty nawałnicą, która tak nam doskwierała na Konwencie. Nie da się tego opisać, ani tego, o czym się wtedy myśli. Życzę tym ludziom, by w najbliższym czasie doświadczyli tego co my na Konwencie - radości, szczęścia i tych nieopisanych wrażeń bycia wśród wspaniałych ludzi.
Oto widzę ojca swego...
Oto widzę matkę swoją, moje siostry i braci...
Oto widzę długi szereg tych, którzy byli przede mną...
To ich zew by zasiąść wśród nich w Valhalli...
Gdzie bohaterowie żyją wiecznie!
|
|
Mieszkaniec
|
"I już po..." | 2008-08-21 20:15
Dobry wieczór!
I ja napiszę parę pokonwentowych zdań. To był mój drugi konwent z Jaskinią Behemota i przyznaję, że z roku na rok jest coraz wspanialej.
Dla mnie konwent zaczął się w środę rano w samochodzie Wojrada. Znów jechaliśmy w trójkę, tylko że tym razem miejsce Greenmana zajęła Sulia. Ciekawe rozmowy, wspominanie zeszłorocznej Byczyny i Wrocławia oraz plany Sul, by mnie wysadzić gdzieś w środku Polski i pozostawić na pastwę losu (jak to dobrze, że się obudziłem w odpowiednim momencie ).
Przedkonwencie jak to przedkonwencie powodowało zwiększoną aktywność picia przeróżnych napojów. Byczyna mnie mile zaskoczyła różnorakim asortymentem piwnym np. Paulanerem, czy też Desperadosem. Jednak to nie trunek był najważniejszy, a ludzi z którymi spędzało się czas! No i nigdy nie zapomnę tych 32 okrążeń bieżni, które to popełniłem wraz z Samuelem między 03:00 a 07:00 .
Cały konwent był jedną wielką sielanką, oderwaniem od problemów rzeczywistości, poznaniem całej masy nowych ludzi i ponownym spotkaniem jaskiniowców których już znałem. Z nowopoznanych ludzi najgorętsze pozdrowienia dla Arienki i Diany (a.k.a. Porcelanowej Spłuczki ), z którymi to spędziłem dosyć sporo czasu na konwencie oraz dalsze pozdrowienia dla Rabicana, Shamana, Szubiego (a.k.a. Zachłanny Tomasz), Uli, Izy Mamy Nuka, jak i samego Nuka, Kumbatowi oraz pełnej redakcji behemocika.pl . To tyle jeśli chodzi o nowopoznanych ludzi. Innych, których już znałem wcześniej pozdrawiam ogólnie. Obawiam się, że podczas szczegółowego wymieniania mógłbym kogoś pominąć, a tego nie chcę .
Czarnym Kapturom poświęcę ostatni akapit. Na początku zrobili na mnie negatywne wrażenie, jakby uważali się za lepszych, wywyższali się, byli aroganccy. Potem poznawałem po kolei każdego z nich i przyznaję moja pierwsza ocena okazała się w większości błędna. LukBastion, Predriks okazali się bardzo wartościowymi osobami. Na koniec to już ze wszystkimi miło się piło i rywalizowało w grodzie. Największe ukłony należą się naszemu wzorowemu konwentowiczowi Black Mosesowi (który nomen omen nie jest z Hoodsów tylko z innego klanu "Sons of The Darkness"). Sytuacja ta nastąpiła chyba w piątek albo w sobotę... Miałem doła, niektórym coraz bardziej nie podobał się mój styl prowadzenia mafii, ogólnie było coraz głośniej i nie dało się wszystkich opanować. Stwierdziłem, że mam dość, mam wszystko głęboko w poważaniu i nie będę więcej prowadził mafii. Po tym incydencie Hoodsi na czele z Black Mosesem przyszli do mnie pogadać z nadzieją, że będę jeszcze prowadził tę grę następnej nocy. Tutaj chłopaki podziękowania dla Was. Okazało się, że jeszcze oprócz kilku jednostek które mnie wspierały, innym też podoba się mój fabularny styl prowadzenia i nasza rozmowa była dla mnie bardzo pozytywna .
Nocne gry też domagają się wspomnienia:
Eurobiznes - ta cholerna gra uczy kradzieży .
Druga co do popularności gra: Junglee Speed. Zabawa była przednia. A kółka i negatywy okazały się najgorsze. Największa zabawa i tak była podczas epickich walk o totem. Byłem w to na prawdę dobry . Nigdy nie wygrałem chyba tylko z rolujący się Moandor i doskonale celująca Aerilien . Mam nadzieję, że na następnym konwencie też uda nam się w to pograć .
