2004-05-09 17:29
|
*Mnich spojrzał na Hexe. Sadowiła się na ławie naprzeciw; obok McGregor'a. Nic dziwnego, szkot - skoro tylko obaczył biaogłowę - przybrał wyraz twarzy godny amanta z Sheerwood śjakiegoś.. Szarmancko zaszurał onucami, wypiął pierś, wciągną - opitą wodą - dolną część torsu i zaskrzypiał ławą. Cały Gregor..chehie..
Zaspany wzrok Eon’a powędrował od postaci przy jego stoliku w kierunku Morfa i Arphena. Lubiącym zwierzęta (szczególnie te pustynne) człowiekiem był.. Pogłaskał po piórach kota, krukowi przygładził wąsy.. Obrazy już o tak późnej porze majaczyły..
Nieprzytomniejące zwolna oczy skierował następnie ku osobie Sulii, urodziwej oberżystce.. Patrzył jak zręcznymi ruchami roznosi napitki i strawę, rozmawia z nowoprzybyłym wampirem.. Gil coś opowiadał rzewnie i z przejęciem... Umysł mnicha już tej mowy nie rozpoznawał...
Nagle głowa mu opadła na ławę. Ciężki to był dzień i pora nie wczesna. Dało się słyszeć tylko cichy oddech śpiącego mnicha...*
|
2004-05-12 17:09
|
- Śpij dobrze, Gilu! - zdążyła krzyknąć jeszcze za oddalającym się wampirem - Na śniadanie przygotuję ci kaszankę i tego krwiopodobnego napoju.
Sulia, ze względu na późną porę poruszała się cicho wśród ław, zatrzymując się przy stolikach i zagadując do gości. Wtem rozległo się ciche pukanie do drzwi...
- Dziwne... wszyscy zawsze wchodzą od razu. - kiwnęła głową na Morfa. Kruk usiadł na jej ramieniu. Czując się bezpieczniej, podeszła do drzwi i otworzyła je. Rozległo się głośne..
- Haaaaaaaa....
Dalszego ciągu goście nie usłyszeli, bo Sulia zaskoczona zatrzasnęła drzwi.
Uśmiechnęła się po chwili sama do siebie i wyjrzała raz jeszcze na zewnątrz. Bywalcy Zakątka spoglądali na nią zdziwieni. Po chwili elfka otworzyła drzwi szerzej i wskazała stojącemu na progu człowiekowi stół Hexe, Maca i Eona.
Wysoki, ubrany w dziwny zielony strój mężczyzna podszedł do nich i stanął przy mnichu. Wyjął spod płaszcza pakunek i oworzył go. Zapachniało czymś pieczonym...
- Haaaaaaggis!! Najlepsze, swieże i jeszcze gorące! - goście usłyszeli wreszcie cały okrzyk. Eon otworzył oczy i wpatrywał się nieprzytomnym wzrokiem w człowieka, który zakłócił mu sen.
Sulia, nie przestając się śmiać, podziękowała dostawcy i zaprosiła go na puchar miodu. Po chwili była już przy Eonie.
- Zapomniałam ci oznajmić, że tamta karczma ma bardzo oryginalne metody roznoszenia zamówień. Dobrze gotują i dobrze krzyczą. -- Smacznego. - jej zielone oczy zabłysły wesoło.
|
2004-05-13 13:59
|
W Zakątku jak zwykle panowała ciepła, miła atmosfera. Na zewnątrz chłodny wiatr niósł zapach kwitnących jabłoni trącając lekko seledynowe listki. Mi weszła do środka jak zwykle cicho i jak zwykle za nią wśliznął się przez drzwi duży, szary wilk, który natychmiast majestatycznym krokiem podszedł do Sulii, żeby się z nią przywitać. Bury płaszcz pólelfki był pokryty przydrożnym kurzem i wirującymi wszędzie białymi płatkami. Zdjęła go i przewiesiła przez oparcie krzesła, po czym uśmiechnęła się do Gospodyni.
- Witaj, Sulio, dostanę szklankę mleka?
|
2004-05-15 04:19
|
- Ech... - elfka jak zwykle wydała z siebie ciche westchnienie na widok pięknego wilka. Witając się z nim, położyła mu na chwilę dłoń na głowie, uśmiechnęła się i szepnęła parę słów. Następnie podeszła do Mirabell.
