2003-08-07 07:21
|
Obys tylko nie śpiewał w tym barbarzyńskim języku, co się go uczysz, bo marny wtedy twój los... ;)
|
2003-08-07 07:27
|
Für Faramir zasinge ich Lieda
W podziece za seine pienie
Ob bedzie to w tej Sprache
Bitte um Zeit na zastanowienie
|
2003-08-07 09:20
|
- p-aram paa(crazy beknął przeciągle)ram, pampam *crazy zaintonował pieśń, wyczłapując się z piwniczki.* To co, panockowiem, napijem się trosecke? łobudziło mnie cytcytanie imć Valturmana.
- skąd ty sie tam wziołeś? w piwniczce? - zapytał Faramir - mam bardzo złe przeczucia - Far poszedł w stronę piwniczki i zajrzał tam
*śpiącą w dziupli na drzewie pięc mil dalej obudziło przeciągłe wycie*
uuuuuuuuu - Faramir prawie płakał
co się stało? - zapytał imć Guinea, wczołgując się do sali. - już pospać sobie w beczce spokojnie nie można... do czego to dochodzi!
-uuuu BO ON - wskazał palcem na crazyego - łeee POZBAWIŁ NAS WSZYSTKICH eeeeee ZAPASÓW ALKOCHOLI! NIEEEE co powie nasz... - nie dokończył, bo sala przeciągle zawyła
*co znowu? - pomyślała sobie sowa*
NIEEEEE
Kilka bardziej nerwowych osób wyciągneło topory (wiadomo kto to był :)) i rzuciła się na osadowego szaleńca. Trafili na pustke. W miejscu gdzie przed chwią stał (leżał? siedział?) crazy, było... właściwie to nic nie było. Nikt nie zauwarzył też zniknięcia diabła.
w momencie kiedy jOjO krzyczał na swojego kompana czemu stoi mu na nodze, crazy znalazł się 6 tysięcy kilometrów niżej, w piekle.
- jedyne co wydarło się z jego spragnionych ust to: o cholera
|
2003-08-10 04:27
|
*po chwili w podłodze, w miejscu gdzie stał Crazy pojawiło się światło. Z każdą chwilą powiększało swój promień. Po chwili, z portalu- bo to był portal- poczęła wyłaniać isę postać MiB'a. Za nim... a za nim poczęły wychodzić impy, całe objuczone bukłakami i beczkami*
- Panowie, to dla Was. Uszczknąłem trochę zapasów z Mojej piwniczki. Najlepsze trunki, najlepsze rocznki, to dla Was Panowie- ucztujcie!! Ponadto przygotowałem jadło *tu wyciagnął r kieszeni ognik, który wskoczył do portalu, a po chwili zaczęły wychodzić kolejne setki impów z najpżerużniejszym jadłem* To z najszczerszymi przeprosinami od Crazyego, któremu jest naprawdę przykro. Tam na dole zażywa włąśnie trzeźwiącej kąpieli w smole. Niestety nie zechciał podpisać cyrografu, a jakoś musi mi wynagrodzić mą pomoc, więc wyświadczy mi przysługę małą przysługę i zbierze od Was podpisy na specjalnych karteczkach :twisted: .
|
2003-08-17 13:52
|
-Poanowie, tak być nie może! Robimy podkop! Na Szaleńca! Tunelem!
|
2003-08-18 00:10
|
Fuuzy nie pozostal bierny na te slowa. Wyjąl paczkę, świerzutkich grabek (które jakimś trafem zdobyl od Guinei) i wbil je energicznie w ziemię.
Zawyl trzy razy, kopnąl w ziemię i stojący opodal pniak. Krzyknąl raz jeszcze... zapewne w jakimś okrzyku bojowym i zacząl poruszać grabkami to w przód to w tyl. Przez jakieś pięć minut byl wierny swojej robocie, lecz nagle odezwal się
- Ekhm... wybaczcie... spotkamy się na dole.... bo mi to trochę czasu zajmie.
|
2003-08-23 01:07
|
Nagle do oberży bezceremonialnie wdarły się (przez drzwi których od dawna nie było:)) setki krasnoludów niosące beczki pełne trunku, oznaczone: "MBzM"
- Myślę, że przyda się trochę trunq z mojego składu
|
2003-08-23 03:26
|
- Za mocne cholerstwo jak na moją głowę... - ozwał się Faramir. - Mimo wszystko jestem wciąż za tym coby Szaleńca ścigać! Dalej! Za nim!
|
2003-08-23 13:09
|
Może najpierw wychylimy ze dwie szklanice jakiegoś napoju na wzmocnienie?? ;)
|
2003-08-24 02:15
|
- Hmmm... taaakkk... w sumie to doszedłem do wniosku, że aż tak bardzo mi się nie spieszy... Dobra końcepcyja Sewreyu!
|
2003-08-24 08:52
|
To czego się napijesz mosci Faramirze?
Wina, miodu, piwa a może masz ochotę spróbować mojego ulubionego napoju - "Krwawej Merry"? - ino od razu ostrzegam, że nie każdemu specyfik ten smakuje ;)
Wybieraj wedle uznania ja stawiam!