No i najpopularniejsza Mafia.
Toż to legenda! Byłem bardzo zadowolony mogąc poprowadzić część gier. Ta gra chyba najbardziej integrowała ludzi. Cale noce w nią graliśmy. Dziękuję też Acidowi i Crazy'emu - innym prowadzącym, dzięki którym ja też mogłem sobie przez parę gier pograć. Dlugo, oj długo będę pamiętał dwie gry. Pierwsza, gdy w pierwszej rundzie jako mafioza poświęciłem Arienkę, a w drugiej tak namotałem, że zdobyłem zaufanie Acid Dragona i LukBastiona, a potem wyeliminowałem kataniego Sandro . Oraz druga gra wspomniana już przez Rabiego "Jestem... dobry."
Od razu Was uprzedzam, że w tym roku nie udało mi się przetestować idei dwóch Katanich (albo nie daliście mi dojść do głosu, albo zbyt bardo kołowało mi się w głowie ), ale za to za rok mam nadzieję przetestować na Was tę ideę!. Strzeżcie się!
Szkoda że nie było Pentusa z jego Cytadelą. Może się uda za rok spotkać .
Podziękowania należą się też trupowi teatralnemu... yyy... znaczy trupie teatralnej. W tym roku stworzyliście arcydzieło! Gui, Deniu, Sandro, Galadorze, Faramirze, ojcze Inghamie i gościnnie Arienko... byliście genialni! I pamiętajcie: "Jestem Twoim ojcem!" .
Sam turniej w tym roku szybko się dla mnie skończył. Grałem fatalnie i Zaratustra, który praktycznie podczas rozgrywki nie popełnij żadnego błędu zasłużył sobie na to zwycięstwo. Zaratustrę rozgromił dopiero nasz tegoroczny Mistrz Wojrad. Finał w Spichlerzu, też był ciekawy. Nauczyłem się jednej ciekawej rzeczy podczas gry Wojrada i Codiego. No i niezapomniana taktyka podczas ostatniego starcia... Poszedłem po piwo, gdy Codie rozpoczynał swoje posunięcia taktyczne... Zacząłem pić kufel gdy Codie zastanawiał się nad rozmieszczeniem Archaniołów... potem wdałem się w dyskusję z Ulą i Denethorem przy okazji powoli zerując kufel. Gdy zaczerpnąłem ostatniego łyka na planszy było widać postęp - Archanioły były ruszone i Codie zastanawiał się gdy rozmieścić kolejną jednostę . To było epickie .
Z ludzi, których znałem a nie przybyli najbardziej odczułem brak Dagona, który ma podobne zdanie w sprawie miodów co i ja (wziąłem ze sobą trójniaczka i dwójniaczka - miałem nadzieję, że się razem napijemy), Nami, którą poznałem na jej zlocie urodzinowym oraz Mistrza Raja wraz z jego drugą połówką.
Taka przedostatnia sprawa... W świetlicy zostawiłem kubek z Dexterem, czy ktoś przypadkowo nie zaopiekował się nim?
To już chyba wszystko. Dziękuję wszystkim za mile spędzony czas. Dziękuję KOKowi za zorganizowanie tak wspaniałego konwentu. Chłopaki - odwaliliście kawał genialnej roboty i nie ukrywam, liczę na to, że za rok też uda Wam się dopiąć wszystko na ostatni guzik. Do zobaczenia na jakimś piwie/zlocie .
Byczyna:
1.
2. "Mam pewne opory nazywać Cię Zagubionym" - Tarnum
3. Na mych stopach dojdę wszędzie.
4. Avatara dedykuję Vandergahastowi.
Wrocław:
5. Namiś uważa, że jestem przystojny i seksowny.
6. PANYIWENGKARDUNU
7. Dziedzic!
|
|
Rezydent
|
"I już po..." | 2008-08-22 17:43
|
|
Weteran
|
"I już po..." | 2008-08-22 20:04
Wreszcie doszłam do siebie na tyle żeby coś napisać:P
Po pierwsze: już mi Was brakuje!
Po drugie: co za sztuka!
Po trzecie: co za finał! Wiwat Wojrad!
Po czwarte: cóż to było za makao, pełne precedensów.
Po piąte: ach te powroty ze śpiewem na ustach w tanecznych podskokach, z wycieczkami po cmentarzach i zaporami mostowymi. 
Po szóste: cud, miód, piwo, topór, włócznia, nóż, łuk, wiwat gród!