- Witaj Mi. - uśmiechnęła się do elfki. - Myślałam, że mamy późne opady śniegu. - mrugnęła wesoło i wskazała na jej płaszcz pokryty płatkami. - Rozgość się. - kiwnęła głową w kierunku stolika zajmowanego przez Hexe i dwóch panów - Mleko zaraz doniosę. Opowiesz nam skąd wracasz.
Po minucie pojawiła się z tacą w rękach. Podała Mirabell mleko. Pozostałym gościom napełniła ich puchary i kubki.
- Dosiądę się do was na chwilkę - uśmiechnęła się i postawiła przed sobą dzban z parującą herbatą i talerz pełen ciastek miodowo-orzechowych.
- Smacznego moi drodzy.
|
2004-05-20 11:30
|
Do Zakątka cichcem wślizgnął się zakapturzony przybysz. Miał na sobie brudne, stare łachmany, niegdyś będące wspaniałym płaszczem a przy jego pasie spoczywały dwie wyszczerbione i lekko zardzewiałe katany. Ukłonił się nisko gospodyni i zajął stolik w rogu sali nie chcąc nikomu przeszkadzać. Zasiadł wygodnie i zdjął kaptur, spod którego ukazała się gościom znajoma twarz.
Był to Lobo, który wrócił po kilkumiesięcznej nieobecności. Wyjął z resztek rękawa swą wierną piersiówkę i, pociągając z niej raz po raz, pogrążył się w zadumie.
|
2004-05-24 01:30
|
Wtem Gil zszedł po spiralnych schodach wprost ku wszystkim znajdującym sięw sali głównej. Gdy dostrzegł Loba siedzącego w rogu sali, podniósł ciało i aby do niego szybciej dotrzeć sunął 30 centymetrów nad posadzką. Osiągnąwszy cel, odsunął krzesło i dosiadł się do przybysza.
-Witam Lobo! Usłyszałem, że długo tu nie byłeś - podróżowałeś i mam ochotę na kiika pytań... Ponieważ ja również wróciłem tu wczoraj po długiej nieobecności, chciałbym cię zapytać gdzie tak wędrowałeś skoro nasze drogi się nie zeszły? - po czym wampir wyciągnął spod płaszcza fiolkę żywej krwi i wypił... No Lobo... słucham
_
Bene Tele Mara
|
2004-05-24 11:07
|
- Co...? Co jest? Co się stało? - McGregorowi zsunęła się ręka ze stołu, którą podtrzymywał głowę. - Ale żem kimnął. Coś mówiłeś mnichu?
Eon jednak chyba za bardzo nie wiedział co się dzieje.
- Ale miałem sny. Cały czas śnily mi się tęcze, a mówią że tylko niewiasty śnią w kolorze.
Zniżył glos.
- Nic dobrego to chyba nie wróży. Co prawda na snach się nie znam, tym niech się zajmują odpowiednie służby, ale na moje strasznie dziwne. - Podrapał sie w łysinę. - Będzie wojna.
- Ale póki co spłukałbym gardło odrobinką czegoś, co niekoniecznie musi być pochodną koziego mleka.
|
2004-05-24 15:12
|
- Lobo! Jakże dawno cię tu nie było... - spojrzała na podniszczone ubranie drowa - Chyba Darkena będzie miała dużo roboty z szyciem. - uśmiechnęła się do niego i podała dzban najprzedniejszego miodu a obok postawiła butelkę sake. - Zawsze parę kropel tego napoju czeka tu na ciebie. Rozgość się, odpocznij. Jeśli potrzebujesz pokoju by się odświeżyć i przebrać to na górze na pewno jeden wolny się znajdzie. I przyłączam się do prośby Gila... Opowiedz co porabiałeś przez ten czas.
- Czy podać śniadanie? - zwróciła się do wampira.
Usłyszała głos Szkota. Odwróciła się w jego kierunku i kiwnęła głową:
- To może krowie mleko, Mac? - mrugnęła wesoło.
|
2004-05-25 10:32
|
Do Zakątka wszedł wielki bukiet kwiatów. Podszedł do Sulii.