*Sewrey wstał, odwrócił się w stronę grupki smętnych gości i zakrzyknął:*
Hajże kompanowie a Wy nie siedźcie tacy osowiali i napijcie się z nami, pewnikiem znajdziemy jeszcze jakieś przednie trunki w piwniczce pode schodami.
|
2003-08-24 10:21
|
*nagle rozległ się głos z piwniczki pod schodami:*
"Obawiam się, że się mylisz waszmość. I ciszej trochu bym prosił bo mi łeb pęka..."
|
2003-08-24 10:34
|
Fuuzy Fuuzy nie pozostal bierny na te slowa. Wyjąl paczkę, świerzutkich grabek (które jakimś trafem zdobyl od Guinei) i wbil je energicznie w ziemię.
Zawyl trzy razy, kopnąl w ziemię i stojący opodal pniak. Krzyknąl raz jeszcze... zapewne w jakimś okrzyku bojowym i zacząl poruszać grabkami to w przód to w tyl. Przez jakieś pięć minut byl wierny swojej robocie, lecz nagle odezwal się
- Ekhm... wybaczcie... spotkamy się na dole.... bo mi to trochę czasu zajmie.
Fuuzy, odłuż te grabki, bo będziesh miał z moją nowiutką, lśniącą, kuriozalnych rozmiarów kosą sprężynową do czynienie. Crazy ma 3 tygodnie prota ode Mnie *to mówiąc MiB powycierał swój qbek, bo go pajęczyny przykryły i skierował się z nim w ręcę w kierunq AtakeeR'a* Polej waćpan tego MBzM i jeśliś łaskaw rozszyfruj skrót, bo mię dećko zaćmiło
|
2003-08-24 11:39
|
Było teraz to tak, i siak
że złapał się Faramir wspak.
Odrzuciwszy łeb swój w tył
jakże głośno szczerze zawył.
Potem bardzo podziękował
za napitek Sewreyowi.
Trunek by się nie marnował
Podał zaraz Inghamowi.
Wtem wygłosił krótką mowę:
"Dziś nie piję moi mili
lepiej byście, daję głowę
dalej sami się upili!"
Mrugnął okiem swym szelmowsko
Wyszedł z karczmy (w sumie prosto).
A kilkoro z wszystkich gości
w jakie szedł - wiedziało - włości.
Ktoś mu mruknął: "Powodzenia!"
Inny: "Marzeń też spełnienia!"
A on odszedł na swą bitwę...
...piękną! Bardzo piękną bitwę!
|
2003-08-24 11:42
|
POWODZENIA *Ryknął MiB do Faramira, gdy ten wychodził*
|
2003-08-25 04:22
|
*Do oberży wszedł rycerz i rzuciwszy złotą monetę (pochodzi bowiem ze szczodrego narodu) krzyknął. - Wina , a żywo i garść wiadomości bom pierwszy raz w tych okolicach.
Poczym rozsiadł się na ławie i bacznie obserwował.
Był to McGregor
|
2003-08-25 06:39
|
Kilka chwil po McGregorze,
czy ktoś tutaj mu pomoże,
weszła postać całkiem zgrabna,
wszyscy widzą: brak jej sadła.
Kilka osób ją poznało,
bo już kiedyś ją spotkało.
Elfa - bo to elfka była -
wnet głośno zawyła.
"Piwa, wina nieście gibko,
byśmy mogli wypić szybko.
Cała sala w tym pomoże,
wyląduje w ciemnym worze.
Prześpi się godzin kilka,
i pójdzie wypędzić wilka,
co to wyje nam na dworze,
jakby był we własnym dworze."
Na te słowa karczmarz gibko,
przyniosł wina, piwa szybko.
Oni wnet się uwinęli,
a jeszcze szybciej posneli.
|
2003-08-25 12:09
|
...raczej urżnęli, nie posnęli :P.
A Faramir, po wejściu na karczmy, rzekł:
- Miło było, aczkolwiek finalne rozstrzygnięcia nadejdą dopiero za dni cztery. Cóż, i poczekać mi wypada.
|
2003-08-25 12:54
|
Drzwi karczmy otwarły się z trzaskiem, weszła przez nie wysoka postać w kaptuże.Przeszła przez salę zachaczając o karczmaża -Miodu jeśli łaska, byle szybko!-i usiadła przy stoliku MiBa.Po chwili postać odrzuciła kaptur i wszyscy dostrzegli skórę koloru szarego.Wszyscy poznali że to Lobo wkońcu wrósił po chwilę zasłużonego odpoczynku.
-A więc mości diable-Zwrócił się do MiBa-Powiedz mi jeśliś łaskaw za co toważystwo tutejsze pewnego szaleńca ściga?
Po chwili dziewka służebna przyniosła zamówiony miód.Lobo zanim zaczął sączyć zawartośc, po swojemu doprawił go za pomocą przezroczystego płynu trzymanego w brązowej piersiówce w rękawie kimona.
|
2003-08-26 01:11
|
Mości Lobo, żebym to ja wiedział Crazy raczył zejść do piwniczki i skosztować trochę trunków tam spoczywających, a Ci tu zebrani mieszkańcy podnieśli okropne larmo
|