|
Oberża pod Rozbrykanym Ogrem"Zakątek, a więc... Advena, saluta domi!" |
|
|---|---|---|
| Aktualnie w Osadzie: Irydus, Tabris | Ognisko jest zgaszone. | |
Darkena2004-04-04 03:44Post ID: 14200 |
- Hehehe dobry pomysł Tar. - Dark uśmiechnęła się i spojrzała na admirała z uznaniem - Ciekawe, co zrobią goście, gdy zamiast mocnego piwa znajdą w kuflach sok pomarańczowy - chytrze rozejrzała się dookoła i rzuciła czar.... |
Hetman jOjO2004-04-04 14:14Post ID: 14201 |
* hetman wszedł zadowolony czegoś z siebie, usiadł na swoim mieńscu |
Admirał Tarband2004-04-04 16:31Post ID: 14202 |
Tarband przytomność umysłu zachowawszy, począł szukać w swej sakwie manierki z wyśmienitym jOjOwym Mocnym. |
Sulia2004-04-05 09:32Post ID: 14203 |
Elfka, gdy tylko zobaczyła Hetmana leżącego na podłodze, krzyknęła przerażona. Taca wylądowała na jednym ze stolików, a Sulia po kilku sekundach była już przy Tarbandzie i khuzdzie. |
Hetman jOjO2004-04-05 17:25Post ID: 14204 |
* khuzd odkaszlnąl mocno po raz ostatni i z wracającym życiem wykrztusił... * |
Mr. Rabbit2004-04-05 18:00Post ID: 14205 |
Cobalt się uśmiechnął sam do siebie jak zwykle... . *Z taką wiedzą to nic tylko czekać na konrakt na jOjA*, po czym wrócił do swojej półdrzemki, półsnu... |
Darkena2004-04-06 00:43Post ID: 14206 |
- Eeeeee...tego....no.... - Dark uśmiechnęła się figlarnie i poskrobała za uchem - to może ja już pójdę - zaśmiała się cicho z udanego dowcipu, zmieniła się w rudego ptaszka i wyleciała przez okno. |
Mirabell2004-04-06 08:12Post ID: 14207 |
Mi zasłoniła twarz rękawem, starając się nie śmiać za głośno. Na wszelki wypadek zerknęła do stojącego przed nią naczynia, ale na szczęście jego zawartość nie zmieniła się, choć ilość owej zawartości zmniejszyła się dość znacznie. Półelfka spojrzała na leżącego koło ławy wilka, ale ten miał najbardziej niewinną minę, jaką kiedykolwiek przybrało zwierzę. Za oknem lekki szum wiartu wtórował cichym trelom ptaków, trącając rozwijające się listki jak struny. Pachniało wiosną. |
Admirał Tarband2004-04-06 12:37Post ID: 14208 |
Tar oddalał sie w kierunku kuchni... |
Sulia2004-04-06 13:36Post ID: 14209 |
- Punkt 4. regulaminu?? - zdziwiła się - A..no tak..regulamin - uśmiechnęła się do zmieszanego Hetmana - Skądże znowu. W twym kuflu był po prostu sok pomarańczowy. Przypuszczam, że Dark... - popatrzyła na rudawego ptaka znikającego za oknem - się troszkę nudziła. Będziesz zdrowy Hetmanie! - krzyknęła radośnie - Przecież sok nie może ci zaszkodzić... - spojrzała uważnie na khuzda - Nie może, prawda? |
Mirabell2004-04-06 13:59Post ID: 14210 |
Ellapar spojrzał na Gospodynię błyszczącymi oczami, w których ostatnio (może to wpływ pory roku, a może Osady...) obok książęcej dumy pojawiały się figlarne błyski. Wyczuł przyjazną osobę. |
Hetman jOjO2004-04-06 14:11Post ID: 14211 |
- No to mi ulżyło! bo raczej nie zdarzają mie się bezprzyczynowe utraty świadomości, jeśli rozumiesz co mam na myśli... - znać było, że khuzd do zwykłej swojej formy wraca. |
Sulia2004-04-07 01:08Post ID: 14212 |
- To jest małe co nie co? - mrugnęła wesoło przechodząc obok stolika khuzda - Widzę Hetmanie, że apetyt ci dopisuje. A to najlepiej świadczy o tym, że sok pomarańczowy nie zaszkodził ci za bardzo. Trochę czasu zajmie mi przygotowanie zamówienia więc cierpliwości. Muszę też zająć się tym pięknym stworzeniem. - spojrzała na Ellapara kroczącego tuż za nią. |
Anthon2004-04-07 15:22Post ID: 14213 |
Anthon schodził powoli rozciągając się i pojękiwując. Następnie zwrócił się do Sulii: |
Sulia2004-04-08 14:21Post ID: 14214 |
- Przykro mi Anthonie, ale nie szukam żadnych pomocników. Rozejrzyj się po Osadzie, a na pewno znajdziesz coś ciekawego - uśmiechnęła się do niego na dzień dobry - Zaraz przygotuję jajecznicę i herbatę. To bardzo pożywny zestaw śniadaniowy... i bardzo popularny. - wskazała mu miejsce przy stoliku i poszła szykować zamówienie. |
Mr. Rabbit2004-04-08 16:34Post ID: 14215 |
Cobalt opuścił karczme jeszcze w nocy. Teraz wraz z nadejściem dnia powrócił znowu. |
Anthon2004-04-09 03:42Post ID: 14216 |
Anthon z kamienną twarzą zareagował na odmowę Sulii słowami: |
Gil2004-04-09 09:21Post ID: 14217 |
- Sul, dawno mnie tu nie bylo........ Stan jaki teraz zastałem jakoś mnie nie zadawala, wrrrr....... *odlecial w zdenerwowaniu* |
Oberżysta Ilness2004-04-09 10:06Post ID: 14218 |
- Tak, tak, drogi Anthonie, ja i Sulia damy sobie radę z Oberżą, a Tobie zaś rzeczywiście radzę poszukać zajęcia w Osadzie - jest jeszcze wiele nieobsadzonych zajęć. - powiedział Oberżysta i zamknął okno za Gilem. |
Sulia2004-04-09 14:44Post ID: 14219 |
Idąc w kierunku kuchni usłyszała stwierdzenie Anthona. Szepnęła tylko słów kilka o drażliwych charakterach. Zaraz potem zobaczyła Gila, który wpadł nagle i równie nagle odleciał. |