Po siódme: autobusiku nas tak w nieskończoność wieś! :p
Po ósme: Hoodsi ok. (chyba?), no przyjmijmy, że średni bilans wyszedł na plus!
Iskierka: Co ty gadasz błysk błysk o jakimś przyjmowaniu błysk błysk jasne, że bilans wyszedł na plus! Wielkie BŁYSK BŁYSK dla nich!
Po dziewiąte: mafia czai się wszędzie!
Po dziesiąte: ech, ja tak chce jeszcze!
"Przylądek się nagle w morzu zbudził
I spojrzało zza wzgórz słońca oko-
A stamtąd pobiegł złoty ślad tak wysoko
Jak moja droga do świata ludzi"
R. Browning
|
|
Jaskiniowiec
|
"I już po..." | 2008-08-22 20:44
A w przyszłym roku planujecie zrobić ową biesiadę w grodzie, jak tym razem? Ukradnę łuk i będę strzelał do Tabrisa Nie wiem, czy był/będzie, ale i tak będę do niego strzelał, nawet z grodu do jego domu, trafię.
Liczba modyfikacji: 1, Ostatnio modyfikowany: 2008-08-22 20:45, Ostatnio modyfikował: Ptakuba
Niektórzy myślą o mnie źle.
Inni jeszcze gorzej.
A niektórzy w ogóle nie myślą ;P
Apeluję o przestanie porównywania Heroes III, IV i V. Każda ma 10/10 :D
|
|
Weteran
|
"I już po..." | 2008-08-24 01:23
Nareszcie znalazłem chwilkę aby uważnie przeczytać wasze wrażenia po konwencie i...
Ehh... straszliwy żal i złość na samego siebie. NIGDY więcej nie opuszczę konwentu!
Zagubiony Z ludzi, których znałem a nie przybyli najbardziej odczułem brak Dagona, który ma podobne zdanie w sprawie miodów co i ja (wziąłem ze sobą trójniaczka i dwójniaczka - miałem nadzieję, że się razem napijemy), Nami, którą poznałem na jej zlocie urodzinowym oraz Mistrza Raja wraz z jego drugą połówką.
Zag! Jesteś Wielki!
God doesn't know me
|
Mistrzyni Zagadek
Nami
Weteran
|
"I już po..." | 2008-08-24 16:57
Heh, ja też jestem zła na siebie. Ale niestety nie miałam żadnej możliwości wyboru po podpisaniu kontraktu...
Jupi! Ktoś za mną tęsknił
Sin does not exist
|
|
Jaskiniowiec
|
"I już po..." | 2008-08-28 18:53
V Konwent zakończył się już kilka dni temu a ja nie mogę w to uwierzyć. Tyle wrażeń, spotkań z nowymi osobami ale po kolei.
Na Konwent pojechałem z Sulią i Zagubionym, miał jechać jeszcze Ingi, ale praca go zatrzymała. W czasie jazdy rozmawialiśmy z Sulią a Zagubiony przespał prawie całą drogę. Po dotarciu do Byczyny (dokładnie do internatu w Polanowicach) i gorącym przywitaniu z jaskiniowcami podszedłem do siedzących z boku na ławeczce ligowców. Chwilę porozmawialiśmy. Po tym pierwszym spotkaniu odniosłem wrażenie, że osoby grające w Lidze są zarozumiałe, a przyjechały na Konwent, aby zagarnąć wszystkie nagrody. I nie była to tylko moja opinia na ich temat. Na szczęście była to błędna ocena. W miarę poznawania okazało się, że wszyscy możemy się świetnie razem bawić. Predrix szybko nauczył się dobrze grać w mafię, a inni też polubili tę grę. Za świetną grę w mafię specjalne gratulacje składam Izie – w jednej grze sama jedna pokonała 6 mieszkańców miasta.
Oprócz mafii w tym roku było dużo grania w H3.
Bardzo ciekawe były półfinały PJ w świetlicy, gdzie Black Moses pokonał Pentacza a Razer pokonał Jansena. Widać było, że się bardzo starali (Razer pierwszy dzień robił 45 min.), a ja to z przyjemnością oglądałem. Finału PJ niestety nie widziałem, bo byłem zajęty swoim finałem na Arenie. Walki na Arenie były dla mnie bardzo męczące, było ich w sumie 15. Aby dojść do finału, pokonałem Islingtona, Black Mosesa, Kumbata i Zaratustrę. Szczególnie zapamiętam te sobotnie walki. Było mi bardzo miło, że na sali byli Razer i Black Moses – nie jako przeciwnicy, tylko przyjaciele. Spośród jaskiniowców dziękuję Morgrafowi za kibicowanie do końca rozgrywek.