- Przepraszam, że mnie tak dawno nie było... A raczej, że jednak przyszedłem... - wyjąkał bukiet i znalazł się z rękach Gospodyni prawie zwalając ją z nóg. Uśmiechnięty druid przywitał się z Sulią, po czym usiadł przy stoliku McGregora, Eona i Hexe.
|
2004-05-25 12:08
|
- Dziękuję - uśmiechnęła się Mi biorąc od Sulii mleko - Wracam z głębi Zaczarownaego Lasu, ojczyzny Ellapara - dodała dotykając miękkiej sierści wilka, który patrzył na Gospodynię przyjaźnie. Po tych słowach wzięła płaszcz i skierowała się w stronę stolika, przy którym siedzieli już McGregor, Eon, Hexe i DruidKot.
- Chyba nie będzie wam przesdzkadzało, jak się przysiądę?- zagaiła z uśmiechem i usiadła obok nich.
|
2004-05-25 23:47
|
Człowiek o białych włosach siedział jak zwykle sam...
Rozmyślał sobie właśnie o swoim doświadczeniu, o tym czego się nauczył przez całe swoje życie, kiedy wszedł do karczmy bukiet kwiatów. W tym momencie skrytobójca zdał sobie sprawę z tego czym jest. Przecież on nic nie umie. Umie się kryć, zabijać. Do tego został wyszkolony i to jest jego jedyny cel życiowy... zabijanie... zabijać aż sam nie zostanie zabity...
Czym prędzej wstał i opuścił oberżę... jedyne co mógł zrobić dla tych spokojnych osadników to sprowadzić na nich kłopoty, a... chyba tego nie chciał.
|
2004-05-26 02:30
|
- Kot... bukiet kwiatów... - elfka na chwilę zaniemówiła ze zdumienia - Kto by przypuszczał, że doczekam się takiego połączenia. - jej oczy zabłysły zawadiacko. Spojrzała na lekko zakłopotanego Kota. - Dziękuję ślicznie. To naprawdę piękny bukiet. - uśmiechnęła się do Kota promiennie. - Taka niespodzianka, a dokładniej jej sprawca, zasługuje na olbrzymi kawałek ciasta czekoladowo-orzechowego. Właśnie się piecze. Zaraz podam. - poszła wstawić kwiaty do wazonu. - Jeszcze raz dziękuję.
Po drodze minęła Cobalta. Wyglądał na smutnego...
- Mam nadzieję, że ponownie zawitasz do Zakątka Cobalcie. - uśmiechnęła się do skrytobójcy - Miód czy też piwo zawsze czekają. Goście i ja również. A jak będziesz następnym razem to poproszę Cię o pomoc przy tym kredensie, co stoi w kuchni. Muszę go przesunąć. - skinęła Cobaltowi głową na pożegnanie.
|
2004-05-26 06:10
|
Elfka przeciągnęła się mocno, rozprostowując obolałe mięśnie pleców.. "Za dużo siedzącego trybu życia" - mruknęła do siebie. Z radością w oczach witała nowoprzybyłych. Podrapała Arphena, który w międzyczasie wskoczył na jej kolana. Poczęstowała się ciasteczkiem i spojrzała bystro na Mirabell.
- Więc, Mi.. Opowiesz nam, co tam w szerokim świecie słychać? - w głosie elfki było słychać nutkę żalu i tęsknoty za czymś...
|
2004-05-26 09:26
|
Po jakiś dwóch godzinach Lobo zszedł po schodach do głównej sali.
- Wybaczcie, musiałem się trochę zdrzemnąć, nie wyspałem się od... - kalkulując coć w myślach - od kiedy wyruszyłem...
Przeciągnął się aż mu kości strzeliły.
- A co do mojej wyprawy, to szczegóły wolę zachować dla siebie, wybaczcie. Poza tym nie jestem dobry w sklecaniu opowieści, nie chciałbym was zanudzać. Powiem wam jednak, że przemierzyłem wzdłuż i wszerz niemal cały znany świat, a nawet kilka miejsc, o których nikt nic nie wie. Zwiedzałem strzeliste wieżyce Silverymoon, przemierzałem cienie Podmroku oraz krążyłem po pustyniach Imperium Cieni. Ale w końcu moja droga zawiodła mnie z powrotem.
Zakończył swoją opowieść i wrócił do kufla.
|
2004-05-26 13:23
|
- Skąd ta tęsknota w głosie? - zapytała Mi uśmiechnąwszy się do Hexe - Czyżby za owym szerokim światem? - dodała stawiając przed sobą kubek pysznego mleka. Ellapar położył sie na podłodze i przymknął oczy. Promienie wpadającego przed okno słońca grały tysiącem odblasków na jego szarej sierści.