Doping podczas finału w Spichlerzu jak zwykle wspaniały. Wszystkim dziękuję. Piwo od Jansena smakowało jak żadne inne.
Podsumowując, spotkanie uważam za bardzo udane. Cieszę się, że na Konwent przybyli gracze z Ligi – przez dziewczyny zwani „barbarzyńcami”. Jak się to okazało, byli to honorowi i przestrzegający zasad wojownicy.
Szczególnie dobrze zapamiętam rozmowy z Kumbatem. On nie jest ani z Jaskini, ani z Ligi, po prostu kocha Heroes3 i za to go cenię.
Podziękowania dla całego KOK za zorganizowanie nam tak fajnej zabawy.
Liczba modyfikacji: 1, Ostatnio modyfikowany: 2008-08-28 19:08, Ostatnio modyfikował: Wojrad
"Jestem Wiecznym Wojownikiem i moje przeznaczenie jest już określone, moim przeznaczeniem jest wojna i śmierć, moim przeznaczeniem jest strach..."
Michael Moorcock
|
|
Weteran
|
"I już po..." | 2008-08-28 20:53
A mnie tradycyjnie nie było. Głównie z powodu pracy, choć nie wiem czy bym pojechał nawet gdybym nie pracował. Ale wasze relacje coraz bardziej nakręcają mnie na takie spotkania, obawiam się tylko jak zostałby przyjęty człek który raczej mało udziela się w "klimatycznych" działach JB (Osada, Karczma PB) a preferuje raczej wątki dot. samych Heroesów, do tego ma tytuł weterana a na konwencie jeszcze nie był (wiem wiem, czas nadrobić).
Nie wiem tez jak byście reagowali na Konqera który od premiery Heroes V zdążył sobie wyrobić opinię wiecznego marudy i nałogowego krytykanta, a na konwencie okazałby się raczej spolegliwym i wyluzowanych gościem. No cóż... może za rok, już jako student, będę miał okazję zreperować wizerunek.
Wybaczcie że poruszam tu dość infantylne kwestie, ale ktoś kto na konwencie jeszcze nie był może mieć i takie "rozterki". Wybaczcie też ten "rzewny" post, w końcu macie niemal same pozytywne wspomnienia z konwentu, sam jestem zadowolony że był udany - przyszłoroczny może być jeszcze lepszy. 
No i szczerze gratuluję organizacji (nie jest łatwo dopiąć wszystko jeśli nie na ostatni, to na przedostatni guzik) i takiej... "magii" w tym wszystkim. Ech... miałem tego nie pisać ale jednak - żałuję że mnie nie było.
Pozdrawiam.
Bring me to hell!
I can scream much louder!
The voice of freedom
SLAY THE CHAINS OF POWER!
|
|
Geront
|
"I już po..." | 2008-08-28 22:18
Konqer, jak masz rozterki, to "przestań pieprzyć, idź się lepiej piwa napij".
Tylko modlitwa może Was zbawić!
|
|
Weteran
|
"I już po..." | 2008-08-29 11:58
Rozterki... odkąd zacząłem współpracować przy organizacji jestem wyczulony na to, by właśnie tak owych ludzie nie mieli.
W Przewodniku wyraźnie zaznaczone są kwestie atmosfery, to co Konwentowicze opisują na forum tylko to potwierdza. Nie mówię tutaj o tym, że każdy z nas chodzi w kółko i czytuje Nietschego tylko właśnie o bardzo szybką integrację i odnalezienie się już po samym przyjeździe. Warto też zerknąć na relacje z konwentu, to wszystko ma przekonać innych, że przyjazd na Konwent to przygoda, a nie stres. Konwentowiczów jest tak dużo i są na tyle różni, że każdy znajdzie na Konwencie coś dla siebie.
Zresztą ciekaw jestem ile osób nie przyjechało w tym roku (bądź zabrakło im determinacji) z podobnych powodów jak Konqer
"Ironia losu bywa czasem ironiczna"
"Ty wiesz swoje, ja znam prawdę"
"Kto jest bez winy, niechaj pierwszy rzuci kamień"
|
|
Weteran
|
"I już po..." | 2008-09-01 06:42
Konqer zdążył sobie wyrobić opinię wiecznego marudy i nałogowego krytykanta, a na konwencie okazałby się raczej spolegliwym i wyluzowanych gościem.
Isli, to mi przypomina twoje nastawienie do mej osoby przed drugim konwentem :P
Zielevitz:
Jakbym był złośliwy to bym stwierdził, że Apocalyptica ma słabe teksty.
|