- Nie byłam tym razem w żadnym ciekawym miejscu, ostatnio omijam wielkie miasta - ciągnęła obserwując mruczącego na kolanach elfki Arphena- Lasy i bezdroża są najpiękniejsze wiosną, kiedy deszcze uniemożliwiają przejście ludziom... wtedy można wędrować po rozmokniętych leśnych ścieżkach i niedostępnych górskich szlakach, spać w jaskiniach albo w głębi puszczy - półelfka zamyśliła się, zapomniawszy, gdzie jest. Po chwili zreflektowała się - Ale ale, zanudzam was, a miałam słuchać - rzekła z uśmiechem.
|
2004-06-02 15:54
|
Drzwi powoli się otworzyły. Admirał wraz z piękną nieznajomą wszedł do Zakątka.
- Ceadmill Sulio. Dawno mnie tutaj nie było. Oto prezent z dalekiej podróży. Perła z Mórz Południowych. Mam nadzieję, że Ci się spodoba.
Chciałbym napić się mojego ulubionego słodkiego Piwa z czarnymi szyszkami, oraz zjadłbym ciasteczek tych, które tak wspaniale pieczesz. Chyba nie będę musiał buszować już w kuchni... hihi
A dla mojej towarzyszki napój z wodorostów i sushi, jeśli jest oczywiście.
- Witam wszystkich zebranych.
Mirabell, Hexe miło mi was widzieć. *Skłonił się nisko.
- Panowie zdrowie wasze.
Napoje dla wszystkich. Cieszmy się, radujmy, Linkownia zawinęła do portu.
|
2004-06-08 08:17
|
Elfka częstowała właśnie gości przy najtłoczniejszym ze stolików ciastem czekoladowo-orzechowym, kiedy do Zakątka wkroczył elf w marynarskim stroju.
- Witaj w mych skromnych progach Tar. - przywitała się serdecznie z Admirałem i z ciekawością zerknęła na piękną nieznajomą. Wysłuchała z uwagą słów elfa...
- Tar, ale tą perłą nie jest bynajmniej twa towarzyszka?! - lekko przerażona spojrzała na Admirała.
|
2004-06-13 06:12
|
- Sulio, nie martw się.
Moja towarzyszka na miano Perły Mórz Południowych zasługuje jak najbardziej. Nie jest moją własnością, dlatego nie mogę Tobie jej ofiarować.
*odchylił płaszcz i z kieszeni na piersi wyciągnął czarną perłę*
- Oto perła dla Ciebie, Sulio. Niech służy Tobie tak dobrze jak mi.
A teraz skosztujmy twych cudownych przysmaków.
|
2004-06-13 06:36
|
Chwilę za Admirałem do Zakątka wszedł odziany w pasiasty marynarski uniform Lobo, który właśnie wrócił z Tarbandem ze swojej pierwszej morskiej podróży.
- Ech...przyjemnie to tak pływać po otwartych morzach, lecz zawsze mawiam, że nie ma to jak w domu...miodq, jeśli łaska droga Sulio!
Zdjął płaszcz z wysokim kołnierzem i usiadł przy swoim stałym stoliku w rogu sali.
|
2004-06-14 16:18
|
Elfka odetchnęła z ulgą. Przyjęła perłę z rąk Tarbanda. Upominek błyszczał tak pięknie...
Sulia ocknęła się dopiero wówczas gdy Morf usiadł na jej ramieniu. Pogładziła jego lśniące, czarne pióra i uśmiechnęła się do kruka.
- Już idę do kuchni. Zamyśliłam się.
Skinęła głową Admirałowi, dziękując za perłę.
Kiedy pojawiła się ponownie na sali, niosła w rękach dzban miodu i talerz słodkości.
- Proszę Tar. Ciastka i szyszki. Twoje ulubione. A jeśli chodzi o dania dla twej towarzyszki - elfka skinęła głową niezajomej - to powinny niedługo się tu pojawić. Mam nadzieję, że owe słodycze umilą wam czas oczekiwania.
Potem podeszła do każdego z gości i wypełniła puchary miodem. Admirał był dzisiejszego wieczoru bardzo hojny, pomyślała i uśmiechnęła się do drowa, którego właśnie obsugiwała.
- Proszę bardzo, Lobo.
|